David Robson
Bez zgody
przełożyła
Kamila Jansen
e-mail: jansen.kamila@gmail.com
tel. +48 502 388 276
OSOBY:
LISA, kobieta po pięćdziesiątce
CARMEN, kobieta ok. 70 lat
Miejsce akcji
Akcja rozgrywa się współcześnie w eleganckim gabinecie wielkiego domu w dzielnicy willowej na przedmieściach Filadelfii.
Światła oświetlają słoneczny gabinet. Po lewej stronie drzwi wejściowe do pomieszczenia; po prawej przeszklone drzwi prowadzące na patio i do ogrodu. Pokój jest gustownie urządzony i zapełniony książkami. Są w nim kanapa, biurko w stylu Ludwika XV (Bureau du Roi), dwa krzesła, w tym jedno przy biurku, na którym stoi buteleczka z płynem dezynfekującym do rąk. Na krześle ustawionym z boku siedzi LISA, jej skórzana teczka spoczywa na podłodze. Kobieta na kogoś czeka. Sprawdza godzinę na zegarku, wstaje, rozgląda się. Ciekawią ją zwłaszcza fotografie na jednej ze ścian. Kiedy się im przygląda, wchodzi CARMEN.
CARMEN Widzi tam pani kogoś znajomego?
LISA Większość osób można rozpoznać.
CARMEN Tak?
LISA Niektórych z łatwością: Michael Jackson, Michael Jordan…
CARMEN No, tak. Michaelowie.
LISA Nelson Mandela.
CARMEN Co za twarz!
LISA Spielberg. Paul Simon…
CARMEN Zgadza się.
LISA Jego nie znam (wskazuje na zdjęcie).
CARMEN Thurgood Marshall.
LISA Sąd Najwyższy.
CARMEN Tak. Pierwszy czarnoskóry.
LISA W takim razie jednak go znam.
CARMEN Są tu też fotografie rodzinne.
LISA Imponujące.
CARMEN Dobry pretekst do rozpoczęcia rozmowy.
LISA W dodatku działa!
CARMEN Sama pani widzi.
LISA To zaszczyt panią poznać, pani Westbrook.
CARMEN Bardzo mi miło, Liso.
LISA podaje dłoń CARMEN, ale ta jej nie przyjmuje.
CARMEN Odwykłam od uścisków rąk. Za dużo zarazków. A nie mogę sobie teraz pozwolić, żeby się rozchorować, sama pani rozumie.
LISA Zawsze noszę ze sobą płyn do dezynfekcji.
CARMEN Więc pani rozumie. Proszę usiąść.
LISA (siada) Dziękuję.
CARMEN Trafiła tu pani bez problemów?
LISA Tak, całkiem dobrze znam okolicę.
CARMEN Dziewczyna z Filadelfii?
LISA Do szpiku kości.
CARMEN Gdzie dokładnie się pani wychowała?
LISA W East Falls.
CARMEN To zaraz nad rzeką, bardzo ładne tereny.
LISA Lubię tam spacerować, kiedy tylko mam okazję.
CARMEN Ja też powinnam częściej wychodzić. Napije się pani czegoś? Kawy? Herbaty? Wody?
LISA Nie, dziękuję.
CARMEN Podobno mamy wspólną znajomą.
LISA Tak, Elaine. Jest moją mentorką od lat.
CARMEN Znamy się z Elaine od dawna.
LISA Tak słyszałam.
CARMEN Jestem beznadziejna, jeśli chodzi o podtrzymywanie kontaktów. Co u niej słychać?
LISA Świetnie się trzyma.
CARMEN I ciągle aktywna!
LISA Emerytura jej nie grozi.
CARMEN Cała Elaine – wulkan energii. W młodości nigdy za nią nie nadążałam.
LISA Wyobrażam sobie.
CARMEN Co weekend mnie gdzieś wyciągała. A to Nowy Jork, a to Baltimore albo Atlantic City. Lubiłyśmy zwłaszcza kluby jazzowe. Widziałyśmy Ninę Simone, zanim stała się sławna.(śpiewa) „I want a little sugar/In my bowl/I want a little sweetness/Down in my soul.” Zna to pani?
LISA Owszem.
CARMEN Kiedy tylko zobaczyłam jej nazwisko w pani CV, od razu pomyślałam, że koniecznie musimy się spotkać.
LISA To ona mnie namawiała, żeby aplikować.
CARMEN Dba o panią.
LISA Od zawsze.
CARMEN Vicky wysłała pani umowę poufności…?
LISA Mam ją w torbie. Podpisaną.
LISA wyjmuje z torby dużą kopertę i podaje ją CARMEN. CARMEN otwiera kopertę, wyjmuje z niej kartki i przebiega po nich wzrokiem.
CARMEN Podpisano, opieczętowano i dostarczono. Bardzo dobrze. Rozumiem, że już się pani zapoznała ze szczegółowym opisem zakresu obowiązków?
LISA Tak.
CARMEN Ma pani jakieś pytania?
LISA Chciałabym się przyjrzeć szczegółowemu rozkładowi dnia.
CARMEN Dojdziemy i do tego, a póki co poznajmy się lepiej.
LISA Dobrze.
CARMEN Przestudiowałam pani życiorys dość wnikliwie.
LISA Mam nadzieję, że spotkał się z pani uznaniem.
CARMEN W rzeczy samej. Pani kwalifikacje świadczą o tym, że może być pani kimś, kogo szukamy.
LISA Miło mi to słyszeć.
CARMEN Ale szczerze mówiąc mam wątpliwości.
LISA Tak?
CARMEN Proszę nie brać tego do siebie. Życie nauczyło mnie nieufności. Ale to już ostatnia rozmowa. Udało się pani przejść przez wcześniejsze etapy rekrutacji – dwie poprzednie rozmowy z Vicky i weryfikację historii kredytowej. Pozwoli pani, że przyjrzymy się danym?
CARMEN otwiera szufladę w biurku i wyjmuje z niej skoroszyt.
CARMEN Zanim zaczniemy… czy chce mi pani o czymś powiedzieć?
LISA Na przykład?
CARMEN Sama nie wiem, ukryta tożsamość, jakieś osobiste utarczki, animozje, coś, czego nie ma w pani CV. Lepiej wyłożyć karty na stół, żeby potem nie było niespodzianek.
LISA W moim życiu nie ma tajemnic.
CARMEN Och, wszyscy ukrywamy jakieś trupy w szafie.
LISA Słucham?
CARMEN Pytam o pani przeszłość.
LISA Nie znałam tego powiedzenia.
CARMEN Mówię o tym, że nie skończymy tej rozmowy, dopóki nie odkryjemy na pani temat wszystkiego, co tylko możliwe.
LISA Po to było badanie wariografem?
CARMEN Wariograf jest tylko jednym z narzędzi, których używamy z mężem do sprawdzania osób, które zatrudniamy. Czy to było pani pierwsze doświadczenie z wariografem?
LISA Tak. Jak mi poszło?
CARMEN Chciałaby pani wiedzieć, co?
LISA Nie rozumiem.
CARMEN Żartuję. Pomyślałam, że razem prześledzimy wyniki.
LISA W porządku.
CARMEN Mam parę pytań raczej osobistej natury. Wiem, że to nie jest norma. Ale my nie jesteśmy zwykłymi ludźmi. Jesteśmy wyjątkowi, ja i mój mąż.
LISA Rozumiem.
CARMEN Wątpię. Jego sława, a co za tym idzie także moja, wymaga środków ostrożności, jakich reszta świata nie potrzebuje. Spójrzmy tutaj. Będę potrzebowała okularów.
CARMEN wyjmuje z szuflady biurka okulary, zakłada je.
CARMEN Od razu lepiej. No dobrze. Według oficjalnych danych pani zdolności ujawniły się stosunkowo późno.
LISA To znaczy?
CARMEN Wróciła pani na studia w wieku trzydziestu jeden lat.
LISA Rozpoczęłam studia w wieku trzydziestu jeden lat.
CARMEN Co?
LISA Słowo „wróciła” sugeruje, że studiowałam wcześniej, a tak nie było. Zaczęłam później niż większość ludzi.
CARMEN Odnotowuję.
LISA Jeśli mamy być precyzyjne.
CARMEN Miałam na myśli, że nie była pani zwykłą studentką, jeśli chodzi o wiek.
LISA To prawda.
CARMEN Co spowodowało, że zboczyła pani z kursu?
LISA Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób.
CARMEN Proszę odpowiedzieć na pytanie.
LISA Kiedy byłam mała, często się przeprowadzaliśmy, więc gdy osiągnęłam wiek, w którym rozpoczyna się studia, nie byłam na to gotowa. Czułam się zawsze trochę z tyłu, może… sama nie wiem, nie tak bystra, jak koledzy z klasy.
CARMEN Z powodu problemów z nauką czy braku pewności siebie?
LISA Nigdy nie stwierdzono u mnie żadnych trudności w nauce, ale jeśli chodzi o pewność siebie, to rzeczywiście jako nastolatce mi jej brakowało.
CARMEN Ale z czasem się pojawiła?
LISA O, tak.
CARMEN Jak pani myśli, kiedy?
LISA Stopniowo. Do czasu egzaminów na studia już wierzyłam, że dam radę.
CARMEN I dała pani. Pierwsza na roku.
LISA Właściwie trzecia…
CARMEN Świetnie. A po studiach?
LISA Zaczęłam pracę w Szpitalu Uniwersyteckim Hahnemanna. Zdobywałam tam szlify, można powiedzieć. Wszystko tam pani ma. Po kilku latach wróciłam, żeby zrobić magisterkę z…
CARMEN Opieki paliatywnej.
LISA Tak, z opieki paliatywnej. Ubiegałam się potem o pracę w Szpitalu Jeffersona. Szukali specjalisty.
CARMEN Dlaczego właśnie ta dziedzina?
LISA Zaczęłam od pediatrii, ale w Hahnemannie potrzebowali pielęgniarek paliatywnych.
CARMEN Spora zmiana.
LISA To prawda. Ale spodobało mi się.
CARMEN Co konkretnie?
LISA Pacjenci tak bardzo się od siebie nie różną, to znaczy dzieci i nieuleczalnie chorzy. W moim umyśle byli w jakiś sposób połączeni – ci, którzy są na początku, z tymi, którzy są u kresu życia.
CARMEN Mają podobne potrzeby, to ma pani na myśli?
LISA Trzeba ich karmić i przewijać, w sumie tak. Poza tym chcą po prostu, by się nimi zająć, zapewnić im jakiś w miarę możliwy komfort.
CARMEN Doskonale rozumiem. Moja matka była położną.
LISA Naprawdę?
CARMEN W tamtych czasach niewiele szpitali przyjmowało czarnych pacjentów, a te, które to robiły, prowadziły segregację — opieka nie zawsze była zadowalająca.
