Listy do Pana Dyrektora (15)


 

Szanowny Panie Dyrektorze, 

Myslę że od czasu do czasu byloby dobrze jezeli  koledzy w pracy naszej firmy by mieli wyzwanie czytać coś naprawdy trudno.  

Ostanio czytałem ‘Ulysses’ Joycea po drugi raz; okazuje się że nic nie pamiętam od pierwszy czytania. Tak długa i tak gęsty jest ksiązka że chyba człowiek można para razy czytać żeby mieć jakieś rozumienie.  

Też dawno temu czytałem ‘Odysseus’ (po angielsku) Homera  jak mieszkałem nad Cyprze i jak uczyłem się języka wspólczesny  Grecki  próbowałem rozumieć ‘Odysseus’ recitowany po starym Grecku. Bylem pod wrażenie ile słowy po starym Grecku istnieje w wspólczesnym językiem. Dzisiaj w językiem Greckie są całkiem codzienny słowy jak ‘logos’, ‘biblio’ i ‘filos’. Dwa tysięcy lat temu te  słowy też bylo codzienny słowy. Teraz prosżę Pana te słowy są też używane prez każdy Polak w słowach jak logika, biblioteka i filantropia. 

Dlaczego proszę Panie Dyrektorze piszę o ten stary ‘Ulysses’ ( Odysseus po grecku) i o starego Grecki. Bo ‘Ulysses’ Joycea ma ten sam uniwersalnosć że znajdujemy w wersjii Homera i język starego Grecjii; i też jestem pretensjonalny. Są ludzie (jak Virginia Woolf i Arnold Bennett) którzy myślą że ‘Ulysses’ Joycea jest pusty ‘stream of conciousness’ który prowadzi czytelnik nikąd. 

Ja i T.S Eliot mają inne zadanie. 

Po pierwsze to jest virtuoso, Rabelaiskie, językowy majstersztuk.   

 On używa język zeby robi każdy sytuacja śmieszna. W scenie burdelu Leopold Bloom, głównym postać i  Irlandyki żyd, jest w ‘dinner jacket, with watered-silk facings, blue masonic badge in his buttonhole, black bow and mother-of-pearl studs, a prismatic champagne glass in his hand’ (w pluszowym śliwkowym lokajskim fraczku, obciłych spodniach pod kolana, jasnożóltych pończochach i pudrowanej peruce (Słomczynski tłumaczenie)), i pózniej w takym sam scena Bloom nosi ‘baby linen and pelisse, bigheaded with a caul of dark hair’ (dziecinnym ubranku i w futerku, wielkogłowy, w czapeczce z czarnego włosia,‘) (Słomczynski tłumaczenie)). I jézyk idzie od ‘Hoch’ Angielski, ‘When the angel’s book comes to be opened if aught that the pensive bosom has inaugurated of soultransfiguring deserves to live I say accord the prisoner at the bar the sacred benefit of the doubt.’ („Gdy księga anioła zostanie otworzona, jeśli cokolwiek, co zamyślone serce zainicjowało godnego przekształcenia duszy, zasługuje na życie, mówię: udziel więźniowi przy ławie przysięgłych świętego przywileju wątpliwości.”(Google translate)) do Lonynskie gwar,’He doesn’t half want a thick ear, the blighter. Biff him one Henry’ (”Chce mieć grubego ucha, tego drańca. Daj mu jedną Henryku”(Google translate)).  

Inny przykład języku Joycea jest po prostu język poza język gdzie czytelnik nie wie czy te słowy który on czyta mają sens czy nie: ‘ A husky fifenote blew. Blew. Blue bloom is on the Gold pinnacled hair. A jumping rose on satiny breasts of satin, rose of Castille’ (Oschły pisku bluzg. Bluzg. Blady Bloom w Złote włosów pinakle. Róża igra na atlasie piersi z atłasu, róza Kastylii)(Slomczynski tłumaczenie)). Co to do diabolu znaczy proszę Panie Dyrektorze bo ja nie mam pojęcie; ale brzmi ładnie i może nic to znaczy. 

Po drugie Joyce produkuje imaginarium gdzie admiral, prostytut i ksiądz są taki samo śmieszny. Na przykład jest ‘H.R.H., rear admiral the right honourable sir Hercules Hannibal Habeas Corpus Anderson K.G., K.P., P.C., K.C.B., M.P., D.S.O., S.O.D., M.F.H., M.R.I.A., B.L., Mus.Doc., P.L.G., F.T.C.D., P.L.G., F.T.C.D., F.R.U.I., F.R.C.P.I., and F.R.C.S.I..’(’Czcigodnego sir Herkules Hannibala Habeas corpus Andersona, Kawalera Orderu Podwiązki, Kawalera Orderu Swiętego Patryka , Kawalera Orderu Osta, Członka Rady, Komandora Orderu Łażni, Członka Parlamentu, i.t.d’ (Słomczynski tłumaczenie)).

Po trzeci postaci (wybacz moje słowy Panie Dyrektorze) pieprzą i srają.  

Zwykly powieść ma bohater/bohaterka który pisarz prowadzi czytelnik prez jakieś narracja. Czytelnik wie że jest pewien sztuczność w formie powieśći i żeby czytać dalej czytelnik muszi żyć ze tym. 

W dziwnym sposób Joyce unika ten sztuczność. Myślę ze jest bo bohater Joycea jest ktoś który żadny czytelnik nie chce być. Nie wiem jak u Pana ale dla mnie czytanie wiele powieśći jest rodzaj uciekanie. Chcemy istnieć w swiećie ‘Wojna i Pokój’ Tolstoya albo w swiećie Dickensa w ‘David Copperfield’ chociaż wiemy że te swiaty nie są  prawdziwy.  

Chyba nikt nie chce istnieć  w Dublinie 16 Czerwca 1904 (powieść się dzieje w jeden dżien w Dubline) i na pewno nikt nie chce być Leopold Bloom. On jest tak przeciętny. Nie głupi ale nie zbyt intelligentny; nie udany kobiecarz który kocha swoja żona który zdradza go; bez stały pracy ale zarabia wystarczjący żeby żyć. Ale ze jego brak heroizmu on jest prawdziwym bohaterem. Bloom nie wierzy w wojnie i ma w dupie irlandzkie celtycki patriotyzm, ale też wie że ten Angielski imperializm jest mit. Mit Odysseus ma Ulysses jako bohater. ‘Ulysses’ Joycea ma Leopold Bloom jako anti-bohaterem; to jest mit dla Pana Kowalskiego; dla nas. To niepewność i akceptacji jego los daje Leopold Bloom godność. W jego brak heroizm on jest prawdziwym, wspólczesnym bohaterem. 

Też proszę Pana Dyrektorze mam wrażenie jak czytam ‘Ulyssesa’ że czytam o życie jak jest przeżywane przez nas i nie jak jest przeżywane w powieśći.  

Chyba nie chcemy być jak Leopold Bloom, bo już jesteśmy. 

Wystarczy moje amatorskie próba być krytyk literackie. Mam nadzieja że częsc koledzy naszej firmy będą próbować czytać ‘Ulysses’. Ktoś który ma determinacja czytać trudny literaturze będzie miał determinacja pracować ciężko dla naszej firmy. 

 

Ze poważeniem, 
Gerald Fitzgibbon 

 

P.S Przepraszam na ‘google translate’ ale nie mogłem znależć wszystkie cytowany teksty w polskim tłumaczeniu.