Natknąłem się na „Filantropów w łachmanach” przypadkiem, w jakiejś bibliotece. Przeczytałam jednym tchem. Książkę Tressela czyta się dobrze, czy to dzięki jego wrodzonemu talentowi narracyjnemu, czy pracy redaktorskiej, tego nie wiem i ta wiedza nie jest mi jako czytelnikowi potrzebna. Ważniejsze, że książka ukazała się w kwietniu 1914 roku w Anglii, tuż po śmierci autora, w czasie, kiedy Wielka Brytania była najbogatszym krajem na świecie, rządzącym największym imperium w historii, w którym „słońce nigdy nie zachodziło”. Jak uczyli mnie w szkole: był to czas, kiedy złoty blask epoki edwardiańskiej lśnił nad świetnie prosperującym i pokojowym angielskim społeczeństwem. Popularnymi autorami byli wówczas sławiący uroki brytyjskiego imperium Rudyard Kipling i Connan Doyle, który w osobach Sherlocka Holmesa i doktora Watsona chwalił cnoty angielskich dżentelmenów i mieszczańskiego stylu życia.
I wtedy wchodzi na scenę Robert Tressell, czyli Robert Noonan, jak się nazywał w rzeczywistości. Nieślubny syn irlandzkiego sędziego, urodzony w 1870-ym roku, dorastał jako outsider. Wykształcony i oczytany, ale bez pieniędzy, został członkiem wykwalifikowanego proletariatu, pracując jako malarz szyldów i domów. Zainteresował się polityką i stał się socjalistą. Po problemach prawnych w Liverpoolu, gdzie pracował, w 1891-ym roku wyemigrował – podobnie jak wielu brytyjskich pracowników szukających lepszego życia – do Południowej Afryki. Tam się ożenił, doczekał córki, rozwiódł i w 1901-ym roku wraz z córeczką (jej matka umarła w 1895-ym roku) wrócił do Anglii. W RPA był aktywny politycznie, a po powrocie do Anglii dołączył do Federacji Socjaldemokratycznej – partii marksistowskiej rywalizującej z bardziej umiarkowaną Niezależną Partią Pracy.
Osiedlił się w nadmorskim miasteczku Hastings, gdzie pracował jako malarz pokojowy, angażował się w lokalną politykę i napisał swoją jedyną książkę: „Filantropi w podartych spodniach” („The Ragged Trousers Philantropists”). Noonan zachorował na gruźlicę i zmarł w Liverpoolu w 1911-ym roku, w drodze do Kanady, gdzie zamierzał wyemigrować.
Za jego życia książka została odrzucona przez wydawców. Została wydana dzięki temu, że jego córka Kathleen pokazała rękopis pisarzowi – przyjacielowi pana domu, w którym pracowała jako służąca. Pierwsze wydanie to wersja skrócona, z której usunięto fragmenty poświęcone socjalizmowi. Ale i tak zyskała ogromny rozgłos wśród ludzi powiązanych z lewicą. Niektórzy mówią (choć to pewnie przesada), że dzięki powieści Tressela Partia Pracy wygrała wybory w 1945-ym roku i była w stanie wprowadzić postulowane przez Tressela reformy socjalne.
Pełna, nieskrócona wersja, 608 stron została opublikowana dopiero w 1955-ym roku w wydawnictwie Wordsworth. Książka stała się w Wielkiej Brytanii swego rodzaju lewicową biblią. Wciąż jest szeroko czytana i traktowana jako realistyczny opis życia klasy pracującej w Wielkiej Brytanii na początku XX wieku, kiedy w tym najbogatszym kraju świata około 25% populacji żyło w ubóstwie, a ponad milion robotników nie miało pracy.
Miejscem akcji „Filantropów podartych spodniach” jest fikcyjne miasteczko nadmorskie Mugsborough, wzorowane na Hastings, gdzie mieszkał i pracował Noonan. Jest to miejsce akcji nietypowe, bo po książce o niedoli proletariatu spodziewać się można by było raczej Manchesteru czy Newcastle, jednego z tych wielkich miast przemysłowych północnej Anglii. To trochę tak jakby Reymont swoją „Ziemię obiecaną” umieścił nie w Łodzi, tylko w Garwolinie. Oryginalna strona tytułowa zawierała podtytuł: „Opowieść o dwunastu miesiącach w Piekle, opowiedziana przez jednego z potępionych i spisana przez Roberta Tressella”.

W przedmowie Noonana znajdowało się również zdanie: W tej historii nie ma żadnych scen ani wydarzeń, których sam bym nie widział lub nie miałbym co do nich niezbitych dowodów. Następnie następuje sześćset wciągających stron opisujących życie sezonowych robotników w prowincjonalnym miasteczku. Jest to z pewnością ponura lektura.
Robotnicy są wykorzystywani i upokarzani przez system kapitalistyczny w każdej możliwej sytuacji. Szefowie o nazwiskach takich jak Rushton (goniący do pracy) i Hunter (polujący na robotników) chcą wycisnąć z pracowników jak najwięcej, płacąc jak najmniej. Pracownik może być zwolniony w każdej chwili, wynagrodzenie wystarcza na utrzymywanie się na powierzchni, ale choroba czy nawet krótki okres bezrobocia mogą prowadzić do nędzy.