LISA Zapewne.
CARMEN Czarnoskóre pacjentki przychodziły do mojej matki, bo wiedziały, że nie spotka ich dyskryminacja ani nikt nie będzie im zadawać pytań. Po prostu robiła swoje. Tak wiele rzeczy robiło się wtedy pozaregulaminowo.
LISA Inne czasy.
CARMEN To prawda. Pani ma dzieci?
LISA Jedno.
CARMEN Syna czy córkę?
LISA Córkę.
CARMEN Jak ma na imię?
LISA Petra.
CARMEN To rzadkie imię.
LISA Dostała je po swojej prababce ze strony mojej matki.
CARMEN Skąd pochodzi pani rodzina?
LISA Z Niemiec, z Bawarii. Petra znaczy „skała”.
CARMEN Brzmi jak z greki.
LISA W grece to by była „Petroula”, po niemiecku „Petrina”. „Petra” brzmi prościej.
CARMEN Podobają mi się mniej powszechne imiona.
LISA Mnie też.
CARMEN Ile lat ma Petra?
LISA Trzydzieści trzy. Cztery!
CARMEN Młodo została pani matką.
LISA Owszem.
CARMEN A ojciec Petry?
LISA Rozwiedliśmy się.
CARMEN Co się stało?
LISA Mieliśmy różne oczekiwania.
CARMEN Decyzja była obopólna?
LISA Zdradzał. Ja tego nie pochwalałam, więc zakończyliśmy to piętnaście lat temu.
CARMEN Pani to zakończyła.
LISA Tak.
CARMEN Więc nie wierzy pani w „na dobre i na złe”?
LISA Są granice.
CARMEN Jakie?
LISA Z pewnością pani mogłaby znacznie lepiej odpowiedzieć na to pytanie.
CARMEN Co pani ma na myśli?
LISA No cóż, jest pani mężatką o wiele dłużej, niż ja nią byłam.
CARMEN Czym się pani zajmowała przed studiami pielęgniarskimi?
LISA Pracowałam, wychowywałam dziecko.
CARMEN A konkretnie?
LISA Przez te wszystkie lata przed studiami imałam się wielu różnych zajęć: byłam kelnerką, kasjerką, piekarką…
CARMEN Co pani piekła?
LISA Niezupełnie piekłam.
CARMEN Powiedziała pani, że była piekarką.
LISA Bo pracowałam w piekarni.
CARMEN Ale pani nie piekła.
LISA Byłam sprzedawczynią w małej rodzinnej firmie.
CARMEN To dlaczego powiedziała pani…?
LISA Nie wiem, bo jak się pracuje w piekarni…
CARMEN To niekoniecznie się coś piecze!
LISA Czy możemy wrócić do…?
CARMEN Ma pani rodzinę tu w okolicy?
LISA Tak, matkę.
CARMEN Jak się miewa?
LISA Ma problemy z tarczycą, ale jak na osiemdziesiąt dwa lata całkiem dobrze.
CARMEN Często ją pani widuje?
LISA Raz czy dwa razy w tygodniu. Jesteśmy sobie bardzo bliskie.
CARMEN Nie mieszka z panią?
LISA Próbowałam ją przekonać. To osobna historia… ale na razie woli mieszkać sama.
CARMEN Trudno oddać niezależność.
LISA Pewnie tak.
CARMEN A pani ojciec?
LISA Nie żyje. Ale rodzice rozwiedli się, kiedy byłam dzieckiem.
CARMEN Nie był obecny w pani życiu.
LISA Nie bardzo.
CARMEN Miała pani jakiś męski wzorzec?
LISA Dziadek, ojciec mojej mamy.
CARMEN Ktoś jeszcze?
LISA Nie… nie, nikt.
CARMEN Czy była pani świadoma kariery mojego męża?
LISA Tak samo jak wszyscy. Bob Westbrook był pierwszym afroamerykańskim reżyserem nominowanym do Oscara.
CARMEN Pierwszym, który zdobył Oscara.
LISA Tak? Nie wiedziałam, czy zdobył, czy tylko był nominowany. To był zdaje się… ’81 rok?
CARMEN ’79. To było naprawdę coś.
LISA Na pewno.
CARMEN W tamtych czasach niewielu kolorowych było w ogóle nominowanych, więc nagroda dla czarnego… Pani chyba raczej nie jest kinomanką.
LISA Lubię filmy, ale nie powiedziałabym…
CARMEN Ale widziała pani?
LISA Jego…?
CARMEN „Zakop kajdany”, tak.
LISA Widziałam fragmenty.
CARMEN To nie pani bajka?
LISA Tego nie powiedziałam.
CARMEN Tak wnioskuję.
LISA Czy to bardzo źle?
CARMEN Ależ nie. A te, w których grał, zanim zaczął reżyserować?
LISA Byłam wtedy za mała.
CARMEN Największe kasowe sukcesy przez pięć lat z rzędu, na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.
LISA Szczere mówiąc, nie oglądam zbyt wielu filmów.
CARMEN Śledziła pani jego proces?
LISA Jego…
CARMEN Jego proces, tak.
LISA Nie, niespecjalnie…
CARMEN Ale wie pani, o co chodziło?
LISA Tyle, co wszyscy.
CARMEN To znaczy?
LISA Niezręcznie mi o tym mówić.
CARMEN Wszystko już na ten temat słyszałam, proszę się nie przejmować.
LISA Wiem tyle, że wiele kobiet twierdziło, że…
CARMEN „Twierdziło” to odpowiednie słowo.
LISA Tak… że przez wiele lat były przez niego odurzane i wykorzystywane. Został skazany i odbył karę więzienia.
CARMEN Czy to byłby dla pani problem?
LISA Ma pani na myśli oskarżenia?
CARMEN Właśnie to mam na myśli.
LISA Nie wydaje mi się. Pracowałam kiedyś jako wolontariuszka w więzieniu w Graterford. Kilka lat temu. Oczywiście nie twierdzę, że to to samo, ale spotkałam się z różnego rodzaju… zajmowałam się różnymi ludźmi przez te wszystkie lata. Kim są, co robili albo czego nie robili – to naprawdę nie moja sprawa. Moim zadaniem jest zapewnić im jak najlepszą opiekę, kiedy tego potrzebują.
CARMEN Muszę przyznać, że przygotowała się pani do rozmowy perfekcyjnie.
LISA To nie tak…
CARMEN Nie ma w tym nic złego. Jest pani profesjonalistką. Szanuję to. Jeśli ma to jakiekolwiek znaczenie, Bob i ja prowadziliśmy osobne życie, od kiedy dzieci były małe. Jego harmonogram na planie, moja praca…
LISA Poświęciła się pani walce z analfabetyzmem, prawda?
CARMEN To najważniejsza sprawa w moim życiu: orędowanie na rzecz edukacji. Miałam uprzywilejowaną pozycję. Uznałam, że dzielić się nią to nie jest zbyt wysoka cena.
LISA Mówi pani, jakby to była powinność.
CARMEN Bo tak właśnie o tym z Bobem myślimy. W parze z majątkiem idzie odpowiedzialność.
LISA Czy mogę zadać pytanie związane z pracą?
CARMEN Proszę bardzo.
LISA W jakim stanie jest pani mąż? W prasie się tego raczej nie przeczyta.
CARMEN Nieprzypadkowo.
LISA Oczywiście.
CARMEN Wiedza o jego stanie była do tej pory skrzętnie ukrywana, ale skoro podpisała pani klauzulę poufności… Między nami mówiąc, ma alzheimera. Wygląda pani na zaskoczoną.
LISA Nie.
CARMEN A czego się pani spodziewała?
LISA Niczego się nie spodziewałam. Tylko praca będzie trochę bardziej…
CARMEN Jaka?
LISA Skomplikowana.
CARMEN Pracowała już pani z pacjentami z alzheimerem. Tak jest napisane w pani…
LISA Jak funkcjonuje na co dzień?
CARMEN Kiepsko. Jest na lekach. Rywasty…
LISA Rywastygmina.
CARMEN Właśnie.
LISA Pomaga?
CARMEN Jakoś tam go ustabilizowała. W każdym razie zatrzymała całkowitą degenerację.
LISA Jeszcze panią rozpoznaje?
CARMEN Czasami. W jednej chwili jest całkiem przytomny, a w następnej już w innym świecie.
LISA To typowe.
CARMEN Tak mi właśnie powiedziano.
LISA A jeśli chodzi o jego funkcje motoryczne i czynności fizjologiczne?
CARMEN Porusza się z chodzikiem, ale nie pozwalamy mu odchodzić zbyt daleko, żeby sobie nie zrobił krzywdy.
LISA A higiena?
CARMEN Nie angażuję się w to zbytnio, ale jest czysty i zadbany.
LISA Nie lubi pani zarazków.
CARMEN A kto je lubi?
LISA Czy zauważyła pani dużą różnicę w jego stanie przed i po tym, jak… jak go nie było?
CARMEN Och, tak. Jestem przekonana, że nie pogorszyłoby mu się tak bardzo – o ile w ogóle – gdyby go nie skazano.
LISA Czy macie państwo pomoc medyczną?
CARMEN W tej chwili przychodzą na zmianę cztery osoby, żeby go karmić i myć, ale ponieważ jego stan się ciągle pogarsza, uznaliśmy z dziećmi, że najlepiej będzie znaleźć profesjonalną pomoc. Kogoś, kto się nim zajmie kompleksowo.
LISA I tym kimś miałabym być ja.
CARMEN Właśnie tak.
LISA Z opisu obowiązków wynikało, że miałabym nadzorować pracę innych.
CARMEN Zarządzać ich zadaniami, przygotowywać oceny pracownicze, tym podobne sprawy, tak. Będzie pani też przez kilka godzin w tygodniu zajmować się podstawową opieką nad nim.
LISA Część nadzorcza będzie wymagała pewnego rozeznania.
CARMEN Z pani CV wynika, że ma pani niezbędne kompetencje.
LISA Nie powinno być problemów. Przywykłam pracować do późna.
CARMEN Będzie pani stosownie wynagradzana. Choć nie wiem, jak długo będziemy pani potrzebować.
LISA Choroba jest nieprzewidywalna.
CARMEN Powtarzam to swoim dzieciom, kiedy pytają, kiedy mogą odwiedzić ojca. Mówię im więc, żeby przyjechali, kiedy tylko mogą. Ale to dla nich trudne – mają swoje życie, własne dzieci i mieszkają na drugim końcu kraju.
LISA Ma pani trzy córki.
CARMEN Tak. Najstarsza jest mniej więcej w pani wieku. A Petra? Widujecie się często? Czym się zajmuje?
LISA Pracuje w wydawnictwie medycznym, jest redaktorką.
