Zaułek bez-troski (14)
– Kto to jest robotnik?
– Robotnik to ktoś, kto na ulicy smarka w palce i strzepuje.
– A skąd wiesz?
– Widziałem. Idzie, idzie i w ruchu, nie przystając zatyka palcem jedną dziurkę i wydmuchuje gile z drugiej. Potem tak samo, choć na odwrót.
– A ty jak smarkasz?
– Ja mam chusteczki.
– Jedwabne?
– Takie też.
– Kupujesz je za wartość dodatkową, wytworzoną przez proletariuszy.
– Zgadza się. Dlatego też, by odkupić winy, wziąłem parę lekcji ulicznego smarkania i przygotowuję akcję antykapitalistyczną. Pójdziesz ze mną smarkać ostentacyjnie na każdego, kto nie ma spracowanych dłoni?
– Pójdę, ale ja będę puszczać gile na dziewczyny w szpilkach.
– Zdejmuj kaptur, musimy najpierw się zakatarzyć!
Smarkali na ludzi. Gdy zabrakło wydzieliny z nosa, zaczęli na nich pluć, a słoneczko świeciło i ptaszki śpiewały. Sielanka.