Magdalena Orlińska


 

***

Przez większość czasu nikogo nie wiozłam,  
zbierałam gruz, miałam coś z osła.  
Ze szkła.  
Z kamienia.  
Z resztek jedzenia. Lepiłam światy. 
Pewnego dnia miałam to w palcu, 
te wszystkie lęki rodziców i dziadków, 
na wyrywki w nocy recytowane: 
pierwszy przystanek to zaniedbanie, 
potem jest trwoga, 
potem znęcanie. 
Musisz skaleczyć się jeszcze mocniej. 
No, kto tak ładnie się dzisiaj potnie?


 

***

Twarz puchnie nieco w odbiciu.  
W łyżce i w wodzie.  
W przebiciu, 
bo tamto niestety trwa. 
 
Za sznurki 
pociągał wiatr,  
ze sznurków zwieszał się strach,  
miał siłę, 
wywracał dom.  
 
Podwójnie szła postać ojca,  
za pierwszym był drugi.  
Bez końca. Wołałam 
dwa metry dalej. 
Czytałam o tym w rozdziale, 
że dziecko to serce małe,  
(więc dobrze nie widzi wcale). 
Roztrzepotane, nierówne, 
gdy widzi swą twarz 
w ojca trumnie. 


 

***

Tu dom, a tam szkoła. To tata z rzemieniem. 
Chcesz tutaj mieszkać? Czy to jest więzienie?  
Owszem, zamieszkam, obłożę się błotem. 
Podpalę wszechświat. Zgliszcza? To potem.  
Najpierw nadzieja topi się w ogniu,  
była wytrwała, umarła w grudniu. 
Popatrz, jak pięknie mamy za oknem! 
Śnieg, rozproszenie, zwierzęta głodne. 
Jakże wam teraz wszystkim pomogę? 
Wyznaję litość, wyznaję trwogę.  
I wieczne zgubienie pośrodku domu 
(po prostu muszę powiedzieć to komuś). 
Kryjówka? Tak, dla mnie, na zawołanie. 
Niech przyjdzie las, niech światło nastanie. 


 

***

Jak daleko sięga strefa wpływów twojego ojca i twojej matki?  
Wciąż jeszcze myślisz, że miłość to powietrze 
w wypalonej bańce. Po raz trzeci  
trujesz się jagodami znalezionymi na podwórku. Sprawdzasz,  
czy nadal smakuje ci piach. Może wreszcie  
będziesz w stanie pierdolnąć tym zgniłym jabłkiem. 
Niech pod cudzym drzewem udaje życie. 


 

***

Widzisz ten obraz? Dziewczynka z kotką, 
zwierzęca łapka wpada do środka. 
Wsysa ją ściana (nie mów rodzicom!) 
Nie śpisz, córeczko? To lęki wiersz piszą. 
Widziałam ścianę, jechała ku mnie. 
I szum zewsząd szastał, że jestem w trumnie. 
Ten dźwięk jest spiralą, nurkuje w głowie, 
co z niej wyciągnie, to zmieści w słowie. 
Odkryłam tunel (i przyciąganie). 
Łapka w nim śpiewa.  
I śpiewa w nim zamieć. 

 

 

Madalena Orlińska


 

CZYTAJ TEŻ