David Robson


Bez zgody

przełożyła
Kamila Jansen

e-mail: jansen.kamila@gmail.com
tel. +48 502 388 276


 

OSOBY: 

LISA, kobieta po pięćdziesiątce 

CARMEN, kobieta ok. 70 lat  

Miejsce akcji 

Akcja rozgrywa się współcześnie w eleganckim gabinecie wielkiego domu w dzielnicy willowej na przedmieściach Filadelfii. 

 

Światła oświetlają słoneczny gabinet. Po lewej stronie drzwi wejściowe do pomieszczenia; po prawej przeszklone drzwi prowadzące na patio i do ogrodu. Pokój jest gustownie urządzony i zapełniony książkami. Są w nim kanapa, biurko w stylu Ludwika XV (Bureau du Roi), dwa krzesła, w tym jedno przy biurku, na którym stoi buteleczka z płynem dezynfekującym do rąk. Na krześle ustawionym z boku siedzi LISA, jej skórzana teczka spoczywa na podłodze. Kobieta na kogoś czeka. Sprawdza godzinę na zegarku, wstaje, rozgląda się. Ciekawią ją zwłaszcza fotografie na jednej ze ścian. Kiedy się im przygląda, wchodzi CARMEN. 

CARMEN  Widzi tam pani kogoś znajomego? 

LISA  Większość osób można rozpoznać. 

CARMEN Tak? 

LISA  Niektórych z łatwością: Michael Jackson, Michael Jordan… 

CARMEN No, tak. Michaelowie.  

LISA Nelson Mandela.  

CARMEN  Co za twarz! 

LISA Spielberg. Paul Simon… 

CARMEN  Zgadza się.  

LISA  Jego nie znam (wskazuje na zdjęcie). 

CARMEN Thurgood Marshall. 

LISA  Sąd Najwyższy.  

CARMEN Tak. Pierwszy czarnoskóry. 

LISA  W takim razie jednak go znam. 

CARMEN Są tu też fotografie rodzinne.  

LISA  Imponujące.  

CARMEN  Dobry pretekst do rozpoczęcia rozmowy.  

LISA  W dodatku działa! 

CARMEN Sama pani widzi.  

LISA  To zaszczyt panią poznać, pani Westbrook. 

CARMEN Bardzo mi miło, Liso.  

LISA podaje dłoń CARMEN, ale ta jej nie przyjmuje.  

CARMEN Odwykłam od uścisków rąk. Za dużo zarazków. A nie mogę sobie teraz pozwolić, żeby się rozchorować, sama pani rozumie.  

LISA  Zawsze noszę ze sobą płyn do dezynfekcji.  

CARMEN  Więc pani rozumie. Proszę usiąść. 

LISA (siada) Dziękuję.  

CARMEN Trafiła tu pani bez problemów? 

LISA  Tak, całkiem dobrze znam okolicę. 

CARMEN  Dziewczyna z Filadelfii? 

LISA  Do szpiku kości.  

CARMEN  Gdzie dokładnie się pani wychowała? 

LISA W East Falls. 

CARMEN  To zaraz nad rzeką, bardzo ładne tereny.  

LISA Lubię tam spacerować, kiedy tylko mam okazję. 

CARMEN  Ja też powinnam częściej wychodzić. Napije się pani czegoś? Kawy? Herbaty? Wody? 

LISA  Nie, dziękuję.  

CARMEN  Podobno mamy wspólną znajomą. 

LISA  Tak, Elaine. Jest moją mentorką od lat.  

CARMEN  Znamy się z Elaine od dawna.  

LISA  Tak słyszałam.  

CARMEN  Jestem beznadziejna, jeśli chodzi o podtrzymywanie kontaktów. Co u niej słychać? 

LISA  Świetnie się trzyma. 

CARMEN  I ciągle aktywna! 

LISA  Emerytura jej nie grozi. 

CARMEN Cała Elaine – wulkan energii. W młodości nigdy za nią nie nadążałam.  

LISA  Wyobrażam sobie. 

CARMEN  Co weekend mnie gdzieś wyciągała. A to Nowy Jork, a to Baltimore albo Atlantic City. Lubiłyśmy zwłaszcza kluby jazzowe. Widziałyśmy Ninę Simone, zanim stała się sławna.(śpiewa) „I want a little sugar/In my bowl/I want a little sweetness/Down in my soul.” Zna to pani? 

LISA  Owszem.  

CARMEN  Kiedy tylko zobaczyłam jej nazwisko w pani CV, od razu pomyślałam, że koniecznie musimy się spotkać. 

LISA  To ona mnie namawiała, żeby aplikować.  

CARMEN  Dba o panią. 

LISA  Od zawsze.  

CARMEN  Vicky wysłała pani umowę poufności…? 

LISA  Mam ją w torbie. Podpisaną.  

LISA wyjmuje z torby dużą kopertę i podaje ją CARMEN. CARMEN otwiera kopertę, wyjmuje z niej kartki i przebiega po nich wzrokiem. 

CARMEN  Podpisano, opieczętowano i dostarczono. Bardzo dobrze. Rozumiem, że już się pani zapoznała ze szczegółowym opisem zakresu obowiązków? 

LISA  Tak.  

CARMEN  Ma pani jakieś pytania? 

LISA  Chciałabym się przyjrzeć szczegółowemu rozkładowi dnia. 

CARMEN  Dojdziemy i do tego, a póki co poznajmy się lepiej.  

LISA  Dobrze.  

CARMEN  Przestudiowałam pani życiorys dość wnikliwie.  

LISA  Mam nadzieję, że spotkał się z pani uznaniem. 

CARMEN  W rzeczy samej. Pani kwalifikacje świadczą o tym, że może być pani kimś, kogo szukamy.  

LISA  Miło mi to słyszeć.  

CARMEN  Ale szczerze mówiąc mam wątpliwości.  

LISA  Tak? 

CARMEN  Proszę nie brać tego do siebie. Życie nauczyło mnie nieufności. Ale to już ostatnia rozmowa. Udało się pani przejść przez wcześniejsze etapy rekrutacji – dwie poprzednie rozmowy z Vicky i weryfikację historii kredytowej. Pozwoli pani, że przyjrzymy się danym? 

CARMEN otwiera szufladę w biurku i wyjmuje z niej skoroszyt.  

CARMEN Zanim zaczniemy… czy chce mi pani o czymś powiedzieć? 

LISA  Na przykład? 

CARMEN  Sama nie wiem, ukryta tożsamość, jakieś osobiste utarczki, animozje, coś, czego nie ma w pani CV. Lepiej wyłożyć karty na stół, żeby potem nie było niespodzianek.  

LISA  W moim życiu nie ma tajemnic.  

CARMEN  Och, wszyscy ukrywamy jakieś trupy w szafie. 

LISA  Słucham? 

CARMEN  Pytam o pani przeszłość.  

LISA  Nie znałam tego powiedzenia.  

CARMEN  Mówię o tym, że nie skończymy tej rozmowy, dopóki nie odkryjemy na pani temat wszystkiego, co tylko możliwe. 

LISA  Po to było badanie wariografem? 

