wznoszenie zawisanie
zasypiając łapiesz się
na tym że nie wiesz
czy kończysz sen
czy zaczynasz
to jest
tego nie ma
koniec na początek
początek na koniec
ktokolwiek cię tam prowadzi
nie oddalaj się
jesteś po to
żeby coś zaprzepaścić
coś wypielęgnować
stanąć w pełnym
świetle
wejść między
najwyższe drzewa
zobaczyć pod powieką
czarną pustkę
otworzyć oko
na jasność ziemi nieba
nawet wtedy gdy
się nie da
punkt zaczepienia
w miłości
tutaj splatają się
wszystkie drogi
i rzeki
jeśli się wsłuchasz
masz szum
morza lasu
trwanie żaru
który nie wygasa
ognia strużkę
światło –
życie
w prostych rzeczach
sprawach dnia
bez znaków
szczególnych
jak w wodzie
tam umieć
cenić zdolność
do stanowienia
siebie
nie kiedy
ziemia
osuwa się
spod nóg
nie kiedy
straty
przenoszone
na tamten
świat
zyski
liczą się
one
oddech
wpław
Jakub Pacześniak
CZYTAJ TEŻ