Zaułek bez-troski (18)
Warszawa ma osiemnaście dzielnic, z których dokładnie połowa nie nadaje się do życia. Omijaj je skrzętnie. Niech twoja noga tam nie postanie, inaczej narazisz się na bóg wie co. Urodzisz siódemkę dzieci, zaczniesz zgrzytać zębami albo polubisz Cezarego Pazurę. Te niebezpieczne terytoria obejmują Bemowo, Białołękę, Wolę, Targówek, Ursus, Wesołą, Rembertów, Wilanów i Włochy. Ich odrębność bije po oczach. Są matecznikami przestępczości? Porażają brzydotą? Nie mają metra? A kogo to obchodzi! W żadnej z tych dzielnic, w żadnej z bibliotek nie ma żadnej, ale to żadnej książki Jane Bowles. Hańba i wstyd!
Trochę mniejsza hańba, tak z siedem i pół w skali do dziesięciu, spada na Wawer i Pragę Północ, gdzie w każdej dzielnicy znajdziesz po jednym, słownie jednym, egzemplarzu Jane Bowles do wypożyczenia. Dobre i to. Poczujesz lekki wiatr w żagle. Ale daleko nie polecisz.
Rozczarowuje Mokotów, który tak dużo obiecuje, a tak mało daje. Na szesnaście placówek przypadają dwa egzemplarze „Dwóch poważnych dam” i tyle samo „Prostych przyjemności”. Ubogo. A przecież to właśnie Mokotów, z racji swojej powstańczej przeszłości, powinien dzierżyć wysoko sztandar literatury, która wykuwa przyszłość narodu. Może już nie hańba, ale wstyd.
Honoru stolicy dzielnie bronią Ochota i Żoliborz. Liczba książek Jane Bowles w sumie wzrasta do siedmiu, a co więcej cztery z nich są niedostępne, bo w czytaniu. Pomyślcie tylko, teraz właśnie w tej chwili, ktoś otwiera „Dwie poważne damy” i popada w stupor. Jak ja temu komuś zazdroszczę! Nie wiem, czy tym samym Ochota i Żoliborz nie wychodzą na prowadzenie.
Honor stolicy ratują również Ursynów i Bielany. W ich bibliotekach pragnienie u źródła zaspokoi aż dziewięciu czytelników, a co bardziej przytomni wypożyczą wydanie z 2015 roku, w którym do Dwóch poważnych dam dołączono dramat „W letnim domku”. Twoje ciało, twój wybór, ważne, żeby go mieć, o co zadbały Ursynów i Bielany wpuszczając do „Letniego domku”. Chwała im!
Praga-Południe zadaje wielki cios wszystkim dzielnicom, gdzie Jane Bowles ani widu ani słychu, gdyż „Dwie poważne damy” panoszą się w pięciu filiach, a zbiór opowiadań o oczko wyżej, bo aż w sześciu, co przyjemnie dziwi, gdyż podobno opowiadania mają w Polsce słabe wzięcie. A teraz przypomnijmy sobie, że na sąsiedniej Pradze-Północ Jane Bowles występuje pojedynczo, więc zdziwmy się podwójnie i na zapas, że niby skąd między sąsiadkami taka różnica.
Nie wiem. Mogłabym powielać klasistowskie banały, za które Jane by mnie wyśmiała, więc ich nie wygłoszę, nadmienię tylko na wszelki wypadek, że kiedyś w jej kraju Północ zwyciężyła Południe, więc może teraz czas na odwet.
Niekwestionowanym królem Warszawy jest i pozostaje Śródmieście. „Dwie poważne damy” wiodą swoje rozmowy aż w dziewięciu placówkach, w tym jedno wydanie z 2015 roku z „Letnim Domkiem”, a „Proste przyjemności” obiecują to i owo pod trzema różnymi adresami. Tej obfitości nic nie przebije.
I co? I co to wszystko znaczy? Że centrum zawsze górą? Mogłabym jeszcze sprawdzić, jak głosują dzielnice z Jane Bowles i te które są jej pozbawione. Być może okazałoby się, że tam, gdzie jej brak, przeważa skrajna prawica. Sprawdzić nie sprawdzę, bo akurat zajmuję się studnią, która wyschła. Ale są studnie, które nigdy nie wysychają. Zaprawdę, mówię wam!