CARMEN  Wariograf jest tylko jednym z narzędzi, których używamy z mężem do sprawdzania osób, które zatrudniamy. Czy to było pani pierwsze doświadczenie z wariografem? 

LISA  Tak. Jak mi poszło? 

CARMEN  Chciałaby pani wiedzieć, co? 

LISA  Nie rozumiem.  

CARMEN Żartuję. Pomyślałam, że razem prześledzimy wyniki.  

LISA  W porządku.  

CARMEN  Mam parę pytań raczej osobistej natury. Wiem, że to nie jest norma. Ale my nie jesteśmy zwykłymi ludźmi. Jesteśmy wyjątkowi, ja i mój mąż.  

LISA  Rozumiem.  

CARMEN  Wątpię. Jego sława, a co za tym idzie także moja, wymaga środków ostrożności, jakich reszta świata nie potrzebuje. Spójrzmy tutaj. Będę potrzebowała okularów. 

CARMEN wyjmuje z szuflady biurka okulary, zakłada je. 

CARMEN  Od razu lepiej. No dobrze. Według oficjalnych danych pani zdolności ujawniły się stosunkowo późno.  

LISA  To znaczy? 

CARMEN  Wróciła pani na studia w wieku trzydziestu jeden lat.  

LISA  Rozpoczęłam studia w wieku trzydziestu jeden lat.  

CARMEN  Co? 

LISA  Słowo „wróciła” sugeruje, że studiowałam wcześniej, a tak nie było. Zaczęłam później niż większość ludzi.  

CARMEN  Odnotowuję.  

LISA  Jeśli mamy być precyzyjne.  

CARMEN  Miałam na myśli, że nie była pani zwykłą studentką, jeśli chodzi o wiek.  

LISA  To prawda.  

CARMEN  Co spowodowało, że zboczyła pani z kursu? 

LISA  Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób.  

CARMEN  Proszę odpowiedzieć na pytanie.  

LISA  Kiedy byłam mała, często się przeprowadzaliśmy, więc gdy osiągnęłam wiek, w którym rozpoczyna się studia, nie byłam na to gotowa. Czułam się zawsze trochę z tyłu, może… sama nie wiem, nie tak bystra, jak koledzy z klasy.  

CARMEN  Z powodu problemów z nauką czy braku pewności siebie? 

LISA  Nigdy nie stwierdzono u mnie żadnych trudności w nauce, ale jeśli chodzi o pewność siebie, to rzeczywiście jako nastolatce mi jej brakowało.  

CARMEN  Ale z czasem się pojawiła? 

LISA  O, tak.  

CARMEN  Jak pani myśli, kiedy? 

LISA  Stopniowo. Do czasu egzaminów na studia już wierzyłam, że dam radę.  

CARMEN  I dała pani. Pierwsza na roku. 

LISA Właściwie trzecia… 

CARMEN  Świetnie. A po studiach? 

LISA  Zaczęłam pracę w Szpitalu Uniwersyteckim Hahnemanna. Zdobywałam tam szlify, można powiedzieć. Wszystko tam pani ma. Po kilku latach wróciłam, żeby zrobić magisterkę z… 

CARMEN  Opieki paliatywnej.  

LISA  Tak, z opieki paliatywnej. Ubiegałam się potem o pracę w Szpitalu Jeffersona. Szukali specjalisty. 

CARMEN  Dlaczego właśnie ta dziedzina? 

LISA Zaczęłam od pediatrii, ale w Hahnemannie potrzebowali pielęgniarek paliatywnych.  

CARMEN  Spora zmiana.  

LISA  To prawda. Ale spodobało mi się.  

CARMEN  Co konkretnie? 

LISA Pacjenci tak bardzo się od siebie nie różną, to znaczy dzieci i nieuleczalnie chorzy. W moim umyśle byli w jakiś sposób połączeni – ci, którzy są na początku, z tymi, którzy są u kresu życia. 

CARMEN  Mają podobne potrzeby, to ma pani na myśli? 

LISA  Trzeba ich karmić i przewijać, w sumie tak. Poza tym chcą po prostu, by się nimi zająć, zapewnić im jakiś w miarę możliwy komfort.  

CARMEN  Doskonale rozumiem. Moja matka była położną.  

LISA  Naprawdę? 

CARMEN  W tamtych czasach niewiele szpitali przyjmowało czarnych pacjentów, a te, które to robiły, prowadziły segregację — opieka nie zawsze była zadowalająca. 

LISA  Zapewne.  

CARMEN  Czarnoskóre pacjentki przychodziły do mojej matki, bo wiedziały, że nie spotka ich dyskryminacja ani nikt nie będzie im zadawać pytań. Po prostu robiła swoje. Tak wiele rzeczy robiło się wtedy pozaregulaminowo. 

LISA  Inne czasy.  

CARMEN  To prawda. Pani ma dzieci? 

LISA  Jedno.  

CARMEN  Syna czy córkę? 

LISA  Córkę.  

CARMEN Jak ma na imię? 

LISA  Petra.  

CARMEN  To rzadkie imię.  

LISA  Dostała je po swojej prababce ze strony mojej matki.  

CARMEN  Skąd pochodzi pani rodzina? 

LISA  Z Niemiec, z Bawarii. Petra znaczy „skała”. 

CARMEN  Brzmi jak z greki.  

LISA  W grece to by była „Petroula”, po niemiecku „Petrina”. „Petra” brzmi prościej.  

CARMEN  Podobają mi się mniej powszechne imiona.  

LISA  Mnie też.  

CARMEN  Ile lat ma Petra? 

LISA  Trzydzieści trzy. Cztery! 

CARMEN  Młodo została pani matką.  

LISA  Owszem.  

CARMEN  A ojciec Petry? 

LISA  Rozwiedliśmy się.  

CARMEN  Co się stało? 

LISA  Mieliśmy różne oczekiwania. 

CARMEN  Decyzja była obopólna? 

LISA  Zdradzał. Ja tego nie pochwalałam, więc zakończyliśmy to piętnaście lat temu.  

CARMEN  Pani to zakończyła.  

LISA  Tak.  

CARMEN  Więc nie wierzy pani w „na dobre i na złe”? 

LISA  Są granice.  

CARMEN  Jakie? 

LISA  Z pewnością pani mogłaby znacznie lepiej odpowiedzieć na to pytanie.  

CARMEN  Co pani ma na myśli? 

LISA  No cóż, jest pani mężatką o wiele dłużej, niż ja nią byłam.  

CARMEN  Czym się pani zajmowała przed studiami pielęgniarskimi? 

LISA  Pracowałam, wychowywałam dziecko.  

CARMEN  A konkretnie? 

LISA  Przez te wszystkie lata przed studiami imałam się wielu różnych zajęć: byłam kelnerką, kasjerką, piekarką… 

CARMEN  Co pani piekła? 

LISA  Niezupełnie piekłam. 

CARMEN  Powiedziała pani, że była piekarką. 

LISA  Bo pracowałam w piekarni.  

CARMEN  Ale pani nie piekła.  

LISA  Byłam sprzedawczynią w małej rodzinnej firmie.  

CARMEN To dlaczego powiedziała pani…? 

LISA Nie wiem, bo jak się pracuje w piekarni… 

CARMEN  To niekoniecznie się coś piecze! 