CARMEN W mieście?
LISA Tak.
CARMEN Ta sama branża! Poszła w ślady matki.
LISA Dwie strony medalu, można tak powiedzieć.
CARMEN Wspaniale! Zakładam, że ma własną rodzinę?
LISA Nie.
CARMEN Ma jeszcze czas.
LISA Nie chce mieć dzieci.
CARMEN Dlaczego nie?
LISA Musiałaby pani ją zapytać.
CARMEN Przecież dzieci dają tyle radości.
LISA Jest niezależną kobietą.
CARMEN W takim razie dobrze ją pani wychowała.
LISA Mam nadzieję.
CARMEN Co pani robi rekreacyjnie?
LISA To znaczy?
CARMEN Dla przyjemności.
LISA Lubię chodzić po górach.
CARMEN O, jak miło. A Petra? Co lubi robić?
LISA Interesowała się mangą.
CARMEN Co to jest?
LISA Japońskie komiksy. Ale góry też lubi.
CARMEN Chodzicie razem.
LISA Kiedyś tak.
CARMEN Jakieś ulubione miejsca?
LISA Ojej, tyle ich było… Park Narodowy Shenandoah w Wirginii… Przeszłyśmy część Szlaku Appalachów, dwukrotnie Park Narodowy Zion…
CARMEN Gdzie to jest?
LISA W Utah.
CARMEN Park Narodowy Yosemite?
LISA Też.
CARMEN Niedawno?
LISA Kilka miesięcy temu.
CARMEN Wycieczka jednodniowa?
LISA Nie, spędziłyśmy tam kilka dni.
CARMEN Który szlak?
LISA Chciałyśmy zrobić cały szlak Johna Muira, co by zajęło miesiąc, ale…
CARMEN Trochę z motyką na słońce?
LISA Trochę tak.
CARMEN To na pewno wielkie wyzwanie.
LISA Czasem mniejsze, czasem większe.
CARMEN Bywa, że trudne.
LISA Wygląda, jakby mówiła pani z własnego doświadczenia.
CARMEN Dlaczego?
LISA wstaje, wskazuje na fotografię na ścianie.
LISA El Capitan.
CARMEN Ach tak, rzeczywiście.
LISA Bardzo majestatyczny.
CARMEN Wspaniały.
LISA patrzy na inne zdjęcie.
LISA O, a to moja wyprawa marzeń.
CARMEN Gdzie?
LISA Wielki Mur.
CARMEN Było fenomenalnie. Uwielbiam Chiny.
LISA Jest w nim coś romantycznego – taki długi i taki stary.
CARMEN Brakuje niektórych fragmentów, wie pani? Wszyscy myślą, że jest nieuszkodzony, ale jest w nim wiele przerw. Może byście kiedyś spróbowały z Petrą?
LISA Kiedy to było?
LISA wskazuje inne zdjęcie.
CARMEN Chyba w 1987, kiedy Bob odbierał Prezydencki Medal Wolności.
LISA Nieźle.
CARMEN Przez cały wieczór przekomarzali się i żartowali z prezydentem Reaganem. Bardzo był zabawny. A Nancy – zachwycająca! Zostaliśmy wtedy u nich na ranczo przez tydzień.
LISA Były jakieś wieczorki spirytystyczne?
CARMEN Co?
LISA Czy pierwsza dama… hm… nie interesowała się przez jakiś czas astrologią?
CARMEN Pojęcia nie mam. Może przejdźmy do testu.
LISA Testu?
CARMEN wyjmuje kopertę z wynikami testu wariografem.
CARMEN Badania wariografem.
LISA A, tak. Oczywiście.
CARMEN To ostatnia przeszkoda, w pewnym sensie. Proszę…
CARMEN wskazuje na krzesło. LISA wraca i siada na miejsce.
CARMEN Mam świadomość, że wariograf nie jest niezawodny, ale do naszych celów się nada.
CARMEN wyjmuje z koperty wyniki testu.
CARMEN W ramach kalibracji urządzenia zadano pani pytanie o nazwisko.
LISA To chyba zdałam.
CARMEN Były pytania o miejsce zamieszkania, imiona rodziców, nazwę uczelni, adres, ulubiony kolor, imię najlepszego przyjaciela – wszystko dobrze. To przejdźmy do pytania numer 8: „W jakim wieku odbyła pani pierwszy stosunek płciowy?”
LISA To dziwne pytanie na rozmowie o pracę.
CARMEN Wszystko zależy od charakteru pracy, nieprawdaż?
LISA Nie sądzę. Nie wydaje mi się nawet, żeby to było całkiem legalne.
CARMEN Biorąc pod uwagę okoliczności, legalność musi ustąpić miejsca transparentności i poufności.
LISA Przecież odpowiedziałam na pytanie.
CARMEN Odpowiedziała pani: „Siedemnaście”. Wariograf zakwestionował prawdziwość tej odpowiedzi. Skomentuje to pani?
LISA Miałam szesnaście lat.
CARMEN To dlaczego odpowiedziała pani…?
LISA Miałam prawie siedemnaście i uznałam, że to lepiej zabrzmi. Taki odruch.
CARMEN Ale było jak było.
LISA Wiem, że…
CARMEN To po co kłamać?
LISA Uważałam siebie za siedemnastolatkę.
CARMEN Ale nie była nią pani.
LISA Formalnie rzecz biorąc nie, ale…
CARMEN Nie ma powodu przyjmować takiej obronnej postawy.
LISA Po prostu tłumaczę się z odpowiedzi.
CARMEN Przejdźmy dalej, dobrze? Pytanie numer 9: „Czy kiedykolwiek dokonała pani aborcji?”. Odpowiedziała pani twierdząco, a wariograf potwierdził prawdziwość odpowiedzi. Ile miała pani lat?
LISA Dwadzieścia dwa.
CARMEN W jakich to było okolicznościach?
LISA Spotykałam się z kimś krótko, zanim poznałam mojego męża.
CARMEN Kto to był?
LISA Inżynier.
CARMEN Inżynier…?
LISA Oświetleniowiec.
CARMEN W teatrze?
LISA Tak.
CARMEN Gdzie?
LISA Na Florydzie.
CARMEN Mieszkała tam pani?
LISA Tak.
CARMEN Jak długo się znaliście?
LISA Kiedy zaszłam…?
CARMEN Tak.
LISA Nie wiem, może trzy tygodnie.
CARMEN Czy zawsze prowadziła pani bogate życie seksualne?
LISA Ha! Nie wiem, co to dla pani znaczy. To były lata siedemdziesiąte, wczesne osiemdziesiąte.
CARMEN Co pani ma na myśli?
LISA Era przed epidemią AIDS, przed…
CARMEN Inne standardy moralności?
LISA Można tak powiedzieć.
CARMEN Dlaczego przerwała pani ciążę?
LISA Bo to był błąd.
CARMEN Związek czy ciąża?
LISA Jedno i drugie.
CARMEN To musiała być trudna decyzja.
LISA Nie była.
CARMEN Nie?
LISA Nie wahałam się.
CARMEN Ani chwili?
LISA To było na wczesnym etapie, a to ułatwia decyzję.
CARMEN Czyżby?
LISA W moim przypadku tak.
CARMEN Numer 10: „Ile miała pani aborcji?”. Odpowiedziała pani, że jedną, a wariograf to potwierdził.
LISA Odpowiedziałam na to pytanie, ale w normalnych okolicznościach…
CARMEN To nie są normalne okoliczności.
LISA Jako kobieta musi pani rozumieć, że historia mojego życia seksualnego nie powinna pani obchodzić…
CARMEN Nie jestem kobietą.
LISA Co?
CARMEN To nie jest pogawędka przy kawie o suplementach hormonalnych.
LISA Nie, ale…
CARMEN Zrozumiano?
LISA Tak, ja…
CARMEN Czy pani mnie zrozumiała?!
LISA Zrozumiałam.
CARMEN Następne pytanie.
LISA Moment. Czy mogę prosić o szklankę wody?
CARMEN Chce pani przerwać.
LISA Na chwilę. Jeśli można.
CARMEN Dobrze.
CARMEN nalewa LISIE szklankę wody i podaje jej. LISA upija łyk lub dwa. CARMEN podchodzi do drzwi na patio.
CARMEN Widziała pani ogród?
LISA Og… nie.
CARMEN Proszę spojrzeć.
LISA wstaje, podchodzi do drzwi na patio, wygląda.
LISA Wspaniały.
CARMEN Prawda?
LISA Ma pani rękę do kwiatów.
CARMEN Moja matka miała. Ja nie. Ja najwyżej coś przytnę tu i ówdzie, wypielę na wiosnę. Ale praca w ogrodzie nie daje mi radości.
LISA Krzaki różane są fantastyczne.
CARMEN Proszę się im przyjrzeć.
CARMEN otwiera drzwi na oścież, zaprasza gestem LISĘ na zewnątrz. LISA mija CARMEN w drzwiach i wychodzi na zewnątrz. CARMEN zostaje w drzwiach, sama nie wychodząc na patio.
CARMEN I jak?
LISA Imponujące.
CARMEN Zwykle nie wychodzę, a jeśli już, to wieczorami.
LISA Ja bym wychodziła w każdej wolnej chwili.
CARMEN Lubi pani zieleń.
LISA Bardzo.
CARMEN Wszystko, co posadzę czy posieję, więdnie i obumiera. Nie mam ani czasu, ani serca do tego wszystkiego: sadzenia, podlewania, przesadzania, pielenia – fuj! Wolę popijać gin z tonikiem, a ogród zostawić profesjonalistom.
LISA Zanim zdecydowałam się na pielęgniarstwo, myślałam o architekturze krajobrazu. Odkąd byłam mała, potrafiłam, patrząc na czyjś trawnik albo układ roślin w ogrodzie, powiedzieć, co było źle i jak można by to poprawić, żeby wyglądało lepiej. Wszystko to widzę w głowie, jak w programie komputerowym. Coś dodaję, coś wyrzucam, widzę, gdzie posadzić azalię, w którym miejscu przyciąć rododendron, żeby nie wychodził na ścieżkę. To jak układanka, wprawia zwoje mózgowe w ruch. Uwielbiam to.
CARMEN Ale nie została pani architektem krajobrazu.
LISA Pielęgniarstwo dawało lepsze perspektywy pracy. Ale nadal mnie ciekawi, jak jest zaaranżowana przestrzeń.
CARMEN Proszę się zatem rozejrzeć.
LISA Na pewno mogę?
CARMEN Oczywiście!
CARMEN wraca do biurka, sięga po swoją szklankę wody i, popijając, obserwuje LISĘ. Po chwili LISA wraca z patio.
CARMEN Płyn dezynfekujący?
LISA Poproszę.
