( )

ojciec na odchodnym
wciska nam wór orzechów
turla pełne garście
jasnobrązowych światów

skorupy milczą swoje
gdzie pies był tu pytam
ojciec merda frenczem
otruty, spluwa chityną

to ten rzadki owad z naprzeciwka
sąsiad trenuje leczenie kanałowe
w kambrze spotkamy się znów
chlasta ozór znienacka
wybroczyny
grząsko

chwiejny ojcowski taniec
podwórze jak ocean
on bosy poławiacz pereł
on łupina miotana
w te i we wte
gniewem

zabierz ojcze dary
wciąż nie rozgryźliśmy
zeszłorocznych quizów

cicho bądź masło palec
stary orzech to trup
parska tato

po drugiej stronie skorupy
zaskakuje silnik
granatowy strucel
kupa rdzy i nic nadto
bossa nowa nowenna
rozsadza już czaszkę

po nitce pajęczej śliny
po tej ciemnej smudze
idą na czołowe

stuk stuk stuk
orzechy walą
czołem o beton
mętnienie malowideł
światy pękają z trzaskiem
eli lema rike fake

na drodze krajowej numer
doszło
wreszcie
do ciebie


 

Miłoś

Kąpiel w osoczu
żywica łez
sączę psa
bez pardonu
znacząc płatami
naskórka
drogę na południe

jeśli możemy oddychać
niczego nam
nie braku


 

Warstwa po warstwie

sowa kazała nam gnać
pazurem po czole

bławatny czołgista
muska moje kredki

oczy psa mówią wiele
o twoim tobołku

 

 

Mirosław Kulisz