LISA Czy możemy wrócić do…? 

CARMEN Ma pani rodzinę tu w okolicy? 

LISA  Tak, matkę.  

CARMEN  Jak się miewa? 

LISA  Ma problemy z tarczycą, ale jak na osiemdziesiąt dwa lata całkiem dobrze.  

CARMEN Często ją pani widuje? 

LISA  Raz czy dwa razy w tygodniu. Jesteśmy sobie bardzo bliskie.  

CARMEN  Nie mieszka z panią? 

LISA  Próbowałam ją przekonać. To osobna historia… ale na razie woli mieszkać sama.  

CARMEN  Trudno oddać niezależność.  

LISA  Pewnie tak.  

CARMEN  A pani ojciec? 

LISA  Nie żyje. Ale rodzice rozwiedli się, kiedy byłam dzieckiem.  

CARMEN  Nie był obecny w pani życiu. 

LISA  Nie bardzo.  

CARMEN  Miała pani jakiś męski wzorzec? 

LISA  Dziadek, ojciec mojej mamy. 

CARMEN  Ktoś jeszcze? 

LISA  Nie… nie, nikt.  

CARMEN  Czy była pani świadoma kariery mojego męża? 

LISA  Tak samo jak wszyscy. Bob Westbrook był pierwszym afroamerykańskim reżyserem nominowanym do Oscara. 

CARMEN Pierwszym, który zdobył Oscara.  

LISA  Tak? Nie wiedziałam, czy zdobył, czy tylko był nominowany. To był zdaje się… ’81 rok?  

CARMEN  ’79. To było naprawdę coś.  

LISA  Na pewno.  

CARMEN W tamtych czasach niewielu kolorowych było w ogóle nominowanych, więc nagroda dla czarnego… Pani chyba raczej nie jest kinomanką. 

LISA  Lubię filmy, ale nie powiedziałabym… 

CARMEN  Ale widziała pani? 

LISA  Jego…? 

CARMEN  „Zakop kajdany”, tak.  

LISA  Widziałam fragmenty.  

CARMEN  To nie pani bajka? 

LISA  Tego nie powiedziałam.  

CARMEN  Tak wnioskuję.  

LISA  Czy to bardzo źle? 

CARMEN Ależ nie. A te, w których grał, zanim zaczął reżyserować? 

LISA  Byłam wtedy za mała.  

CARMEN  Największe kasowe sukcesy przez pięć lat z rzędu, na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. 

LISA  Szczere mówiąc, nie oglądam zbyt wielu filmów.  

CARMEN Śledziła pani jego proces? 

LISA  Jego… 

CARMEN  Jego proces, tak.  

LISA  Nie, niespecjalnie… 

CARMEN  Ale wie pani, o co chodziło? 

LISA  Tyle, co wszyscy.  

CARMEN  To znaczy? 

LISA  Niezręcznie mi o tym mówić. 

CARMEN  Wszystko już na ten temat słyszałam, proszę się nie przejmować.  

LISA  Wiem tyle, że wiele kobiet twierdziło, że… 

CARMEN  „Twierdziło” to odpowiednie słowo.  

LISA  Tak… że przez wiele lat były przez niego odurzane i wykorzystywane. Został skazany i odbył karę więzienia.  

CARMEN  Czy to byłby dla pani problem? 

LISA  Ma pani na myśli oskarżenia? 

CARMEN  Właśnie to mam na myśli.  

LISA  Nie wydaje mi się. Pracowałam kiedyś jako wolontariuszka w więzieniu w Graterford. Kilka lat temu. Oczywiście nie twierdzę, że to to samo, ale spotkałam się z różnego rodzaju… zajmowałam się różnymi ludźmi przez te wszystkie lata. Kim są, co robili albo czego nie robili – to naprawdę nie moja sprawa. Moim zadaniem jest zapewnić im jak najlepszą opiekę, kiedy tego potrzebują.  

CARMEN  Muszę przyznać, że przygotowała się pani do rozmowy perfekcyjnie. 

LISA  To nie tak… 

CARMEN  Nie ma w tym nic złego. Jest pani profesjonalistką. Szanuję to. Jeśli ma to jakiekolwiek znaczenie, Bob i ja prowadziliśmy osobne życie, od kiedy dzieci były małe. Jego harmonogram na planie, moja praca… 

LISA  Poświęciła się pani walce z analfabetyzmem, prawda? 

CARMEN  To najważniejsza sprawa w moim życiu: orędowanie na rzecz edukacji. Miałam uprzywilejowaną pozycję. Uznałam, że dzielić się nią to nie jest zbyt wysoka cena. 

LISA  Mówi pani, jakby to była powinność. 

CARMEN  Bo tak właśnie o tym z Bobem myślimy. W parze z majątkiem idzie odpowiedzialność.  

LISA  Czy mogę zadać pytanie związane z pracą? 

CARMEN  Proszę bardzo.  

LISA  W jakim stanie jest pani mąż? W prasie się tego raczej nie przeczyta.  

CARMEN  Nieprzypadkowo.  

LISA  Oczywiście.  

CARMEN  Wiedza o jego stanie była do tej pory skrzętnie ukrywana, ale skoro podpisała pani klauzulę poufności… Między nami mówiąc, ma alzheimera. Wygląda pani na zaskoczoną. 

LISA  Nie.  

CARMEN  A czego się pani spodziewała? 

LISA  Niczego się nie spodziewałam. Tylko praca będzie trochę bardziej…  

CARMEN  Jaka? 

LISA  Skomplikowana.  

CARMEN  Pracowała już pani z pacjentami z alzheimerem. Tak jest napisane w pani…  

LISA Jak funkcjonuje na co dzień? 

CARMEN  Kiepsko. Jest na lekach. Rywasty… 

LISA  Rywastygmina.  

CARMEN  Właśnie.  

LISA  Pomaga? 

CARMEN  Jakoś tam go ustabilizowała. W każdym razie zatrzymała całkowitą degenerację. 

LISA  Jeszcze panią rozpoznaje? 

CARMEN  Czasami. W jednej chwili jest całkiem przytomny, a w następnej już w innym świecie.  

LISA  To typowe.  

CARMEN  Tak mi właśnie powiedziano. 

LISA  A jeśli chodzi o jego funkcje motoryczne i czynności fizjologiczne? 

CARMEN  Porusza się z chodzikiem, ale nie pozwalamy mu odchodzić zbyt daleko, żeby sobie nie zrobił krzywdy.  

LISA  A higiena? 

CARMEN  Nie angażuję się w to zbytnio, ale jest czysty i zadbany. 

LISA  Nie lubi pani zarazków.  

CARMEN  A kto je lubi? 

LISA  Czy zauważyła pani dużą różnicę w jego stanie przed i po tym, jak… jak go nie było? 

CARMEN  Och, tak. Jestem przekonana, że nie pogorszyłoby mu się tak bardzo – o ile w ogóle – gdyby go nie skazano. 

LISA  Czy macie państwo pomoc medyczną? 

CARMEN  W tej chwili przychodzą na zmianę cztery osoby, żeby go karmić i myć, ale ponieważ jego stan się ciągle pogarsza, uznaliśmy z dziećmi, że najlepiej będzie znaleźć profesjonalną pomoc. Kogoś, kto się nim zajmie kompleksowo.  

