potańc

mam w głowie zapadkę i co z tego,  
z tego, że ja - gdy pęka – ma ostre krawędzie i kroi od środka  
do środka, kiedy mówię do środka, to myślę, że kiedyś ktoś wsadził mi tam rękę, nie  
o cipce, doktorze, prędzej myślę, kiedy mówię do środka, o małym demonie maxwella  
i o zapadce, o grupie młodych rosyjskich chłopców, którzy stoją w sali przed lustrami,

robią szpagat

(nie zasłaniajcie mi Mariupola baletem!) mówię do środka, cicho, że ja  

                       

–  piruet  -  

 
prędzej myślę, kiedy mówię do środka, a potem długo jeszcze się kołędzę 


 

Robi mi się

Późny wrzesień, tramwaj 
z Parcheggio Villa Constanza. Jedziemy do centrum. 
Znów kobieta w brązowej spódnicy. Za oknem  
przytłumione kolory, wszystko jakieś rozmazane. 
 
W jej brązowej spódnicy odgięła się podszewka. 
Fragment innego świata. Robi mi się  
smutno w gdzie indziej. Nie chcę myśleć,  
czy o tej muldzie (fałdzie?) pisali Rafał z Miłoszem. 
 
Z tym drugim Miłoszem.


 

rozmawiamy z M o metakognitywizmie

o awokado, o miękkich warstwach, które rozchodzą się od do 

głębiej, aż do pestki (bez znaczenia – w polu
 
ktoś tworzy listę słów zakazanych, wcześniej baliśmy się o tym mówić, teraz możemy, 
ale tylko słowami, których nie ma na liście) 
 
M mówi, że z wiekiem tego twardego w samym centrum jest mniej 
i że jest mu lepiej


 

I Know This Much Is True

obnoszę między wami twarz marka raffalo  
z serialu o bracie bliźniaku, jestem jak on. pierwszy! i ten drugi. jestem 
pierwszy i drugi, każdy w rozpaczy, brat brata swego 
 
jestem z klatkowego chowu henryka, reguła nadrzędna:  
hierarchia dziobania, wieczne zstępuj, łatwiej będzie im ko ko cię ko ko  
nie potrafię znaleźć wyrazu na moją kobiecą niezłomność, w możliwej drabinie 
niemożliwe są szczeble. czy szukam? cicho siedzę na grzędzie  
jeśli spadam, to krótko, jestem bliżej ziemi, takie prawie eko ko ko 
 
a jednak boli! 
 
ostrożnie badam moje ko ko kolory, od sinego do zielonego,  
po mistyczne fiolety (niespodzianka)? 
 
oła! mistyczne fiolety!  
musisz wiedzieć, że że (czego się jąkasz?! ze strachu) 
rzeczy skomplikowane nazywa się szalonymi 

a on? 


 

zanim

odnajdzie wnękę, w którą wsunie język 
w zapamiętaniu będzie rozdzielać wiosny od lata, jesienie gorzkie 
od cierpkiego, od nagłej słodyczy, od ich pomieszania, od niepoznania i nierozumienia 
 
w samo południe. otwarte okna 
nie śpi jeszcze, nie budzi się, nie chce, chce, chce,  
jak bardzo chcesz? 
 
pamiętasz jeszcze? tuż przed, zanim zapadnie w drzemkę najbardziej śmiały sen,  
gdy odwraca go sobie, patrzy na plecy, kark, głowę tuż przed, przez chwilę zwleka, 
odwraca go sobie, przymierza, wstępowanie w powietrze 
 
i znów


 

w drugiej połowie życia

ciemność. niby już wiesz, po której stronie snu się budzisz 
korytarze, korytarzem, drzwi – drzwi, pod sufitem uporczywe  
bzzz bzzz bzzzzz 
 
z przekory rzucasz: zaświecisz wreszcie tą muchą?


 

Szumy na Roztoczu

Mówię: ale las las, tamto  
wtedy – chodzimy po Szumach  
na Roztoczu. Mówisz: las las.  
 
Czym jest podwojenie? Co wtedy 
na szali szali? 
 
Tamto wtedy – idziemy. 
Szli szli.  
 
Przecinamy niewielką polanę, tamto  
wtedy – mijamy kobietę z dwójką dzieci,  
z browarem. Szum szum 
nad Tanwią. 
 
Usiądź i wyciskaj! Poświadczaj tamto –  
teraz. Co odroczone? 
 
Co teraz?


 

jakby wyjąć zdanie lub tylko jedno słowo

czasami tak robi. „żądło” irlandczyka:  
kiedy wychodziło się na zewnątrz, miało się wrażenie,  
że ktoś próbuje cię podpalić szkłem powiększającym 
 
jak mały i nieistotny jestem? albo: jak wielkie musi być szkło? 
to, o co pytasz, jest już bez znaczenia, jeśli czujesz ciepło 
 
czuję ciepło. jestem poparzony. tylko dobrze przeczytaj 
a usłyszysz eufemizm na trawiącą gorączkę. wiązka światła 
trafia w punkt, im bardziej zanikasz, tym więcej cię spala 
 
cię, ciebie, więcej – wybierz sobie formę – uskok do nameste:  
warto chodzić po obrzeżach. bywa ciekawie (i bezpieczniej) 
 
nie ma miejsc bezpiecznych. tamto zdanie o tobie,  
znów nie twoje własne: jakby cię wyjęli z pożaru,  
nie mogłem pojąć, ty w bólu, nie do objęcia 
 
tym razem dali ci na drogę tylko jedno słowo 
(nawet gdyby dali więcej i tak byś je zgubił) 
 
masz swoje donikąd, w które niemy wchodzisz

 

 

Iwona Kacperska


 

CZYTAJ TEŻ