Świnkomania 3000


 

Przed ratuszem w Koszalinie rozległy się strzały. Trwała obrona jednego z ostatnich bastionów ludzi na Pomorzu Środkowym. Świnki morskie (rude) z radykalnego ruchu Por Favor! zbuntowały się przeciwko ludziom i rozpoczęły wojnę w Polsce (i przy okazji nauczyły się chodzić na dwóch nóżkach). Oprócz większości wspomnianego Pomorza Środkowego kontrolowały także pojedyncze geriatryczne miejscowości na Podlasiu, gdzie starym babom nie starczyło sił, aby dobyć karabinu. Ale wracając do szturmu na ratusz. Jedna ze świnek, która niezbyt grzeszyła rozumkiem, wbiegła do środka, gdy było już wiadomo, że przez okna zostaną wrzucone koktajle mołotowa, a więc chwilę później wróciła na zewnątrz jako żywa pochodnia. Inne świneczki były zbyt zajęte walką, aby przejąć się tą stratą. Jednak wracając do sedna – ratusz został zdobyty. A właściwie to doszczętnie spłonął. Rządząca Polską Partia Boga niezbyt przejmowała się, ekhm, niepokojami w paru częściach kraju. Przedstawiciele partii grzmieli w mediach, że co nam po Pomorzu Środkowym, to przecież jeden z najbardziej bezbożnych regionów w kraju, a te parę wiosek na Podlasiu to pewnie prawosławne. Jednak niewesoło zaczęło się robić, kiedy bojówki Por Favor! dotarły na jakąś wioskę pod Rzeszowem. Wyposażone w kałasznikovy świnki morskie (rude) doprowadziły do śmiertelnego zawału serca miejscową staruchę, działaczkę Partii Boga, która wybiegła z plebanii z okrzykiem na ustach – „Chryste Panie, ja całe życie walczyłam o czystość Podkarpacia, żeby mi na stare lata dotarły tu bojówki Por Favor!” – po czym osiwiał jej ostatni brązowy włos na łbie, no i zmarła na wspomniany atak serca. Okazało się, że żaden region Polski nie jest bezpieczny! Czy radykalne bojówki Por Favor! zdobędą cały kraj?

 

 

Aaron van Doren