LISA I tym kimś miałabym być ja.  

CARMEN  Właśnie tak.  

LISA  Z opisu obowiązków wynikało, że miałabym nadzorować pracę innych.  

CARMEN  Zarządzać ich zadaniami, przygotowywać oceny pracownicze, tym podobne sprawy, tak. Będzie pani też przez kilka godzin w tygodniu zajmować się podstawową opieką nad nim. 

LISA  Część nadzorcza będzie wymagała pewnego rozeznania. 

CARMEN  Z pani CV wynika, że ma pani niezbędne kompetencje.  

LISA  Nie powinno być problemów. Przywykłam pracować do późna.  

CARMEN  Będzie pani stosownie wynagradzana. Choć nie wiem, jak długo będziemy pani potrzebować.  

LISA Choroba jest nieprzewidywalna.  

CARMEN  Powtarzam to swoim dzieciom, kiedy pytają, kiedy mogą odwiedzić ojca. Mówię im więc, żeby przyjechali, kiedy tylko mogą. Ale to dla nich trudne – mają swoje życie, własne dzieci i mieszkają na drugim końcu kraju.  

LISA  Ma pani trzy córki.  

CARMEN  Tak. Najstarsza jest mniej więcej w pani wieku. A Petra? Widujecie się często? Czym się zajmuje? 

LISA  Pracuje w wydawnictwie medycznym, jest redaktorką.  

CARMEN  W mieście? 

LISA  Tak. 

CARMEN  Ta sama branża! Poszła w ślady matki.  

LISA  Dwie strony medalu, można tak powiedzieć.  

CARMEN  Wspaniale! Zakładam, że ma własną rodzinę? 

LISA  Nie. 

CARMEN  Ma jeszcze czas.  

LISA  Nie chce mieć dzieci.  

CARMEN  Dlaczego nie? 

LISA Musiałaby pani ją zapytać. 

CARMEN  Przecież dzieci dają tyle radości.  

LISA  Jest niezależną kobietą.  

CARMEN  W takim razie dobrze ją pani wychowała.  

LISA  Mam nadzieję.  

CARMEN  Co pani robi rekreacyjnie? 

LISA  To znaczy? 

CARMEN  Dla przyjemności.  

LISA  Lubię chodzić po górach.  

CARMEN  O, jak miło. A Petra? Co lubi robić? 

LISA  Interesowała się mangą.  

CARMEN  Co to jest? 

LISA Japońskie komiksy. Ale góry też lubi.  

CARMEN Chodzicie razem.  

LISA  Kiedyś tak.  

CARMEN  Jakieś ulubione miejsca? 

LISA Ojej, tyle ich było… Park Narodowy Shenandoah w Wirginii… Przeszłyśmy część Szlaku Appalachów, dwukrotnie Park Narodowy Zion… 

CARMEN  Gdzie to jest? 

LISA  W Utah.  

CARMEN  Park Narodowy Yosemite? 

LISA  Też.  

CARMEN  Niedawno? 

LISA  Kilka miesięcy temu. 

CARMEN  Wycieczka jednodniowa? 

LISA  Nie, spędziłyśmy tam kilka dni.  

CARMEN  Który szlak? 

LISA  Chciałyśmy zrobić cały szlak Johna Muira, co by zajęło miesiąc, ale… 

CARMEN  Trochę z motyką na słońce? 

LISA  Trochę tak.  

CARMEN  To na pewno wielkie wyzwanie.  

LISA  Czasem mniejsze, czasem większe.  

CARMEN  Bywa, że trudne.  

LISA  Wygląda, jakby mówiła pani z własnego doświadczenia. 

CARMEN  Dlaczego? 

LISA wstaje, wskazuje na fotografię na ścianie. 

LISA  El Capitan. 

CARMEN  Ach tak, rzeczywiście.  

LISA  Bardzo majestatyczny.  

CARMEN  Wspaniały.  

LISA patrzy na inne zdjęcie.  

LISA  O, a to moja wyprawa marzeń.  

CARMEN  Gdzie? 

LISA  Wielki Mur.  

CARMEN  Było fenomenalnie. Uwielbiam Chiny.  

LISA  Jest w nim coś romantycznego – taki długi i taki stary. 

CARMEN  Brakuje niektórych fragmentów, wie pani? Wszyscy myślą, że jest nieuszkodzony, ale jest w nim wiele przerw. Może byście kiedyś spróbowały z Petrą? 

LISA  Kiedy to było? 

LISA wskazuje inne zdjęcie. 

CARMEN  Chyba w 1987, kiedy Bob odbierał Prezydencki Medal Wolności.  

LISA  Nieźle.  

CARMEN  Przez cały wieczór przekomarzali się i żartowali z prezydentem Reaganem. Bardzo był zabawny. A Nancy – zachwycająca! Zostaliśmy wtedy u nich na ranczo przez tydzień.  

LISA  Były jakieś wieczorki spirytystyczne? 

CARMEN  Co? 

LISA  Czy pierwsza dama… hm… nie interesowała się przez jakiś czas astrologią? 

CARMEN  Pojęcia nie mam. Może przejdźmy do testu. 

LISA Testu? 

CARMEN wyjmuje kopertę z wynikami testu wariografem. 

CARMEN  Badania wariografem. 

LISA  A, tak. Oczywiście.  

CARMEN  To ostatnia przeszkoda, w pewnym sensie. Proszę… 

CARMEN wskazuje na krzesło. LISA wraca i siada na miejsce. 

CARMEN  Mam świadomość, że wariograf nie jest niezawodny, ale do naszych celów się nada.  

CARMEN wyjmuje z koperty wyniki testu. 

CARMEN W ramach kalibracji urządzenia zadano pani pytanie o nazwisko. 

LISA  To chyba zdałam.  

CARMEN  Były pytania o miejsce zamieszkania, imiona rodziców, nazwę uczelni, adres, ulubiony kolor, imię najlepszego przyjaciela – wszystko dobrze. To przejdźmy do pytania numer 8: „W jakim wieku odbyła pani pierwszy stosunek płciowy?” 

LISA  To dziwne pytanie na rozmowie o pracę.  

CARMEN  Wszystko zależy od charakteru pracy, nieprawdaż? 

LISA  Nie sądzę. Nie wydaje mi się nawet, żeby to było całkiem legalne. 

CARMEN  Biorąc pod uwagę okoliczności, legalność musi ustąpić miejsca transparentności i poufności.  

LISA Przecież odpowiedziałam na pytanie.  

CARMEN  Odpowiedziała pani: „Siedemnaście”. Wariograf zakwestionował prawdziwość tej odpowiedzi. Skomentuje to pani? 

LISA  Miałam szesnaście lat.  

CARMEN  To dlaczego odpowiedziała pani…? 

LISA  Miałam prawie siedemnaście i uznałam, że to lepiej zabrzmi. Taki odruch.  

CARMEN  Ale było jak było. 

LISA Wiem, że… 

CARMEN  To po co kłamać? 

LISA  Uważałam siebie za siedemnastolatkę.  

CARMEN  Ale nie była nią pani.  