LISA wyciąga ręce. CARMEN wyciska na nie trochę płynu, a potem także sobie. Obie kobiety pocierają dłonie, wcierając płyn.
CARMEN Bob mawiał, że mam zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, bo tyle tego stosowałam. Ale wie pani, od lat nie chorowałam. Jestem przekonana, że to przede wszystkim dlatego. Mówią, że nadużywanie obniża odporność, ale czytałam też artykuł w „New Yorkerze”, w którym napisano, że to nieprawda. Przecież to nie antybiotyk.
LISA Ma ładny zapach.
CARMEN Pachnie czystością, prawda?
LISA Faktycznie.
CARMEN Wiem, że bywam szczera do bólu, chociaż muszę przyznać, że z pani też niezłe ziółko, Liso.
LISA Potraktuję to jako komplement.
CARMEN Miałam nadzieję, że taka pani będzie.
LISA Dlaczego?
CARMEN Kiedy ma się pieniądze albo sławę, ludzie, którzy dla nas pracują, raczej ukrywają swoje prawdziwe uczucia. Człowiek po chwili jest otoczony samymi potakiwaczami.
LISA Trudno pewnie wtedy komuś zaufać.
CARMEN Owszem. Jeśli słyszy się same komplementy i pochwały, może to wypaczyć widzenie świata albo własnej osoby.
LISA Życie w bańce – tak to się chyba nazywa.
CARMEN Bo to jest życie w bańce, chociaż dla mężczyzn to jeszcze trudniejsze.
LISA Tak pani myśli?
CARMEN Kobiety generalnie twardo stąpają po ziemi. Lubimy swoje lampki wina, swoją biżuterię i ubrania – swoje, powiedzmy, akcesoria. Mężczyźni tymczasem potrzebują ciągłego potwierdzania – swojego statusu materialnego, społecznego, potencji. Są dużo bardziej niepewni siebie niż my. I tu właśnie życie w bańce, jak je pani nazwała, może być niebezpieczne. Tak więc, kiedy pojawiają się plotki…
LISA Plotki?
CARMEN Te wszystkie rzeczy, o których się czyta w brukowcach.
LISA Kto sobie wstrzyknął botoks, kto z kim sypia?
CARMEN Właśnie takie. Kiedy to się dzieje, mężczyźni rozpadają się jak kruche ciasteczka. Proszę sobie przypomnieć Tigera Woodsa.
LISA Aha.
CARMEN Gość jest najlepszym sportowcem na świecie, największym autorytetem, najlepiej zarabia, wywiady, reklamy i tak dalej. Aż tu nagle ktoś odkrywa, że zdradzał żonę, i to wielokrotnie. Wszyscy zachodzą w głowę: „Jak on ją mógł tak zdradzać? Jak on mógł?”. A prawda jest taka, że to kobiety za nim ganiały. Właziły przez okna do jego pokoi hotelowych, nieustannie wysyłały SMS-y, podawały mu się na tacy jak rytualne ofiary. Nie można oczekiwać od mężczyzny, że się będzie opierał takim ciągłym pokusom. Tacy mężczyźni jak Tiger nie żyją w świecie zwykłych śmiertelników. Panują w nim inne zasady. Oczekiwania są inne. Moralność jest inna. Bardziej uczciwie zadane pytanie powinno brzmieć nie „Jak on mógł to zrobić?”, tylko „Jak mógłby tego nie zrobić?”. Nawet żona Tigera utknęła w tym chwilowym zażenowaniu, osądzie kultury, która nie ma o tym wszystkim pojęcia. Proszę zwrócić uwagę, że to nie on złożył pozew o rozwód. Ona to zrobiła.
LISA Przecież coś chyba musiała zrobić.
CARMEN Powinna była znaleźć sobie jakieś zajęcie i myśleć długofalowo. A mediom, kiedy pytały o jego zdrady, powinna była powiedzieć: „I co z tego?”. To by im zamknęło usta.
LISA Tak pani myśli?
CARMEN Ja to wiem.
LISA Jak mogłaby mu jeszcze ufać?
CARMEN Nie mogłaby, w tym rzecz.
LISA Nie rozumiem.
CARMEN Trzeba umieć rozgraniczyć małżeństwo i seks.
LISA A to nie idzie ze sobą w parze, kiedy jest się małżeństwem?
CARMEN Pani pyta serio? Fakt, że mąż czy żona zdradza, nie powinien mieć wpływu na oddanie w małżeństwie. To długoterminowy kontrakt, a seks to tylko incydent, następstwo pracy gruczołów. Małżeństwo to wybór, a małżonkowie, jeśli chcą w nim pozostać, muszą umieć rozpatrywać drobne grzeszki w odpowiednim kontekście.
LISA Ja bym tak nie potrafiła.
CARMEN Dlatego właśnie się pani rozwiodła.
LISA Pewnie tak.
CARMEN Możemy kontynuować?
LISA Proszę bardzo.
CARMEN To już prawie koniec. Następne pytanie w teście brzmiało: „Czy kiedykolwiek cierpiała pani na chorobę weneryczną?”. Odpowiedziała pani twierdząco, a wariograf potwierdził, że mówiła pani prawdę.
LISA Mogę wyjaśnić?
CARMEN Okoliczności nie są dla mnie ważne.
LISA To po co w ogóle o to pytać?
CARMEN Ustalam profil kobiety, która być może będzie się zajmowała moim mężem.
LISA Włączając w to seks.
CARMEN Spryciula. Pytanie numer 11.
LISA „Czy kiedykolwiek była pani molestowana seksualnie?”
CARMEN Tak.
LISA Dlaczego nie „zgwałcona”?
CARMEN Gwałt sugeruje penetrację. Molestowanie jest szerszym pojęciem, które może dotyczyć innych niechcianych czynności.
LISA Ja nadal nazywam to gwałtem.
CARMEN To kwestia nazewnictwa.
LISA Odpowiedziałam: „tak”. Czy wariograf potwierdził, że mówiłam prawdę?
CARMEN Tak.
LISA Miałam dziewięć lat.
CARMEN Następne.
LISA Mój stryj robił dla mnie modele samolotów i mnie molestował.
CARMEN Pytanie numer 12…
LISA Mówił mi, żebym nikomu o tym nie opowiadała. Że nawet gdybym powiedziała, i tak nikt by mi nie uwierzył.
CARMEN Szczerze mówiąc, nie jestem w nastroju na łzawe historie. Przejdźmy dalej, dobrze? Następne pytanie…
CARMEN wierci się na krześle.
LISA „Czy uważa się pani za feministkę?”
CARMEN Co?
LISA Pytanie numer 12, czy nie tak?
CARMEN A, tak. Faktycznie.
LISA Sama pani układała te pytania?
CARMEN Odpowiedziała pani twierdząco, a wariograf potwierdził, że mówiła pani prawdę.
LISA Czy to brzydkie słowo?
CARMEN Czy co…?
LISA Feminizm.
CARMEN Ależ skąd. Chociaż…
LISA Chociaż?
CARMEN Dla kobiet z mojego pokolenia z tym słowem wiąże się pewne napięcie.
LISA Jak to?
CARMEN Praktycznie wymyśliłyśmy ten termin, ale dzisiaj kojarzy się on z…
LISA Z czym?
CARMEN Pewnego rodzaju brakiem elastyczności.
LISA Czyżby?
CARMEN Wyrażam tylko ogólny pogląd.
LISA Aha.
CARMEN Nie zgadza się pani?
LISA Z ogólnym poglądem?
CARMEN Tak.
LISA Nie.
CARMEN Numer 13: „Czy odczuwa pani jakąkolwiek wrogość w stosunku do osób różniących się od pani?”. To bardzo ogólne pytanie, prawda?
LISA Jak odpowiedziałam?
CARMEN Odpowiedziała pani twierdząco, a wariograf zatwierdził tę odpowiedź jako prawdziwą. Rozumiem: wszyscy mamy jakieś swoje uprzedzenia, doświadczenia, które miały wpływ na nasze poglądy. Ale to nie znaczy, że trzeba się nimi kierować. Nie ocenia ich pani – to godne podziwu.
LISA Ależ oceniam. Na podstawie ubrań, które noszą, zapachu, liczby brakujących zębów. Ale nadal mają prawo czuć się dobrze. A ja często jestem ostatnim przystankiem na ich drodze do całkowitej degradacji. To kwestia wyboru, jak ze wszystkim.
CARMEN Nawet Florence Nightingale miała swoje uprzedzenia.
LISA Nie cierpiała brudu, zamkniętych okien i status quo. Łatwo tego nie cierpieć.
CARMEN A czego trudno?
LISA Ludzi w kryzysie, zniszczonych życiem. Może pani myśleć, że cierpię na nadmiar empatii. To taka moja tragiczna skaza.
CARMEN Czy mogę wnioskować, że ta tragiczna empatia rozciąga się też na mnie?
LISA Nie zastanawiałam się nad tym.
CARMEN Musi mieć pani jakieś zdanie na mój temat. Oparte na doniesieniach medialnych i naszym dzisiejszym spotkaniu.
LISA Nie mam wystarczająco dużo informacji, by formować jakąkolwiek opinię.
CARMEN Wariograf by chyba nie uznał tej odpowiedzi.
LISA Co by pani chciała usłyszeć?
CARMEN Czy pani mnie żałuje?
LISA Pani wcale nie chce, żebym pani żałowała.
CARMEN Nie o to pytam.
LISA Nie, nie żałuję pani.
CARMEN W takim razie mnie pani obwinia?
LISA Mogę panią zapewnić, że zachowuję otwarty umysł wobec swoich klientów. I staram się więcej słuchać niż mówić.
CARMEN Tu pewnie powinnam się otworzyć i wylać przed panią wszystkie żale, jak trudno było mi przez te wszystkie lata radzić sobie z prasą, a potem próbować wrócić do jakiejś tam normalności?
LISA Tylko jeśli ma pani taką potrzebę.
CARMEN Nie mam, dziękuję bardzo. Wystarczy powiedzieć, że ostatnie miesiące, od zwolnienia Boba, były dla mnie niezwykle trudne. Dla mnie i dla naszych dzieci, widzieć ojca w takim stanie…
LISA Widziałam to wiele razy. Ktoś, kto był przedtem całym naszym światem, nagle zaczyna się rozpadać. A jeśli dochodzi jeszcze do tego jego… jego… za co właściwie został skazany?
CARMEN Muszę przyznać, że jest w tym pani bardzo dobra.
LISA W czym?
CARMEN W tym. Tym wszystkim.
LISA Nie rozumiem, co pani ma na myśli.
CARMEN Uderzyłam w panią wszystkim, co tylko miałam do dyspozycji, a pani ani razu – wyjąwszy tę krótką przerwę na patio – się nie złamała.
LISA Naprawdę nie rozumiem.