Postacie robotników dzielą się na tych, którzy starają się dobrze pracować i są stosunkowo uczciwi, jak Easton i Philpot, oraz na Slyme’a (Slime) i Crassa, którzy są gotowi oszukiwać swoich towarzyszy, by dostać parę groszy więcej czy utrzymać się przy pracy. Crass pomaga Hunterowi oszczędzać na płacach i gonić ludzi do roboty.
Klasa „szefów” jest przedstawiana jako uniwersalnie zła, a miastem rządzi drobnomieszczańska chciwa kasta, która kontroluje biznes w mieście. Pozbawieni pracy robotnicy i ich rodziny mogą liczyć na jałmużnę w nielicznych paternalistycznych organizacjach, w większości religijnych, skąpych i pełnych hipokryzji.
Główny bohater książki to Frank Owen (nazwany na cześć wielkiego socjalisty XIX wieku Roberta Owena), który w dużej mierze wzorowany jest na postaci samego Noonana. Owen jest dobrze wykształconym marksistą, który stara się wieść wartościowe życie z żoną i dzieckiem, na przekór dobijającym go problemom w pracy. Duża część powieści poświęcona jest wysiłkom Owena, by przekonać współpracowników, że są wykorzystywani przez kapitalistyczny system i wzbudzić w nich chęć do walki o swoje prawa. W wielu miejscach wyjaśnia współtowarzyszom robotniczej niedoli swoje poglądy na temat socjalizmu: Socjalista apeluje o zmianę systemu. Opowiada się za współpracą zamiast rywalizacji, ale jak może współpracować z ludźmi, którzy upierają się, by z nim rywalizować? Nikt nie może współpracować sam z sobą! Socjalizm może być praktykowany tylko przez wspólnotę, komunę – o to chodzi w tym słowie’ (cytat z rozdziału 25-go pt. „Prostokąt”). Niestety, argumenty Owena trafiają w próżnię; robotnicy pozostają nieprzekonani i w dużej mierze głosują na Partię Konserwatywną.
I tu od razu widać jedną ze słabości „Filantropów podartych spodniach” – ten robotniczy opór wobec idei postępu, solidarności i współpracy Tressel interpretuje w jeden sposób: robotnicy są po prostu głupi. Cała książka przesiąknięta jest poczuciem wyższości, jakie Frank Owen ma zarówno wobec pracowników, jak i szefów. To, co ratuje powieść, w której nie ma ani zbyt wiele fabuły, ani rozwoju postaci, jest za to wiele moralizowania, to fakt, że Tressel pisze w sposób przystępny i wartki.

Czy „Filantropi w podartych spodniach” to powieść, czy traktat polityczny? Myślę, że coś pomiędzy. Powieść wymagałaby bardziej wyrafinowanego podejścia zarówno do postaci, jak i fabuły. Nie można jednak zaprzeczyć ogromnemu wpływowi tej książki na brytyjski ruch socjalistyczny, głównie dzięki temu, że Noonan był wykształconym i utalentowanym pisarzem, który potrafił pisać o klasie pracującej od środka i przedstawić przekonujący argument za socjalizmem. Inni pisarze, tacy jak Charles Dickens czy Elizabeth Gaskell w „Północ i Południe” opisywali brytyjskie ubóstwo z zewnątrz. Noonan natomiast pokazuje, jak sam się czuł jako wykorzystywany, niedostatecznie opłacany pracownik bez praw do zatrudnienia i dostępu do państwowej emerytury czy opieki zdrowotnej.
Paradoksalnie, te właśnie świadczenia były wprowadzane przez rząd liberalny w latach 1906-1914, z emeryturami w 1908-ym roku i zasiłkiem dla bezrobotnych w roku 1909. Partia Pracy, którą Noonan uznał za zbyt mienszewicką, stopniowo rozszerzała swój wpływ i w 1892-ym roku wprowadziła do Parlamentu swojego pierwszego reprezentanta, co znacznie poprawiło warunki pracy w Wielkiej Brytanii w ciągu następnego półwiecza.
Dla Noonana to za mało, on chciał rewolucji, a nie ewolucji systemu. I może dlatego jego książka jest tak ponura i pesymistyczna. Może wiedział, że bliski mu marksistowski socjalizm nigdy nie przyjmie się w Wielkiej Brytanii. Bo jeśli mówić o brytyjskim charakterze narodowym, to tradycyjnie nie angażował się on w skrajną politykę ani z prawej, ani z lewej strony. Od czasów elżbietańskich brytyjska klasa rządząca była biegła w akceptowaniu i przekształcaniu obcych i buntowników w sługi państwa, oferując im członkostwo w tejże klasie rządzącej. Wielu członków Izby Lordów zaczynało jako zapaleni socjaliści. Brytyjski robotnik nigdy nie był entuzjastą skrajnie lewicowych poglądów, choć stopniowa reforma Partii Pracy zdobyła masowe poparcie. Kulminacja nastąpiła w 1945-ym roku, kiedy powstał rząd Partii Pracy, który wprowadził powszechne ubezpieczenie zdrowotne (Narodowa Służba Zdrowia) i znacjonalizował kluczowe gałęzie przemysłu, takie jak kopalnie węgla i kolej.
Podsumowując, niezależnie od tego, czy „Filantropów w podartych spodniach” traktujemy jako traktat polityczny, czy jako powieść, książka Roberta Tressela pozostaje oryginalnym i znaczącym dziełem, które wpłynęło na myślenie lewicowe w Wielkiej Brytanii i ma stałe miejsce w literaturze brytyjskiej.
Gerald Fitzgibbon
CZYTAJ TEŻ