LISA  Formalnie rzecz biorąc nie, ale… 

CARMEN Nie ma powodu przyjmować takiej obronnej postawy. 

LISA  Po prostu tłumaczę się z odpowiedzi.  

CARMEN  Przejdźmy dalej, dobrze? Pytanie numer 9: „Czy kiedykolwiek dokonała pani aborcji?”. Odpowiedziała pani twierdząco, a wariograf potwierdził prawdziwość odpowiedzi. Ile miała pani lat? 

LISA  Dwadzieścia dwa. 

CARMEN  W jakich to było okolicznościach? 

LISA Spotykałam się z kimś krótko, zanim poznałam mojego męża. 

CARMEN  Kto to był? 

LISA  Inżynier.  

CARMEN  Inżynier…? 

LISA  Oświetleniowiec. 

CARMEN  W teatrze? 

LISA  Tak. 

CARMEN  Gdzie? 

LISA  Na Florydzie.  

CARMEN Mieszkała tam pani? 

LISA  Tak.  

CARMEN  Jak długo się znaliście? 

LISA  Kiedy zaszłam…? 

CARMEN  Tak.  

LISA  Nie wiem, może trzy tygodnie.  

CARMEN  Czy zawsze prowadziła pani bogate życie seksualne? 

LISA Ha! Nie wiem, co to dla pani znaczy. To były lata siedemdziesiąte, wczesne osiemdziesiąte. 

CARMEN  Co pani ma na myśli? 

LISA  Era przed epidemią AIDS, przed… 

CARMEN  Inne standardy moralności? 

LISA  Można tak powiedzieć. 

CARMEN  Dlaczego przerwała pani ciążę? 

LISA  Bo to był błąd. 

CARMEN  Związek czy ciąża? 

LISA  Jedno i drugie.  

CARMEN  To musiała być trudna decyzja.  

LISA  Nie była.  

CARMEN  Nie? 

LISA Nie wahałam się.  

CARMEN  Ani chwili? 

LISA  To było na wczesnym etapie, a to ułatwia decyzję.  

CARMEN  Czyżby? 

LISA  W moim przypadku tak.  

CARMEN  Numer 10: „Ile miała pani aborcji?”. Odpowiedziała pani, że jedną, a wariograf to potwierdził.  

LISA  Odpowiedziałam na to pytanie, ale w normalnych okolicznościach… 

CARMEN  To nie są normalne okoliczności.  

LISA  Jako kobieta musi pani rozumieć, że historia mojego życia seksualnego nie powinna pani obchodzić… 

CARMEN  Nie jestem kobietą.  

LISA  Co? 

CARMEN  To nie jest pogawędka przy kawie o suplementach hormonalnych. 

LISA  Nie, ale… 

CARMEN  Zrozumiano? 

LISA  Tak, ja… 

CARMEN  Czy pani mnie zrozumiała?! 

LISA  Zrozumiałam. 

CARMEN  Następne pytanie. 

LISA  Moment. Czy mogę prosić o szklankę wody? 

CARMEN  Chce pani przerwać.  

LISA  Na chwilę. Jeśli można.  

CARMEN  Dobrze.  

CARMEN nalewa LISIE szklankę wody i podaje jej. LISA upija łyk lub dwa. CARMEN podchodzi do drzwi na patio. 

CARMEN  Widziała pani ogród? 

LISA Og… nie. 

CARMEN  Proszę spojrzeć.  

LISA wstaje, podchodzi do drzwi na patio, wygląda. 

LISA  Wspaniały.  

CARMEN Prawda? 

LISA  Ma pani rękę do kwiatów. 

CARMEN  Moja matka miała. Ja nie. Ja najwyżej coś przytnę tu i ówdzie, wypielę na wiosnę. Ale praca w ogrodzie nie daje mi radości. 

LISA  Krzaki różane są fantastyczne. 

CARMEN  Proszę się im przyjrzeć.  

CARMEN otwiera drzwi na oścież, zaprasza gestem LISĘ na zewnątrz. LISA mija CARMEN w drzwiach i wychodzi na zewnątrz. CARMEN zostaje w drzwiach, sama nie wychodząc na patio. 

CARMEN  I jak? 

LISA  Imponujące.  

CARMEN  Zwykle nie wychodzę, a jeśli już, to wieczorami.  

LISA  Ja bym wychodziła w każdej wolnej chwili. 

CARMEN  Lubi pani zieleń.  

LISA  Bardzo.  

CARMEN  Wszystko, co posadzę czy posieję, więdnie i obumiera. Nie mam ani czasu, ani serca do tego wszystkiego: sadzenia, podlewania, przesadzania, pielenia – fuj! Wolę popijać gin z tonikiem, a ogród zostawić profesjonalistom.  

LISA  Zanim zdecydowałam się na pielęgniarstwo, myślałam o architekturze krajobrazu. Odkąd byłam mała, potrafiłam, patrząc na czyjś trawnik albo układ roślin w ogrodzie, powiedzieć, co było źle i jak można by to poprawić, żeby wyglądało lepiej. Wszystko to widzę w głowie, jak w programie komputerowym. Coś dodaję, coś wyrzucam, widzę, gdzie posadzić azalię, w którym miejscu przyciąć rododendron, żeby nie wychodził na ścieżkę. To jak układanka, wprawia zwoje mózgowe w ruch. Uwielbiam to.  

CARMEN  Ale nie została pani architektem krajobrazu. 

LISA  Pielęgniarstwo dawało lepsze perspektywy pracy. Ale nadal mnie ciekawi, jak jest zaaranżowana przestrzeń. 

CARMEN  Proszę się zatem rozejrzeć.  

LISA  Na pewno mogę? 

CARMEN  Oczywiście! 

CARMEN wraca do biurka, sięga po swoją szklankę wody i, popijając, obserwuje LISĘ. Po chwili LISA wraca z patio. 

CARMEN  Płyn dezynfekujący? 

LISA  Poproszę. 

LISA wyciąga ręce. CARMEN wyciska na nie trochę płynu, a potem także sobie. Obie kobiety pocierają dłonie, wcierając płyn. 

CARMEN  Bob mawiał, że mam zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, bo tyle tego stosowałam. Ale wie pani, od lat nie chorowałam. Jestem przekonana, że to przede wszystkim dlatego. Mówią, że nadużywanie obniża odporność, ale czytałam też artykuł w „New Yorkerze”, w którym napisano, że to nieprawda. Przecież to nie antybiotyk. 

LISA  Ma ładny zapach.  

CARMEN  Pachnie czystością, prawda? 

LISA  Faktycznie.  

CARMEN  Wiem, że bywam szczera do bólu, chociaż muszę przyznać, że z pani też niezłe ziółko, Liso. 

LISA  Potraktuję to jako komplement. 

CARMEN  Miałam nadzieję, że taka pani będzie.  

LISA  Dlaczego? 

CARMEN  Kiedy ma się pieniądze albo sławę, ludzie, którzy dla nas pracują, raczej ukrywają swoje prawdziwe uczucia. Człowiek po chwili jest otoczony samymi potakiwaczami.  

LISA  Trudno pewnie wtedy komuś zaufać.  

CARMEN  Owszem. Jeśli słyszy się same komplementy i pochwały, może to wypaczyć widzenie świata albo własnej osoby.  