CARMEN Błagam, chyba nie myślała pani, że się nie dowiem?
LISA O czym?
CARMEN Przejrzałam panią, Liso. Przejrzałam cię.
LISA Nie wiem, o czym…
CARMEN nachyla się w stronę LISY, szepcze.
CARMEN Mówię o twojej zmarłej córce.
LISA O, Boże… Boże!
LISA wstaje, rusza w stronę drzwi.
CARMEN Dokąd…?
LISA Muszę już iść.
CARMEN Spokojnie.
LISA szarpie za klamkę.
LISA Proszę otworzyć.
CARMEN Posłuchaj mnie.
LISA Proszę otworzyć drzwi.
CARMEN Usiądź.
LISA Chcę wyjść. Natychmiast!
CARMEN A ja chcę porozmawiać.
LISA Otwórz, kurwa, te drzwi!
LISA łomocze w drzwi.
LISA Wypuść mnie!
CARMEN podnosi słuchawkę.
CARMEN Vicky, wezwij policję, proszę.
LISA Ale co to ma…?
CARMEN (do słuchawki) Ktoś wdarł się na teren posiadłości.
LISA Zaprosiła mnie tu pani.
CARMEN (do słuchawki) Dziękuję. (odkłada słuchawkę)
LISA Dlaczego to pani robi?
CARMEN Nie dałaś mi wyboru. Jesteś niebezpieczna, Liso. A kiedy policja dowie się, dlaczego tu jesteś…
LISA Przyszłam na rozmowę o pracę.
CARMEN Czyżby?
CARMEN rzuca na biurko teczkę akt.
LISA Co to jest?
CARMEN Wnikliwy przegląd twojej historii. Zorientujesz się, że FBI nie dorasta do pięt detektywom, którzy pracują dla mnie. Poza tym ja im lepiej płacę.
LISA podnosi teczkę, przegląda zawartość.
CARMEN Zachowujmy się rozsądnie. Albo opowiesz mi o swojej córce, albo wyjaśnisz policji, co robisz w moim domu z rzeźnickim nożem.
LISA Nie mam żadnego noża.
CARMEN Ależ masz. Vicky zaraz go przyniesie. Mam ją zawołać? Włamałaś się przez niedomknięte okno – z rzeźnickim nożem – i zaatakowałaś mnie i mojego męża, starszego, schorowanego człowieka. Na szczęście obezwładniłam cię, uderzając lampą. Powiedzmy, tą tutaj. Został po niej nawet siniak.
LISA Nie uwierzą pani.
CARMEN Zwykle wierzą w to, w co chcę, żeby wierzyli. Rodzic po stracie dziecka to poważna sprawa. Powiedz mi, co się stało.
LISA Po co, przecież już to pani wie.
CARMEN Chcę to usłyszeć od ciebie.
LISA Zabiła się.
CARMEN Dlaczego?
LISA Zabiła się przez to, co zrobił jej Bob Westbrook.
W oddali słychać syrenę radiowozu. Dźwięk się przybliża, jest coraz głośniejszy.
CARMEN Czyli co?
LISA Zgwałcił ją.
CARMEN A ty przyszłaś tu dzisiaj, żeby co zrobić? (po chwili) Albo powiesz to mnie, albo policji – wybieraj.
LISA Przyszłam, żeby go zabić.
CARMEN To wcale nie było takie trudne, prawda?
CARMEN podnosi słuchawkę telefonu.
CARMEN Możesz odwołać kawalerię, Vicky. Niebezpieczeństwo minęło. Tak, jestem pewna. Wszystko w porządku. Słucham? No, to jak mili panowie policjanci będą chcieli kawę, to zrób im kawę. I podziękuj ode mnie. Może rozważę w tym roku większą darowiznę na święta. (rozłącza się)
LISA Puszcza mnie pani wolno?
CARMEN Na razie potrzymam cię w areszcie domowym. Chyba że wolisz inny?
LISA Czego pani chce?
CARMEN Chcę wiedzieć więcej.
LISA Po co?
CARMEN Bo kiedy kot złapie mysz, to chce się nią trochę pobawić. Powiedz mi: gdzie Petra się zabiła?
LISA To było w Parku Narodowym Yosemite.
CARMEN Podczas waszej ostatniej wędrówki.
LISA Tak.
CARMEN Jak ona…?
LISA Skoczyła.
CARMEN Czy właśnie to powiedziałaś policji? Bo zgłosiłaś to?
LISA Nie.
CARMEN Dlaczego nie?
LISA Był tam kiepski zasięg. Zatrzymałam jakiegoś turystę. Powiedziałam mu, że… że zdarzył się wypadek. On zszedł szlakiem na dół, zawiadomił straż parku. Zanim do nas dotarli, minęła godzina.
CARMEN A co mój mąż miał z tym wspólnego?
LISA wyjmuje ze swojej skórzanej teczki telefon komórkowy, pokazuje CARMEN zdjęcie.
LISA Zrobiłam je dwanaście lat temu na zakończeniu roku akademickiego.
CARMEN Nie wiesz nawet, ilu ludzi robiło sobie z nim zdjęcia – setki, może nawet tysiące.
LISA To nie wszystko.
LISA ponownie sięga do teczki i wyjmuje zaproszenie.
LISA Napisał jej to na zaproszeniu: „Dla najładniejszej absolwentki z najlepszymi życzeniami, Bob Westbrook. PS Wpadnij kiedyś…”
CARMEN „Wpadnij kiedyś mnie odwiedzić”.
LISA Skąd pani wiedziała?
CARMEN Co jej powiedział?
LISA Że byłaby idealną kandydatką na staż w studiu produkcyjnym, w którym ma znajomości.
CARMEN Cóż, był mentorem dla dziesiątek młodych ludzi…
LISA Widywał się z nią przez dwa miesiące. To były bardzo niewinne spotkania. A potem zaprosił ją do swojego domu w Elkins Park.
CARMEN Naszego domu…?
LISA Kiedy tam przyjechała, powiedział jej, że chce jej pomóc w dopracowaniu CV, ale przez cały dzień bolała ją głowa.
CARMEN No, dobrze, ale co to …
LISA Powiedział, żeby się zrelaksowała, a on jej zrobi masaż.
CARMEN Wystarczy.
LISA Najpierw dał jej tabletkę. Odmówiła, ale powiedział, żeby nie była dzieckiem…
CARMEN Przestań.
LISA Mówił, że to tylko melatonina, żeby jej się lepiej spało, gdyby miała ochotę się zdrzemnąć. Wzięła ją i straciła przytomność, a kiedy się obudziła…
CARMEN Powiedziałam: przestań!
CARMEN policzkuje LISĘ. Potem podchodzi do biurka, wciera w dłonie płyn dezynfekujący i upija łyk wody ze szklanki.
CARMEN Dalej ta historia idzie mniej więcej tak: po tym, jak wzięła tabletkę i odpłynęła, obudziła się, a on stał nad nią w rozpiętym szlafroku, pod którym był nagi. Powiedziała, że chce wrócić do domu, a on zamówił jej taksówkę. Czy nie tak było?
LISA Tak.
CARMEN I uwierzyłaś jej?
LISA Oczywiście, że tak. Dlaczego miałabym nie wierzyć?
CARMEN Kobiety kłamią.
LISA Czemu by miała…?
CARMEN Dla pieniędzy, sławy, żeby coś z tego dla siebie ugrać…
LISA Nie kłamała.
CARMEN Czy Petra miała wcześniej problemy psychiczne?
LISA Słucham?
CARMEN Czy miewała stany depresyjne, brała jakieś leki? Bo jeśli miała urojenia…
LISA Dlaczego pani to mówi?
CARMEN Popełniła samobójstwo. Może była chora psychicznie?
LISA Nie! Nie.
CARMEN To dlaczego nie poszła z tym na policję? Powiedz mi.
LISA Nie pozwoliłam jej.
CARMEN Nie pozwoliłaś?
LISA Wiem, jak to wygląda: kobieta wnosi zarzuty przeciwko sprawcy, oskarża go, a jeśli to ktoś znany i bogaty, to zaczyna się obwinianie jej samej, oczernianie, jakby była jakąś dziwką, jakby sama się o to prosiła.
CARMEN Czy to już nie odeszło w przeszłość?
LISA Proszę się nie łudzić, pani Westbrook. To nadal tak wygląda. Ja jej uwierzyłam, ale kto inny by uwierzył? A gdyby faktycznie wniosła przeciw niemu oskarżenie, to musiałaby zeznawać, a tego nie chciała.
CARMEN Ty tego nie chciałaś. A teraz przyszłaś tu, żeby dokonać tego, czego nie zdołała dokonać starość i choroba.
LISA Taki był…
CARMEN Nie słyszę.
LISA Taki był plan, tak!
CARMEN Powiedz: uważasz, że dałabyś radę to zrobić?
LISA Nie wiem.
CARMEN Więc masz wątpliwości?
LISA Czy mam…
CARMEN Musisz mieć jakieś wątpliwości.
LISA Jakie?
CARMEN Czy mówiła prawdę. Masz jedynie poszlaki – słowo Petry przeciw jego słowu, zaproszenie…
LISA To nie wszystko.
CARMEN Co to znaczy?
LISA Powiedział mi, co zrobił.
CARMEN Powiedział ci?
LISA Dość niezwykłe, prawda? Kto by pomyślał, że można się przyznać do czegoś takiego. Ale rok po tym, jak to się stało, znalazłam w jej telefonie numer do niego. Wpisała go jako „Bob W.” Wcisnęłam przycisk połączenia, licząc najwyżej na pocztę głosową, ale odebrał po drugim sygnale.
CARMEN Co mu powiedziałaś?
LISA Przedstawiłam się. Wiedział, kim jestem. Zapytałam, co jej dał, kiedy u niego była. Na początku nie pamiętał albo udawał, że nie pamięta. Ale naciskałam.
CARMEN I co odpowiedział?
LISA Niech pani sama posłucha.
LISA wyjmuje telefon komórkowy, włącza nagranie.
GŁOS LISY Chcę tylko wiedzieć, co pan jej dał. To wszystko.
GŁOS BOBA Ja…
GŁOS LISY Proszę.
GŁOS BOBA Dobra, dobra. Nazywam je „imprezowe tabletki”.
GŁOS LISY Co w nich jest?
GŁOS BOBA Są niegroźne, naprawdę.
GŁOS LISY Co to jest?
GŁOS BOBA To moja własna mieszanka. Echinacea, sproszkowane liście herbaty… za każdym razem nieco się różni. Taka mikstura.
GŁOS LISY Dlaczego pan jej to dał?
GŁOS BOBA Trzeba było dzieciaka jakoś rozluźnić, była bardzo spięta.
LISA wyłącza nagranie.
