Jan Riesenkampf


 

***

Wiara jest wtedy, gdy się wie, że się nie wie 
Lecz się to wie, że się nie wie 
 
Jak kiedy dziób we mgle, gdy płynie mgła falami 
Może to niebo/chmury przechodzi przez waszą grań 
 
Wiara jest po to, byś nie wiedział 
Że masz to załatwione drzemiące jak w banku 
 
Gdziekolwiek i cokolwiek 
Co gdzie by nie było 
abyś ty tego nie wiedział 
 
Bóg bywa Wielką Niepewnością 
Jeśli stopa wychywa z wody krawędziami 
 
Palców i pór końcami dziwi się powietrzu 
Nie wiedzący gdzie jej następny punkt spocznienia 
 
niczym człek idący przez strumień zimą 
to dziej się wola, nim oko powtórzy swój rzut/okamgnienia 
 
to jest tym, co się wie, gdy się nie wie 
aczkolwiek i jakkolwiek   
 
jakkolwiek aczkolwiek 
bo gdyby iście był oparcia głaz 
chwytasz i masz 
 
gdyby naprawdę ono było  to nicjaktylko 
jak iloraz sensowności tego świata 
 
to co żołądź szczykał małyszowi 
to co było w świętym graalu 
czego w nim nie było gdy badała go academie française 
 
trzeba nie byłoby 
wiary która wie gdy się nie wie 
 
bo wie się gdy się wie że się nie wie 
czy jeszcze lepsze badziewie


 

***

też chciałbym żyć w świecie w którym 
na słowa weterana tamtych lat znad katedry 
 
cytuję damski huj nie odpowie panienka 
z 1 rzędu czyli strapon aha 
 
ale może jest to błąd 
potrzeba blondynek 
 
by pan weteran 
z pokoleniową 
oksymoro metaforą swą 
 
zero nic czyste nie 
oraz że twe: nie tak to miało być 
 
więcej warte dziś od non possumusa 
herosa opozycjonissimusa 
 
pojął że bruku ideał 
– jak sięga to przecież zawsze czegoś sięga 
więc ty  się ciesz, że od dołu


 

***

drugiego kwietnia zmierzchem  Nowe Miasto 
hipiska pamiętam jak dziś 
 
trwożnie na boki a czy ja nie kapuś 
długie czarne włosy mrok 
 
hipiska 
tulipan za sztabę 
 
potem mi powiedzieli, bo nie byłem w Warszawie 
że dzień wcześniej tam zamknęli Le Madame 
 
i po tym potem zaraz po tym potem 
: gdyby on rok temu nie przeniósł
 
Się do krainy wiecznych kajaków ze swą piuską 
By temu dzień tego co było nie było 
 
Nic 
Tylko chwytać niepochwytne tchnienia


 

***

11 IX 2014 

skoczyli z okiem wutece 
w czarną ziemię co równo przyjmuje każdego kogo chce 
 
niepytani czy chcą padać za gwiazdki i strzępki paski 
na beton, co dla każdego jest równie płaski. 
 
za państwo które jest samą siłą 
a tak się jakoś stało że ich nie obroniło 
 
i przez tę sekundę – a już minęła – tyle chciałbym im powiedzieć 
ale nie chcę się wydurniać   uczciwiej jest cicho siedzieć 


 

Antylog

Kraju, cos był ojczyzna niegdysiejszym dzieciom 
A się – jak wierzyć dziadkom – opierał zamieciom 
 
A kiedyś zwal się Rzpltą z narody obiema 
A kiedyś był Patryją – której – dziwem – nie ma 
 
K której wleklli się w strupach,  wynędzniali, bosi 
A kraj jest – jest pod berłem carowym wszechrosji 
 
Czy  czuwa nad nim anioł, czyli belzebeusz 
Już muszę zmienić płytę bo jedzie Tadeusz 


 

***

rzeczpospolito obojga edwardów 
na skrzyżowaniu Lennona i lenina 
dzisiaj oddymiłby któż ten czar z głów 
jak w starym kinie gdy bajka się zaczyna 
 
rzeczpospolito obojga karolów 
na skrzyżowaniu już sam nie wim z czym czego 
tego sztucznego i tego słusznego 
nie zwariować jak z tego wszystkiego 
 
rzeczpospolito czworga nie wierzcie 
oraz jednego siedzą i spluwają 
to jasnogórskie/sierpniowe kazanie zdradzieckie 
ludzie do dzisiaj wciąż zapominają 
 
a kto to słyszy i jeszcze nie wyszedł 
i coraz większą ma nudę na twarzy 
jacy ludzie tu zżyli i czym się łudzili 
może i lepiej  że nikt już nic nie kojarzy 


 

***

Ponad piramid sięgasz szczyty 
I chce cię wielbić do usrania 
Trwalsza niż pomnik w śpiżu ryty 
Święta kulturo narzekania 
 
Tez bym uderzyć w struny chciał te 
Bo aż się rwie do dzieła dusza 
Zdrowie pogodę młodzież Jałtę 
Słowem na wszystko co się rusza. 
 
Bośmy niuchali rożne zioło 
Oni bez końca nie plącz Ewka 
Ja ale w koło jest wesoło 
Niejaki Soso bękart szlachciury 
 
co dziś się w kącie piekła gniecie 
z deskami zawalonej dziury 
zrobił imperium drugie na świecie. 
zamiast zlotem płacił trupami 
 
dżugaszwili 
dokładnie to za co mu płacili 
 
a druga kaśka szkopka przywłoka 
Zanim ją wzięła zmogła kila 
Co najlepszego wyrobiła? 
Dokładnie to. Od czego była. 
 
Nad dupą strapon Damoklesa 
zawisł  jak cipek nad umlautem 
Zero perspektyw pusta kiesa 
Nie łam się, koleś. Zwal na Jałtę. 

 

 

Jan Riesenkampf 


 

CZYTAJ TEŻ