LISA  Życie w bańce – tak to się chyba nazywa.  

CARMEN  Bo to jest życie w bańce, chociaż dla mężczyzn to jeszcze trudniejsze.  

LISA  Tak pani myśli? 

CARMEN  Kobiety generalnie twardo stąpają po ziemi. Lubimy swoje lampki wina, swoją biżuterię i ubrania – swoje, powiedzmy, akcesoria. Mężczyźni tymczasem potrzebują ciągłego potwierdzania – swojego statusu materialnego, społecznego, potencji. Są dużo bardziej niepewni siebie niż my. I tu właśnie życie w bańce, jak je pani nazwała, może być niebezpieczne. Tak więc, kiedy pojawiają się plotki… 

LISA  Plotki? 

CARMEN  Te wszystkie rzeczy, o których się czyta w brukowcach. 

LISA  Kto sobie wstrzyknął botoks, kto z kim sypia? 

CARMEN  Właśnie takie. Kiedy to się dzieje, mężczyźni rozpadają się jak kruche ciasteczka. Proszę sobie przypomnieć Tigera Woodsa. 

LISA  Aha.  

CARMEN  Gość jest najlepszym sportowcem na świecie, największym autorytetem, najlepiej zarabia, wywiady, reklamy i tak dalej. Aż tu nagle ktoś odkrywa, że zdradzał żonę, i to wielokrotnie. Wszyscy zachodzą w głowę: „Jak on ją mógł tak zdradzać? Jak on mógł?”. A prawda jest taka, że to kobiety za nim ganiały. Właziły przez okna do jego pokoi hotelowych, nieustannie wysyłały SMS-y, podawały mu się na tacy jak rytualne ofiary. Nie można oczekiwać od mężczyzny, że się będzie opierał takim ciągłym pokusom. Tacy mężczyźni jak Tiger nie żyją w świecie zwykłych śmiertelników. Panują w nim inne zasady. Oczekiwania są inne. Moralność jest inna. Bardziej uczciwie zadane pytanie powinno brzmieć nie „Jak on mógł to zrobić?”, tylko „Jak mógłby tego nie zrobić?”. Nawet żona Tigera utknęła w tym chwilowym zażenowaniu, osądzie kultury, która nie ma o tym wszystkim pojęcia. Proszę zwrócić uwagę, że to nie on złożył pozew o rozwód. Ona to zrobiła.  

LISA Przecież coś chyba musiała zrobić. 

CARMEN  Powinna była znaleźć sobie jakieś zajęcie i myśleć długofalowo. A mediom, kiedy pytały o jego zdrady, powinna była powiedzieć: „I co z tego?”. To by im zamknęło usta.  

LISA  Tak pani myśli? 

CARMEN  Ja to wiem.  

LISA  Jak mogłaby mu jeszcze ufać? 

CARMEN  Nie mogłaby, w tym rzecz.  

LISA  Nie rozumiem.  

CARMEN  Trzeba umieć rozgraniczyć małżeństwo i seks.  

LISA  A to nie idzie ze sobą w parze, kiedy jest się małżeństwem? 

CARMEN  Pani pyta serio? Fakt, że mąż czy żona zdradza, nie powinien mieć wpływu na oddanie w małżeństwie. To długoterminowy kontrakt, a seks to tylko incydent, następstwo pracy gruczołów. Małżeństwo to wybór, a małżonkowie, jeśli chcą w nim pozostać, muszą umieć rozpatrywać drobne grzeszki w odpowiednim kontekście. 

LISA  Ja bym tak nie potrafiła. 

CARMEN  Dlatego właśnie się pani rozwiodła.  

LISA  Pewnie tak.  

CARMEN  Możemy kontynuować? 

LISA  Proszę bardzo.  

CARMEN To już prawie koniec. Następne pytanie w teście brzmiało: „Czy kiedykolwiek cierpiała pani na chorobę weneryczną?”. Odpowiedziała pani twierdząco, a wariograf potwierdził, że mówiła pani prawdę. 

LISA  Mogę wyjaśnić? 

CARMEN  Okoliczności nie są dla mnie ważne. 

LISA  To po co w ogóle o to pytać? 

CARMEN  Ustalam profil kobiety, która być może będzie się zajmowała moim mężem. 

LISA  Włączając w to seks. 

CARMEN  Spryciula. Pytanie numer 11. 

LISA  „Czy kiedykolwiek była pani molestowana seksualnie?” 

CARMEN  Tak.  

LISA  Dlaczego nie „zgwałcona”? 

CARMEN  Gwałt sugeruje penetrację. Molestowanie jest szerszym pojęciem, które może dotyczyć innych niechcianych czynności.  

LISA  Ja nadal nazywam to gwałtem.  

CARMEN  To kwestia nazewnictwa.  

LISA  Odpowiedziałam: „tak”. Czy wariograf potwierdził, że mówiłam prawdę? 

CARMEN  Tak.  

LISA  Miałam dziewięć lat.  

CARMEN  Następne.  

LISA  Mój stryj robił dla mnie modele samolotów i mnie molestował.  

CARMEN  Pytanie numer 12… 

LISA  Mówił mi, żebym nikomu o tym nie opowiadała. Że nawet gdybym powiedziała, i tak nikt by mi nie uwierzył.  

CARMEN Szczerze mówiąc, nie jestem w nastroju na łzawe historie. Przejdźmy dalej, dobrze? Następne pytanie… 

CARMEN wierci się na krześle. 

LISA  „Czy uważa się pani za feministkę?” 

CARMEN  Co? 

LISA  Pytanie numer 12, czy nie tak? 

CARMEN  A, tak. Faktycznie.  

LISA  Sama pani układała te pytania? 

CARMEN  Odpowiedziała pani twierdząco, a wariograf potwierdził, że mówiła pani prawdę. 

LISA  Czy to brzydkie słowo? 

CARMEN  Czy co…? 

LISA  Feminizm.  

CARMEN  Ależ skąd. Chociaż… 

LISA  Chociaż? 

CARMEN  Dla kobiet z mojego pokolenia z tym słowem wiąże się pewne napięcie. 

LISA  Jak to? 

CARMEN  Praktycznie wymyśliłyśmy ten termin, ale dzisiaj kojarzy się on z…  

LISA  Z czym? 

CARMEN  Pewnego rodzaju brakiem elastyczności.  

LISA  Czyżby? 

CARMEN  Wyrażam tylko ogólny pogląd. 

LISA  Aha.  

CARMEN  Nie zgadza się pani? 

LISA  Z ogólnym poglądem? 

CARMEN  Tak.  

LISA  Nie.  

CARMEN  Numer 13: „Czy odczuwa pani jakąkolwiek wrogość w stosunku do osób różniących się od pani?”. To bardzo ogólne pytanie, prawda? 

LISA  Jak odpowiedziałam? 

CARMEN  Odpowiedziała pani twierdząco, a wariograf zatwierdził tę odpowiedź jako prawdziwą. Rozumiem: wszyscy mamy jakieś swoje uprzedzenia, doświadczenia, które miały wpływ na nasze poglądy. Ale to nie znaczy, że trzeba się nimi kierować. Nie ocenia ich pani – to godne podziwu.  