LISA Trzymałam go na linii ponad godzinę. Mówił, że ma wiele szacunku do mnie, do Petry. Uważał, że ma przed sobą świetlaną przyszłość. Był bardzo spokojny, ale ja się coraz bardziej denerwowałam.
CARMEN Chcę posłuchać.
LISA przewija nagranie do przodu, puszcza jeszcze raz.
GŁOS LISY To nie jest powód…
LISA zatrzymuje nagranie.
LISA Zaraz.
LISA ponownie przewija nagranie, włącza.
GŁOS BOBA Chce mi pani powiedzieć, że nigdy nie brała pani niczego na rozluźnienie?
LISA po raz kolejny przewija nagranie, ponownie włącza.
GŁOS LISY Jak pan może tak mówić?
LISA To jest to.
GŁOS LISY Jak pan może mówić coś takiego po tym, co pan zrobił?
GŁOS BOBA Proszę się uspokoić.
GŁOS LISY Nie będę, kurwa, spokojna!
GŁOS BOBA W takim razie się rozłączam.
GŁOS LISY Nie waż się rozłączać! Ani mi się waż!
GŁOS BOBA Proszę pani…
GŁOS LISY Zrobił pan coś strasznego.
GŁOS BOBA Bardzo panią proszę…
GŁOS LISY Potwornego.
GŁOS BOBA Rozdmuchuje to pani do rozmiarów…
GŁOS LISY Jest pan nikczemnikiem.
GŁOS BOBA Nieładnie tak mówić.
GŁOS LISY Skrzywdził pan moje dziecko. Skrzywdził ją pan.
GŁOS BOBA Posłuchaj, mamciu, ona jest dorosła.
GŁOS LISY A co to niby za wymówka?
GŁOS BOBA Chodzi mi o to, że nie zrobiła niczego, czego sama by nie chciała. Kieruje pani pretensje pod niewłaściwym adresem. Tak czy siak, mam nadzieję, że to zostanie między nami.
GŁOS LISY Nie wiem, sama nie wiem…
GŁOS BOBA Owszem, wie pani. Wie pani dobrze, że ma pani tylko jej słowo przeciwko mojemu. I wie pani, że nikt jej nie uwierzy. Wie to pani, tak? (Bob się śmieje) Jezu, chyba naprawdę muszę się przebadać. Jestem chorym człowiekiem.
Słyszymy, jak Bob się rozłącza. LISA wyłącza nagranie.
LISA Powiedziałam Petrze, co zrobiłam i powtórzyłam wszystko, co mi powiedział. Miał rację, to było tylko jej słowo przeciwko jego słowu. I kto niby miałby jej uwierzyć? Nawet z tym nagraniem. Miał prawników, którzy by to jakoś zatuszowali, a ona byłaby wszędzie – w internecie, w telewizji, przedstawiona jako jakaś… To ją przerażało. Powiedziałam, żeby spróbowała o tym zapomnieć i normalnie żyć, że wspomnienia z czasem przyblakną, że zapomni.
CARMEN Ale nie zapomniała.
LISA Zawsze była uczuciowym dzieckiem, rozchwianym. Raz była w depresji, za chwilę tryskała energią. Nie dlatego, że coś robiliśmy źle. Po prostu taka była. W wieku dojrzewania stała się niespokojna i drażliwa, ale kiedy już przeszła przez ten okres, wreszcie się ustabilizowała. Jednak po tym, co się stało, wróciła do punktu wyjścia. Przez dziesięć lat próbowałyśmy wszystkiego – leków, terapii – nic nie pomagało. W lipcu zabrałam ją do Yosemite, żeby przewietrzyła głowę, żeby ją czymś zająć. Ale nigdy się od tego nie uwolniła. Miała problemy, żeby się utrzymać w pracy, co jakiś czas wracała do szpitala na leczenie. Wcześniej zawsze miałyśmy góry. Tym razem nie podziałało. Poprzedniego dnia się kłóciłyśmy. O to, że powinna znowu spróbować terapii, jakoś to poukładać. Nie chciałam ustąpić, więc obiecała, że po powrocie spróbuje raz jeszcze. Na drugi dzień zjadłyśmy śniadanie na szlaku. Szłyśmy obok siebie aż do południa, kiedy wyprzedziła mnie o jakieś dziesięć metrów. Nie goniłam jej, pomyślałam, że potrzebuje się wyciszyć. Raz czy dwa odwróciła się do mnie, żeby sprawdzić, gdzie jestem, i uśmiechnęła się. A potem, gdy dotarłyśmy do krawędzi urwiska – jakieś sto metrów nad doliną – zatrzymała się. Myślałam, że na mnie czeka. Słyszała moje kroki, kiedy się zbliżałam, a kiedy byłam już kilka metrów od niej, znowu się odwróciła. Zapytała mnie: „Widziałaś wiadomości?” Nie widziałam. „Dzisiaj go wypuścili”. Z początku nie zrozumiałam, to się pojawiło nie wiadomo skąd. „Wypuścili go, mamo. Wypuścili tego potwora. Dłużej nie dam rady”.
CARMEN A potem?
LISA Dała krok w przepaść. Tak po prostu, jakby schodziła ze schodów. Musiałam krzyczeć, chociaż tego nie pamiętam. Pamiętam tylko, że stoję z otwartymi ustami i patrzę w dół na tę piękną dolinę, szukając wzrokiem jej czerwonej kurtki. Siedziałam tam przez chwilę i tylko na nią patrzyłam. Była taka nieruchoma, a w dolinie było tak cicho. Zajęło im dwa dni, żeby wydobyć jej ciało spomiędzy kamieni. Musieli użyć helikoptera.
CARMEN Boże.
LISA Ciekawa jestem, jak pani może z tym żyć.
CARMEN O co właściwie mnie oskarżasz?
LISA Przez tyle lat wiedziała pani o tym – o wszystkim, co robił. Ale odwracała pani tylko oczy, wolała pani nie widzieć tego, co działo się pod pani nosem.
CARMEN Uważasz, że tak właśnie robiłam?
LISA Moim zdaniem, na swój sposób, jest pani prawie takim samym potworem, jak on.
CARMEN siada przy biurku i zaczyna otwierać listy nożem do papieru.
CARMEN Podoba ci się to biurko? Piękne, prawda? Oryginał z XVIII wieku, zwany „sekretarzykiem królewskim”. Ludwik XV zamówił je do swojego gabinetu w 1760 roku u nadwornego stolarza, Jeana-François Oebena. Jego ukończenie zajęło aż dziewięć lat. Najciekawsze są ukryte w nim sekrety – dziesiątki schowków, w których można chować notatki, talizmany i kosztowności.
LISA Po co mi to pani mówi?
CARMEN Chcę ci coś pokazać.
CARMEN przywołuje ją gestem dłoni, LISA podchodzi bliżej.
CARMEN Naciśnij tutaj. Śmiało.
LISA naciska wskazany przycisk, otwiera się sekretny schowek.
CARMEN Voilà!
CARMEN wyciąga ze schowka kolorowe blaszane pudełeczko z napisem „Herbata”.
CARMEN Otwórz.
LISA otwiera pudełko i wysypuje na dłoń jego zawartość: kilka tabletek.
CARMEN Poznajesz?
LISA To chyba nie…
CARMEN Fachowcom znany jako flunitrazepam. My, laicy, nazywamy go…
LISA Rohypnol.
CARMEN Stosowany jako silny środek nasenny.
LISA Albo pigułka gwałtu.
CARMEN To należący do mojego męża zapas pigułek gwałtu, które były składnikiem jego „mikstury”. Trzyma je w pudełku po herbacie, bo ja wolę kawę. Zwykle lepiej je ukrywał, ale tym razem się nie przyłożył.
LISA Więc akceptuje pani to, co zrobił?
CARMEN Carmen Westbrook, lojalna żona Boba Westbrooka, w trudnych okolicznościach staje u boku męża. Wszystkie oskarżenia to kłamstwa, co do jednego.
LISA A co ze zdradzaną i okłamywaną Carmen Westbrook?
CARMEN Czy podejrzewam, że gwałcił kobiety? Tak. Ale z drugiej strony jestem pewna, że niektóre były więcej niż skłonne przespać się z nim z własnej woli.
LISA To po co je odurzać?
CARMEN Tu chodzi o poczucie władzy. Możliwość robienia, co się chce, kiedy się chce.
LISA Pytanie brzmi nie: „Jak on mógł to robić?”, tylko: „Jak mógłby tego nie robić?”.
CARMEN Jeśli o mnie chodzi, teraz to i tak bez znaczenia.
LISA Jak pani może tak mówić?
CARMEN Co się stało, to się nie odstanie. Sąd wydał wyrok; osąd opinii publicznej jest czymś jeszcze innym. Więc teraz nam dwóm pozostaje obmyślić ostatnie szczegóły i jeszcze dzisiaj podjąć decyzję.
LISA Jaką?
CARMEN O naszej przyszłości.
LISA Chyba nie rozumiem.
CARMEN Kiedy Boba skazano na dziesięć lat i osadzono, nie zdziwiło mnie to. Media już zdążyły go zaszufladkować jako przestępcę, gwałciciela. I one, i w ogóle ludzie chcieli, by dosięgła go kara. Wszystko ładnie, pięknie. Byłam przygotowana na wyrok oznaczający de facto dożywocie. Myślałam, że umrze w więzieniu. Mijały miesiące, niebo zaczynało się nade mną przejaśniać, a rany zabliźniać. „Najgorsze mam już za sobą, prawie wychodzę na prostą”, mówiłam sobie. On umrze, a za kilka miesięcy media zajmą się nowym tematem, który pozwoli mi usunąć się w cień.
LISA Ale nie umarł.
CARMEN Kiedy go zwolnili po zaledwie dziewięciu miesiącach – no, wtedy się zdziwiłam. Miałam zaplanowane życie bez niego, już wiele lat wcześniej, prawdę mówiąc. Nie mogłam znieść myśli, że znowu będę musiała go widywać, aż tu nagle on się pojawia, chory i słaby, a ode mnie się oczekuje, że nadal będę dobrą żoną, która będzie trwać przy nim w jego niedołęstwie i się nim opiekować.
LISA Przecież się nim pani opiekuje.
CARMEN Zatrudnienie ciebie, albo kogoś takiego jak ty, miało być początkiem końca tego wszystkiego.
LISA Czyli czego?
CARMEN Mojego brzemienia, tego kamienia u szyi nazwiskiem Bob Westbrook, który mi ciążył przez tyle lat. Zaczęłam szukać jakiegoś wyjścia, ale nie bardzo wiedziałam, od czego zacząć. I wtedy prawie instynktownie napisałam do swojej przyjaciółki Elaine, pytając o jej najlepsze pielęgniarki. Twoje nazwisko było na liście. Powiedz mi, czy ona wie?
