Lidia Karbowska

Lidia Amejko

SZTUKA PRZETRWANIA,
czyli
rozmowa z Amejko o tworzeniu


 

Lidia Amejko: Ty cały czas powtarzasz: nie odniosłam sukcesu, chcę odnieść sukces. Najpierw był polonista w liceum, który miał cię zaaprobować ale tego nie zrobił, a teraz jest rynek wydawniczy, rankingi, konkursy, reklama, sprzedaż. Jesteś uwikłana w system myślenia o twórczości, w którym zawsze ktoś, jakiś autorytet, musi cię uznać za artystę. To się nazywa zewnątrzsterowność. Pamiętasz Patersona z filmu Jima Jarmusha? Kierowca autobusu, który pisze wiersze i nawet nie przychodzi mu do głowy, że jest poetą. Tworzenie to podstawowa potrzeba człowieka, bo jedną z uniwersalnych ludzkich cech jest wyobraźnia. Bez „na niby” nie byłoby Homera. Cała kultura jest „na niby”. Lubię to określenie, dzieci lubią robić coś „na niby” i nie chcą za to hajsu. 

Lidia Karbowska: Jednak większość osób chce mieć hajs za to, co tworzy. Nie należy mi się ten hajs? 

LA: Jeśli wchodzisz w rynek wydawniczy, przystajesz na prawa rynku. Jeśli chcesz zarabiać na sztuce, to stajesz się alfonsem sztuki. Twórczość jest autoteliczna, celem tworzenia jest tworzenie. Jasne, może się zdarzyć, że sprzedajesz swoją sztukę, A może się zdarzyć, że nie. I co wtedy? Obrażasz się i przestajesz tworzyć? Bo uwierzyłaś, że to, co robisz, jest do dupy? Bo nie dostałaś nagrody w jakimś konkursie? Wpadasz w depresję i żyjesz do końca życia w ciężkiej frustracji, bo jakiś krytyk cię nie pochwalił? Jeżeli nie zmienisz tego schematu, to będziesz nieszczęśliwa. Ja publikuję swoją najnowszą książkę „Żywoty grzeszników osiedlowych” na moim FB, bo sprawia mi radość samo pisanie. Przyznaję, cieszą mnie lajki, tylko bardzo się staram od nich nie uzależniać. Kultura powinna być za free, na kulturę powinno być stać każdego. W idealnym świecie kulturę dotują ci, którzy mają pieniądze: banki, państwo, koncerny, kopalnie diamentów. 

LK: Nie żyjemy w idealnym świecie. 

LA: Idealny świat powinniśmy sobie już teraz wyobrazić, żeby wiedzieć, dokąd mamy zmierzać. Na przykład wyobraź sobie świat, w którym praca nie jest przymusem, nie pracujemy, żeby się utrzymać, żeby przeżyć. Nie do pomyślenia, co? Taką wyobraźnię Aaron Bastani prezentuje w swojej książce „W pełni zautomatyzowany luksusowy komunizm”. Czekałam na tę książkę. Ale jej nie kupię, bo kosztuje 65 złotych, nie stać mnie, znam ją z podkastu na jutubie, za darmo. 

LK: Ale jest tu i teraz, a ja muszę nieustannie rozgrywać swoją twórczość. Gdy źle to rozegram, to nic nie osiągnę. 

LA: Jesteś wyrachowana. A raczej twoje środowisko jest wyrachowane. Od ciebie się dowiedziałam się, że istnieje określenie „nie zmarnować debiutu”. Ten debiut to właśnie takie alfonsiarskie podejście do sztuki. Rynek ma cię zauważyć, bo rynek żywi się debiutami. 

LK: Nie chodzi mi o hajsy, tu się nie łudzę. Ale tak, zależy mi na nagrodach, bo nagrody oznaczają czytelników. A ja piszę o ważnych sprawach i chcę, żeby to dotarło do ludzi. 

LA: Do jakich ludzi? Do pani Gieni z warzywniaka? Do kierowcy autobusu? 

LK: Do ludzi. Ogólnie. Nie wiem. 

LA: Jest wiele sposobów dotarcia do ludzi. I na pewno lepszych niż debiutancki tomik. 

LK: Nie rozegram tego w ten sposób. 

LA: Tak jak mówiłam: jesteś uwikłana. Gdy się spotkałyśmy po raz pierwszy, w ten sposób się przedstawiłaś: jestem poetką bez sukcesów. Sukces. Bycie na topie. Elitarność. Robienie czegoś dla nagród i dla hajsu, żeby jakiś redaktor poklepał cię po plecach i powiedział: fajne! W tym jesteś, to wybierasz. 

LK: Póki co, nie jestem w niczym. 

LA: Yhy! Jasne! To powiedz uczciwie o swoich publikacjach i nagrodach. Wiesz, ilu jest poetów, którzy nie osiągnęli tego, co ty, przed trzydziestką? Ale ty wciąż to swoje „wincyj, wincyj”. Nigdy nie zatkasz tej dziury, dopóki będziesz w systemie wydawniczo-krytycznym. Czy sam proces tworzenia nie sprawia ci radości? Jakie byłoby twoje życie bez pisania? Sztuka to nie tylko książki, obrazy sprzedawane na aukcjach za miliony, sztuka to też graffiti, scenariusze do RPGów, uprawianie ogródka, szydełkowanie. Podział na sztukę wysoką i niską jest absurdalny i czysto ekonomiczny. 

LK: Uważam, że oskarżasz jednostki zamiast oskarżać system. 

LA: System to jednostki, które utrwalają ten syf. Wszyscy są umoczeni. 

LK: Ja jestem po twojej stronie, oczywiście. Ale jestem też studentką sztuki pisania. Jestem jakoś sformatowana. Chcę, żeby ludzie mnie czytali. Nie żyję w świecie idealnym. Żyję w świecie, w którym muszę jakoś rozegrać siebie i swoją twórczość. Żyję w świecie, w którym nie można zmarnować debiutu (który ja dawno temu zmarnowałam), w świecie, w którym redaktor klepie cię plecach lub nie. 

LA: Wiesz, czuję, że coś się zaczyna dziać, moment rewolucyjny, widzę rewolucję na horyzoncie, coś musi się zmienić. Za chwilę sztuczna inteligencja zacznie pisać to, czego życzą sobie wydawcy, za darmo! I wtedy zacznie się poszukiwanie tej autentycznej korzennej sztuki. Tajni agenci systemu zaczną przeczesywać Internet, ulice, poddasza głodujących poetów, mamić ich sławą i kasą. I wszystko zacznie się od nowa. 

Przerywamy, bo jestem głodna, idziemy na falafela, Amejko stawia, dzięki czemu oszczędzam 20 złotych. 

 

 

Lidia Karbowska | Lidia Amejko

 

 

Utwory Lidii Amejko dostępne są nieodpłatnie w formie e-booka na stronie Amejko.pl w ramach projektu „Sztuka prawem, nie towarem”. 


 

CZYTAJ TEŻ