LISA  Ależ oceniam. Na podstawie ubrań, które noszą, zapachu, liczby brakujących zębów. Ale nadal mają prawo czuć się dobrze. A ja często jestem ostatnim przystankiem na ich drodze do całkowitej degradacji. To kwestia wyboru, jak ze wszystkim. 

CARMEN  Nawet Florence Nightingale miała swoje uprzedzenia.  

LISA  Nie cierpiała brudu, zamkniętych okien i status quo. Łatwo tego nie cierpieć.  

CARMEN  A czego trudno? 

LISA  Ludzi w kryzysie, zniszczonych życiem. Może pani myśleć, że cierpię na nadmiar empatii. To taka moja tragiczna skaza.  

CARMEN  Czy mogę wnioskować, że ta tragiczna empatia rozciąga się też na mnie? 

LISA  Nie zastanawiałam się nad tym.  

CARMEN  Musi mieć pani jakieś zdanie na mój temat. Oparte na doniesieniach medialnych i naszym dzisiejszym spotkaniu.  

LISA Nie mam wystarczająco dużo informacji, by formować jakąkolwiek opinię.  

CARMEN  Wariograf by chyba nie uznał tej odpowiedzi. 

LISA  Co by pani chciała usłyszeć? 

CARMEN  Czy pani mnie żałuje? 

LISA  Pani wcale nie chce, żebym pani żałowała. 

CARMEN  Nie o to pytam. 

LISA  Nie, nie żałuję pani. 

CARMEN  W takim razie mnie pani obwinia? 

LISA  Mogę panią zapewnić, że zachowuję otwarty umysł wobec swoich klientów. I staram się więcej słuchać niż mówić.  

CARMEN  Tu pewnie powinnam się otworzyć i wylać przed panią wszystkie żale, jak trudno było mi przez te wszystkie lata radzić sobie z prasą, a potem próbować wrócić do jakiejś tam normalności? 

LISA  Tylko jeśli ma pani taką potrzebę.  

CARMEN  Nie mam, dziękuję bardzo. Wystarczy powiedzieć, że ostatnie miesiące, od zwolnienia Boba, były dla mnie niezwykle trudne. Dla mnie i dla naszych dzieci, widzieć ojca w takim stanie… 

LISA  Widziałam to wiele razy. Ktoś, kto był przedtem całym naszym światem, nagle zaczyna się rozpadać. A jeśli dochodzi jeszcze do tego jego… jego… za co właściwie został skazany? 

CARMEN  Muszę przyznać, że jest w tym pani bardzo dobra.  

LISA W czym? 

CARMEN  W tym. Tym wszystkim.  

LISA  Nie rozumiem, co pani ma na myśli.  

CARMEN  Uderzyłam w panią wszystkim, co tylko miałam do dyspozycji, a pani ani razu – wyjąwszy tę krótką przerwę na patio – się nie złamała.  

LISA  Naprawdę nie rozumiem.  

CARMEN  Błagam, chyba nie myślała pani, że się nie dowiem? 

LISA  O czym? 

CARMEN  Przejrzałam panią, Liso. Przejrzałam cię.  

LISA  Nie wiem, o czym… 

CARMEN nachyla się w stronę LISY, szepcze. 

CARMEN  Mówię o twojej zmarłej córce.  

LISA  O, Boże… Boże! 

LISA wstaje, rusza w stronę drzwi. 

CARMEN  Dokąd…? 

LISA  Muszę już iść.  

CARMEN  Spokojnie. 

LISA szarpie za klamkę.  

LISA  Proszę otworzyć.  

CARMEN  Posłuchaj mnie.  

LISA  Proszę otworzyć drzwi.  

CARMEN  Usiądź.  

LISA  Chcę wyjść. Natychmiast! 

CARMEN  A ja chcę porozmawiać.  

LISA  Otwórz, kurwa, te drzwi! 

LISA łomocze w drzwi.  

LISA Wypuść mnie! 

CARMEN podnosi słuchawkę. 

CARMEN Vicky, wezwij policję, proszę.  

LISA Ale co to ma…? 

CARMEN (do słuchawki) Ktoś wdarł się na teren posiadłości.  

LISA  Zaprosiła mnie tu pani.  

CARMEN (do słuchawki) Dziękuję. (odkłada słuchawkę)  

LISA  Dlaczego to pani robi? 

CARMEN  Nie dałaś mi wyboru. Jesteś niebezpieczna, Liso. A kiedy policja dowie się, dlaczego tu jesteś… 

LISA  Przyszłam na rozmowę o pracę.  

CARMEN  Czyżby? 

CARMEN rzuca na biurko teczkę akt. 

LISA Co to jest? 

CARMEN  Wnikliwy przegląd twojej historii. Zorientujesz się, że FBI nie dorasta do pięt detektywom, którzy pracują dla mnie. Poza tym ja im lepiej płacę. 

LISA podnosi teczkę, przegląda zawartość.  

CARMEN Zachowujmy się rozsądnie. Albo opowiesz mi o swojej córce, albo wyjaśnisz policji, co robisz w moim domu z rzeźnickim nożem. 

LISA  Nie mam żadnego noża. 

CARMEN  Ależ masz. Vicky zaraz go przyniesie. Mam ją zawołać? Włamałaś się przez niedomknięte okno – z rzeźnickim nożem – i zaatakowałaś mnie i mojego męża, starszego, schorowanego człowieka. Na szczęście obezwładniłam cię, uderzając lampą. Powiedzmy, tą tutaj. Został po niej nawet siniak. 

LISA  Nie uwierzą pani.  

CARMEN  Zwykle wierzą w to, w co chcę, żeby wierzyli. Rodzic po stracie dziecka to poważna sprawa. Powiedz mi, co się stało. 

LISA  Po co, przecież już to pani wie.  

CARMEN  Chcę to usłyszeć od ciebie.  

LISA  Zabiła się. 

CARMEN  Dlaczego? 

LISA  Zabiła się przez to, co zrobił jej Bob Westbrook.  

W oddali słychać syrenę radiowozu. Dźwięk się przybliża, jest coraz głośniejszy. 

CARMEN  Czyli co? 

LISA  Zgwałcił ją. 

CARMEN  A ty przyszłaś tu dzisiaj, żeby co zrobić? (po chwili) Albo powiesz to mnie, albo policji – wybieraj. 

LISA  Przyszłam, żeby go zabić.  

CARMEN  To wcale nie było takie trudne, prawda? 

CARMEN podnosi słuchawkę telefonu.  

CARMEN  Możesz odwołać kawalerię, Vicky. Niebezpieczeństwo minęło. Tak, jestem pewna. Wszystko w porządku. Słucham? No, to jak mili panowie policjanci będą chcieli kawę, to zrób im kawę. I podziękuj ode mnie. Może rozważę w tym roku większą darowiznę na święta. (rozłącza się) 

LISA  Puszcza mnie pani wolno? 

CARMEN  Na razie potrzymam cię w areszcie domowym. Chyba że wolisz inny? 

LISA  Czego pani chce? 

CARMEN  Chcę wiedzieć więcej.  

LISA  Po co? 