LISA O czym?
CARMEN Mam wierzyć, że to wszystko to tylko zbieg okoliczności?
LISA Elaine wie o samobójstwie Petry, przemawiała nawet na jej pogrzebie, ale nigdy nie powiedziałam jej o gwałcie.
CARMEN Wstydziłaś się.
LISA Niepraw…
CARMEN I mimo to mam uwierzyć, że jej nie powiedziałaś…?
LISA Te sprawy są bardzo… intymne. I szczerze mówiąc, nie chciałam, żeby to wpłynęło na naszą zawodową relację.
CARMEN Chcesz powiedzieć, że nie wiedziałaś, jak wygląda moja z nią relacja.
LISA Nie, nie wiedziałam.
CARMEN Bałaś się namieszać.
LISA Nie chciałam stracić pracy.
CARMEN Instynkt samozachowawczy to coś, co zatracamy na samym końcu, prawda? Dlatego cię tu zaprosiłam. Wyobrażałam sobie, że z kimś takim jak ty, mogłabym zrzucić z siebie odpowiedzialność, usunąć go z mojego życia i dożyć końca swoich dni – ile mi tam ich zostało – w spokoju. Ale potem, ku własnemu zaskoczeniu, sprawdzając twoją przeszłość, dowiedziałam się o śmierci Petry. W dokumentacji jej terapii była mowa o oskarżeniach wobec Boba. Wystarczyło dodać dwa do dwóch. To nie był przypadek. To była z twojej strony czysta kalkulacja, żeby się tu dostać i zemścić. Pamiętam, że na początku byłam oburzona. „Co ta niezrównoważona kobieta sobie w ogóle wyobraża? Za kogo ona się ma?”. Ale potem zdałam sobie sprawę, że twój gniew jest uzasadniony i niewiele się różni od mojego. Wtedy podjęłam decyzję. Przyszłaś tu, żeby go zabić. Ja dam ci tę możliwość.
LISA Co to znaczy, że „da mi pani możliwość”?
CARMEN Dokładnie to, co słyszysz.
LISA Nie wiem, co powiedzieć.
CARMEN Nic nie mów. Po prostu zrób to, po co tu przyszłaś. To stary człowiek, który jest jedną nogą, może nawet obiema, w grobie. Jakie by to było łatwe – tylko go lekko popchnąć. A poza tym, nie sądzisz, że już najwyższa pora, żeby dostał, na co sobie zasłużył?
LISA Wszystko się zmieniło.
CARMEN Być może zmienił się kontekst, ale to, co sobie zaplanowałaś w chwili, gdy Petra zrobiła krok w przepaść, akurat się nie zmieniło.
LISA Nie tego się spodziewałam.
CARMEN Spodziewałaś się walki podczas rozmowy o pracę, potem wzięcia pełnej odpowiedzialności za zajmowanie się moim mężem, a w końcu zakończenia jego życia, kiedy nikt nie będzie patrzył. Rozumiem, że jest inaczej, niż to sobie wyobrażałaś, ale tak jest chyba lepiej?
LISA Dlaczego?
CARMEN Sprawa jest bardziej przejrzysta. Wszystko odbywa się jawnie.
LISA Nie chciałam, żeby to się odbyło jawnie.
CARMEN Na pewno zrobienie tego po cichu, kiedy nikt nie patrzy, miałoby zalety, przyznaję. Ale jest, jak jest. Coś nie tak?
LISA Nie, nic…
CARMEN Rozumiem.
LISA Czyżby?
CARMEN Mówi się, żeby uważać, o czym się marzy…
LISA Bo można to dostać…
CARMEN Pojawiam się znienacka i ubiegam cię.
LISA Nie o to chodzi.
CARMEN Zatem o co?
LISA Po prostu nie pomyślałabym, że żona może pragnąć śmierci męża.
CARMEN Z pewnością nie ja pierwsza.
LISA Skąd mam wiedzieć, czy będę potem mogła z tym żyć?
CARMEN Och, na miłość boską. A z czym musiałaś żyć dotąd? Molestowanie w dzieciństwie, nieudane małżeństwo, śmierć córki. To – to się praktycznie nie liczy. Wyświadczymy światu przysługę. Chociaż, wiesz co? Do diabła ze światem – zrobimy to dla siebie, dla nas obu. Widzisz, wychowano mnie w wierze, że Bóg karze grzeszników. „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”.
LISA Kara boska.
CARMEN Nie ma w tym nic boskiego. Wierzysz w sprawiedliwość? Bob już został osądzony, ale nawet gdyby mógł ci spojrzeć w oczy i przyznać się do winy, nie jestem pewna, czyby to zrobił. Przyznanie się w rozmowie przez telefon, że ma problem, to najwięcej, czego można się po nim spodziewać. W związku z tym to my musimy zebrać burzę. A ty wiesz równie dobrze, jak ja, że nie powinno być to nazbyt trudne. No, wiesz, dosypać mu czegoś tam do soku pomarańczowego…
LISA Czegoś tam dosypać…?
CARMEN Mówię o tym, żeby mu zaaplikować coś, co mu pomoże zasnąć. Coś, co go… uśpi.
LISA Mówi pani, jakby to było takie proste.
CARMEN Z tego, co czytałam, to bardzo proste. Ludzie ciągle coś przedawkowują przypadkiem. To się zdarza codziennie. Co godzinę. Zrobić to naumyślnie powinno być jeszcze łatwiej.
LISA Ale ja jestem pielęgniarką. Zawodowcem.
CARMEN No, tak. Masz swoje zasady etyki zawodowej, bla, bla, bla… A miałam wrażenie, że zostawiłaś je za drzwiami, kiedy tu dzisiaj przyszłaś.
LISA Też tak myślałam.
CARMEN No, właśnie. Zabić w teorii to jedno, ale poprzeć słowa czynami to zupełnie co innego, prawda? Przyszłaś tu z zamiarem odegrania anioła zemsty. Ja cię zmusiłam do odsłonięcia kart. Teraz twój ruch.
LISA A co jeśli go nie wykonam?
CARMEN Niektórzy mają odwagę płynącą z przekonań…
LISA Ja mam odwagę…
CARMEN Udowodnij to. Tym razem to nie zlecenie zawodowe, tylko sprawa osobista. Czas odwiesić na chwilę pielęgniarski fartuch i dokończyć to, czego Bóg, w swej nieskończonej mądrości, nie dopatrzył.
LISA Skąd mam wiedzieć, że to nie pułapka?
CARMEN Co?
LISA Skąd mam wiedzieć, że nie każe mi pani tego zrobić, a po wszystkim wyda mnie policji, żeby uniknąć odpowiedzialności?
CARMEN Co za przewrotne myślenie.
LISA Swój pozna swego.
CARMEN Chcę, żeby nie żył, Liso. To wszystko. Nie ma tu żadnego drugiego dna. Musisz mi w tej kwestii zaufać.
LISA Chyba nie potrafię.
CARMEN Jestem też skłonna wypisać ci pokaźny czek. (CARMEN podchodzi do biurka i wyjmuje z szuflady książeczkę czekową.) Milion wystarczy?
LISA Nie chcę pani pieniędzy.
CARMEN Potraktuj to jako prezent, albo – jeśli wolisz – zapłatę za wykonaną usługę.
LISA Nie.
CARMEN To może półtora. Co ty na to?
LISA Proszę przestać.
CARMEN Umiesz się targować. Dwa miliony to moje ostatnie słowo.
LISA Niedobrze mi.
CARMEN Błagam, tylko nie na dywan. Tu jest kosz na śmieci.
CARMEN podnosi kosz na śmieci, podaje go LISIE.
CARMEN Wiem, z czym masz problem.
LISA Z czym mam problem?
CARMEN Ciągle jej nie wierzysz. To dlatego nie pozwoliłaś jej pójść na policję. Nadal wątpisz w jej wersję wydarzeń.
LISA To nieprawda.
CARMEN Na pewno?
LISA Mam nagranie!
CARMEN Na którym mówi, że co? Że lubi młode kobiety i dał jej coś, żeby się odprężyła i poczuła lepiej? To nie jest nielegalne. A ty wiesz dobrze, że twoja córka lubiła koloryzować.
LISA Gówno prawda.
CARMEN W ogólnym zarysie wierzysz w to, co ci powiedziała, ale po części myślisz, że mogła dawać mu sprzeczne sygnały, manipulować nim…
LISA Wcale tak nie myślę…
CARMEN Być może chętnie przekroczyłaby jakąś granicę albo dwie, gdyby to oznaczało pracę, karierę, pieniądze. Brzydka prawda jest taka, że twoja córka była na sprzedaż.
LISA Idź do diabła.
CARMEN W takim razie nie chodzi o nią, tylko o ciebie.
LISA O mnie?
CARMEN Kiedy byłaś dzieckiem, molestował cię stryj. Odtąd instynktownie się chowasz, spychasz wstyd gdzieś do środka. Więc kiedy twoje dziecko przyszło do ciebie powiedzieć ci, co się stało, zrobiłaś to samo: powiedziałaś jej, by to zepchnęła głęboko, była cicho i zapomniała.
LISA Nie chciałam, żeby spotkała ją krzywda!
CARMEN Ale już spotkała ją krzywda.
LISA Wiem! Myśli pani, że nie wiem?!
CARMEN Trzymaj się tego gniewu, Liso. To nam pomoże przez to przebrnąć.
CARMEN wypisuje czek.
CARMEN Posłuchaj. Powiedziałaś, że chcesz sprawiedliwości. Innej nie ma. Po wszystkim będziesz wreszcie od niego wolna. Będziesz mogła sobie wybaczyć, że nie pozwoliłaś jej o tym mówić głośno, że jej nie ochroniłaś i nie obroniłaś. A potem będziesz mogła zostawić to za sobą. Będziesz mogła ją zostawić za sobą. Dzięki temu dowodowi uznania zrobisz z resztą swojego życia, co tylko zechcesz. A jeszcze sporo dobrego możesz zrobić. Przekazać darowiznę na jakiś szlachetny cel, na przykład pomoc kobietom po takich traumach. Prawda jest taka, że wszystkie jesteśmy na sprzedaż, Liso. Tyle że kiedy cel jest słuszny, są to dobrze zarobione pieniądze.
CARMEN podaje czek LISIE.
LISA On już prawie pani nie poznaje, tak?
CARMEN Przez większość czasu jest ledwo przytomny. Śmierć może nadejść w każdej chwili. My po prostu wyznaczymy jej datę. To akt łaski tak naprawdę, dla nas wszystkich.
LISA bierze od CARMEN czek, składa go i chowa do kieszeni. CARMEN sprawdza terminarz.
CARMEN Pasuje ci przyszła środa? (po chwili) Słyszałaś, co powiedziałam?
LISA Może być środa.
CARMEN To jesteśmy umówione. Chcesz sobie wpisać w kalendarz?
LISA Będę pamiętać.
CARMEN Nie wiem, jak to się odbywa, więc liczę, że przeprowadzisz nas przez cały ten proces.
LISA Dam radę.
CARMEN Rozumiem, że potrafisz załatwić lek.
LISA Tak.
CARMEN Mam kilka pytań organizacyjnych.
LISA Słucham.
CARMEN Jakie jest prawdopodobieństwo, że wzbudzimy podejrzenia?
LISA Bardzo małe.
CARMEN Możesz sprecyzować?
LISA W jego wieku, w takim stanie, zwykle umiera się z przyczyn naturalnych.
CARMEN A jak zapytają, jak to się stało, to co mam powiedzieć?
LISA Że po prostu umarł…
LISA/CARMEN …we śnie.
CARMEN No, tak, oczywiście. Tak powiem. I nie będą więcej pytać?
LISA Nie powinni. Mogą zapytać, jakie ma pani życzenia.
CARMEN Jakie mam…
LISA Co zrobić z ciałem.
CARMEN Chodzi o pogrzeb?
LISA O wcześniej.
CARMEN A co jest wcześniej?
LISA Mogą na przykład zapytać, czy życzy sobie pani, żeby przeprowadzić sekcję zwłok.
CARMEN „Ale… panie doktorze, czy to konieczne?”
LISA „Nie, w przypadku pacjenta w jego wieku to nie jest konieczne, ale decyzja należy do pani”.
CARMEN „Nie, wolałabym nie robić sekcji zwłok. Dziękuję panu”. I już?
LISA I już.
CARMEN To takie proste?
LISA Nie powinno być problemów.
CARMEN Ale jak to zrobimy? Czego użyjemy, żeby go…?
LISA Najszybszy i najpewniejszy będzie chyba chlorek potasu.
CARMEN Polegam w tej sprawie na twojej wiedzy.
LISA Zaraz, moment. Cofnijmy się o krok.
CARMEN O co chodzi?
LISA Muszę to przeanalizować.
CARMEN Myślałam, że wszystko miałaś zaplanowane.
LISA Miałam. Mam.
CARMEN No to…?
LISA Uważam, że zanim podamy mu chlorek potasu, musimy najpierw dać mu dwa inne leki.
CARMEN Jakie inne leki?
LISA Najlepiej zrobić to tak, jak się robi w czasie egzekucji skazanych na śmierć – wie pani, śmiertelny zastrzyk.
CARMEN Słucham.
LISA Pierwszy zastrzyk – tiopental. To środek znieczulający, powoduje, że skazany traci przytomność. Jako następny trzeba wstrzyknąć bromek pankuronium.
CARMEN Co on robi?
LISA Zwiotcza mięśnie. I na końcu…
CARMEN …chlorek potasu.
LISA Który powoduje wstrzymanie akcji serca.
CARMEN Wielki finał.
LISA Właśnie.
CARMEN Un, deux, trois. Un, deux, trois… ile czasu pomiędzy pierwszym a ostatnim zastrzykiem?
LISA Nie ma zaleconego określonego czasu. Pewnie najlepiej odczekać po każdym z nich, aż… aż poszczególne substancje zaczną działać.
CARMEN Un… deux… trois.
LISA Wszystko powinno zająć nie więcej niż dziesięć minut, może nawet pięć. Postaram się, żeby trwało jak najkrócej.
CARMEN A gdyby tak…?
LISA Co?
CARMEN Gdyby… spowolnić proces?
LISA Ale po co?
CARMEN No, sama mówiłaś, że trzeba się upewnić, że każdy środek działa, zanim się poda następny.
LISA Te leki działają bardzo szybko.
CARMEN A gdyby mu tak dać dwa ostatnie zastrzyki, a tego pierwszego nie?
LISA Jak to?
CARMEN No, gdyby pominąć ten pierwszy, ten, od którego się traci przytomność?
LISA Ale dlaczego…?
CARMEN Tak hipotetycznie pytam. Czy te dwa zastrzyki też by zadziałały bez pierwszego?
LISA Myślę, że tak. Ale w jakim celu…?
CARMEN To tak zróbmy. Drugi podamy jako pierwszy. Skrócimy proces do dwóch etapów. Kiedy Bob będzie przytomny, dam znak, na przykład skinę głową, wkłujesz igłę w tę największą żyłę na prawym ramieniu i powoli naciśniesz tłok z bromium…
LISA Bromkiem pankuronium.
CARMEN Bromkiem, no właśnie. Będzie unieruchomiony, nie będzie mógł się ruszać. My obok, pochylone nad nim… pewnie będzie miał otwarte oczy.
LISA Nie wydaje mi się, żeby to był dobry pomysł tak zmieniać.
CARMEN Dlaczego nie?
LISA To sprzeczne z zasadami.
CARMEN Bo to nowe zasady. Stworzymy własne.
CARMEN oczyma wyobraźni widzi siebie pochyloną nad mężem.
CARMEN Jest nieruchomy. Jesteś unieruchomiony. Nie możesz się ruszać, co, Bob?
LISA Do kogo pani mówi?
CARMEN Mówię do Boba. Wyobrażam to sobie. Chcę zrobić próbę, zanim to się naprawdę stanie. Wszystko musi pójść zgodnie z planem. Czekałyśmy na tę chwilę. (do wyimaginowanego Boba) Nie możesz się ruszyć, ale mnie widzisz, prawda, Bob? Wiem, że mnie widzisz. Patrzysz na mnie tymi swoimi wielkimi, brązowymi oczyma. Mgła się na chwilę rozproszyła, co, kochanie? Zostań ze mną, jeszcze tylko kilka minut. Od lat nie miałam twojej niepodzielnej uwagi, więc teraz postaram się, żeby nie uronić z tego ani sekundy.
LISA Co pani robi?
CARMEN Próbuję to zakończyć.
LISA Ale wtedy już będzie czas na podanie chlorku potasu.
CARMEN (do LISY) Jeszcze nie.
LISA Nie należy czekać zbyt długo.
CARMEN (do Boba) Przykro mi, że dzieciom nie udało się przyjechać w porę, żeby cię pożegnać. Przesyłają buziaki. Tak powiedziały: buziaki.
LISA Pani Westbrook.
CARMEN Piękne dzieci sobie zrobiliśmy, prawda?
LISA Proszę…
CARMEN (do LISY) Jeszcze chwilę. To nasze ostatnie pożegnanie. (do Boba) Muszę ci coś wyznać, kochanie. Nigdy ci tego nie mówiłam.
LISA Wcale nie próbuje pani tego zakończyć. Pani chce to przedłużyć.
CARMEN O Las Vegas.
LISA Jego tu nie ma, pani Westbrook. On pani nie…
CARMEN To było latem ’66.
LISA Nie, no, nie mogę…
CARMEN Kręciłeś film z Sinatrą.
LISA Słyszy mnie pani? Nie mogę tego zrobić. Nie mogę pani pomóc!
CARMEN Byłam wtedy w Nowym Jorku, w ciąży z naszym pierwszym dzieckiem.
LISA W ciąży…?
CARMEN Tak, ale ciii…! Chciałam mu zrobić niespodziankę. Chciałam ci zrobić niespodziankę tą wiadomością. Mój samolot wylądował jakoś wpół do trzeciej po południu. Wynajęłam limuzynę z lotniska. Kierowca wysadził mnie przed głównym wejściem do twojego hotelu. Podeszłam do recepcji, żeby się zameldować. Przedstawiłam się: „Nazywam się Westbrook. Proszę o klucze do pokoju mojego męża.” Recepcjonista powiedział, że zaszła pomyłka, bo pani Westbrook przyjechała wczoraj. Potem boy hotelowy dodał, że to nie jest miejsce dla jakichś lafirynd i jeśli natychmiast nie opuszczę hotelu sama, to mnie z niego wyprowadzą. Mogłam go wtedy powstrzymać, zawstydzić, pokazać prawo jazdy, dowieść, że jestem, do cholery, prawowitą małżonką Boba Westbrooka, i dureń może sobie zacząć szukać nowej pracy! Ale nie zrobiłam tego. Odwróciłam się na pięcie i wyszłam z hotelu. Poszłam prosto na pustynię. Musiałam się tam błąkać godzinami. Ktoś, jakiś mężczyzna, znalazł mnie, z udarem słonecznym, popękanymi ustami, odwodnioną i bliską śmierci. Dziecko nie przeżyło. Nie chciałam, żeby umarło, ale kiedy się o tym dowiedziałam, ucieszyłam się. Pomyślałam sobie, a dobrze ci tak, draniu – zasłużyłeś sobie za to, co mi zrobiłeś. Ale zabiłam nasze dziecko. Zrobiłam to. A teraz o tym wiesz. Może gdybym bardziej się interesowała twoją pracą, więcej z tobą podróżowała, była kobietą, jakiej potrzebowałeś, to wszystko by się nie stało…
LISA To nie pani wina.
CARMEN Co?
LISA To, co pani zrobił, nie jest pani winą.
CARMEN A to, co sama sobie zrobiłam? Podobało mi się być żoną Boba Westbrooka. Podobały mi się prywatne samoloty, baseny, zdjęcia publikowane w gazetach. Podobało mi się, że nigdy nie musiałam się interesować, ile co kosztuje. Jak mi się coś podobało, po prostu to kupowałam.
LISA Życie to kompromis.
CARMEN Tak to nazywasz? Muszę żyć ze świadomością, że gdzieś po drodze był moment, kiedy mogłam to wszystko zatrzymać, ale teraz jest już za późno. Za późno, żeby ocalić te wszystkie kobiety, którym zniszczył życie.
LISA Dla mnie nie jest za późno.
CARMEN Co?
LISA Przyszłam tu, żeby wykonać zadanie, pani Westbrook, a naprawdę nie boję się brudnej roboty. Jestem przekonana, że pani róże potrzebują jedynie kogoś, kto je zrozumie. Kto przytnie krzewy we właściwy sposób. Powycina martwe i obumierające gałązki, żeby kwiaty mogły się w pełni rozwinąć. To proste zadanie, naprawdę, a pani… a pani nawet się nie zorientuje, kiedy już będzie po wszystkim. Co pani na to?
CARMEN No…
LISA bierze w dłoń płyn do dezynfekcji, wyciska trochę na rękę i podsuwa dozownik CARMEN. Wyciska na jej dłonie kilka kropel, które CARMEN wciera w skórę dłoni.
CARMEN Bardzo mi się podoba ten pomysł, Liso. Naprawdę bardzo.
Słychać coraz głośniejszy świergot ptaków, podczas gdy światła powoli gasną.
KONIEC
David Robson
CZYTAJ TEŻ