CARMEN  Bo kiedy kot złapie mysz, to chce się nią trochę pobawić. Powiedz mi: gdzie Petra się zabiła? 

LISA  To było w Parku Narodowym Yosemite. 

CARMEN  Podczas waszej ostatniej wędrówki.  

LISA  Tak.  

CARMEN  Jak ona…? 

LISA  Skoczyła.  

CARMEN  Czy właśnie to powiedziałaś policji? Bo zgłosiłaś to? 

LISA  Nie.  

CARMEN  Dlaczego nie? 

LISA  Był tam kiepski zasięg. Zatrzymałam jakiegoś turystę. Powiedziałam mu, że… że zdarzył się wypadek. On zszedł szlakiem na dół, zawiadomił straż parku. Zanim do nas dotarli, minęła godzina.  

CARMEN  A co mój mąż miał z tym wspólnego? 

LISA wyjmuje ze swojej skórzanej teczki telefon komórkowy, pokazuje CARMEN zdjęcie.  

LISA  Zrobiłam je dwanaście lat temu na zakończeniu roku akademickiego.  

CARMEN  Nie wiesz nawet, ilu ludzi robiło sobie z nim zdjęcia – setki, może nawet tysiące. 

LISA  To nie wszystko.  

LISA ponownie sięga do teczki i wyjmuje zaproszenie. 

LISA  Napisał jej to na zaproszeniu: „Dla najładniejszej absolwentki z najlepszymi życzeniami, Bob Westbrook. PS Wpadnij kiedyś…” 

CARMEN  „Wpadnij kiedyś mnie odwiedzić”. 

LISA  Skąd pani wiedziała? 

CARMEN  Co jej powiedział? 

LISA  Że byłaby idealną kandydatką na staż w studiu produkcyjnym, w którym ma znajomości. 

CARMEN  Cóż, był mentorem dla dziesiątek młodych ludzi… 

LISA Widywał się z nią przez dwa miesiące. To były bardzo niewinne spotkania. A potem zaprosił ją do swojego domu w Elkins Park.  

CARMEN  Naszego domu…? 

LISA  Kiedy tam przyjechała, powiedział jej, że chce jej pomóc w dopracowaniu CV, ale przez cały dzień bolała ją głowa. 

CARMEN  No, dobrze, ale co to … 

LISA  Powiedział, żeby się zrelaksowała, a on jej zrobi masaż.  

CARMEN  Wystarczy.  

LISA  Najpierw dał jej tabletkę. Odmówiła, ale powiedział, żeby nie była dzieckiem… 

CARMEN  Przestań.  

LISA  Mówił, że to tylko melatonina, żeby jej się lepiej spało, gdyby miała ochotę się zdrzemnąć. Wzięła ją i straciła przytomność, a kiedy się obudziła… 

CARMEN  Powiedziałam: przestań! 

CARMEN policzkuje LISĘ. Potem podchodzi do biurka, wciera w dłonie płyn dezynfekujący i upija łyk wody ze szklanki. 

CARMEN  Dalej ta historia idzie mniej więcej tak: po tym, jak wzięła tabletkę i odpłynęła, obudziła się, a on stał nad nią w rozpiętym szlafroku, pod którym był nagi. Powiedziała, że chce wrócić do domu, a on zamówił jej taksówkę. Czy nie tak było? 

LISA  Tak.  

CARMEN  I uwierzyłaś jej? 

LISA  Oczywiście, że tak. Dlaczego miałabym nie wierzyć? 

CARMEN  Kobiety kłamią.  

LISA  Czemu by miała…? 

CARMEN  Dla pieniędzy, sławy, żeby coś z tego dla siebie ugrać… 

LISA Nie kłamała.  

CARMEN  Czy Petra miała wcześniej problemy psychiczne? 

LISA  Słucham? 

CARMEN  Czy miewała stany depresyjne, brała jakieś leki? Bo jeśli miała urojenia… 

LISA  Dlaczego pani to mówi? 

CARMEN  Popełniła samobójstwo. Może była chora psychicznie?  

LISA  Nie! Nie. 

CARMEN  To dlaczego nie poszła z tym na policję? Powiedz mi.  

LISA Nie pozwoliłam jej.  

CARMEN  Nie pozwoliłaś? 

LISA  Wiem, jak to wygląda: kobieta wnosi zarzuty przeciwko sprawcy, oskarża go, a jeśli to ktoś znany i bogaty, to zaczyna się obwinianie jej samej, oczernianie, jakby była jakąś dziwką, jakby sama się o to prosiła. 

CARMEN  Czy to już nie odeszło w przeszłość? 

LISA  Proszę się nie łudzić, pani Westbrook. To nadal tak wygląda. Ja jej uwierzyłam, ale kto inny by uwierzył? A gdyby faktycznie wniosła przeciw niemu oskarżenie, to musiałaby zeznawać, a tego nie chciała.  

CARMEN  Ty tego nie chciałaś. A teraz przyszłaś tu, żeby dokonać tego, czego nie zdołała dokonać starość i choroba.  

LISA  Taki był… 

CARMEN  Nie słyszę. 

LISA  Taki był plan, tak! 

CARMEN  Powiedz: uważasz, że dałabyś radę to zrobić? 

LISA  Nie wiem.  

CARMEN  Więc masz wątpliwości? 

LISA  Czy mam… 

CARMEN  Musisz mieć jakieś wątpliwości.  

LISA  Jakie? 

CARMEN  Czy mówiła prawdę. Masz jedynie poszlaki – słowo Petry przeciw jego słowu, zaproszenie… 

LISA  To nie wszystko.  

CARMEN  Co to znaczy? 

LISA  Powiedział mi, co zrobił.  

CARMEN  Powiedział ci? 

LISA Dość niezwykłe, prawda? Kto by pomyślał, że można się przyznać do czegoś takiego. Ale rok po tym, jak to się stało, znalazłam w jej telefonie numer do niego. Wpisała go jako „Bob W.” Wcisnęłam przycisk połączenia, licząc najwyżej na pocztę głosową, ale odebrał po drugim sygnale.  

CARMEN  Co mu powiedziałaś? 

LISA  Przedstawiłam się. Wiedział, kim jestem. Zapytałam, co jej dał, kiedy u niego była. Na początku nie pamiętał albo udawał, że nie pamięta. Ale naciskałam.  

CARMEN  I co odpowiedział? 

LISA  Niech pani sama posłucha. 

LISA wyjmuje telefon komórkowy, włącza nagranie.  

GŁOS LISY Chcę tylko wiedzieć, co pan jej dał. To wszystko.  

GŁOS BOBA  Ja… 

GŁOS LISY Proszę.  

GŁOS BOBA  Dobra, dobra. Nazywam je „imprezowe tabletki”. 

GŁOS LISY  Co w nich jest? 

GŁOS BOBA  Są niegroźne, naprawdę.  

GŁOS LISY  Co to jest? 

GŁOS BOBA  To moja własna mieszanka. Echinacea, sproszkowane liście herbaty… za każdym razem nieco się różni. Taka mikstura. 

GŁOS LISY  Dlaczego pan jej to dał? 

GŁOS BOBA  Trzeba było dzieciaka jakoś rozluźnić, była bardzo spięta.  

LISA wyłącza nagranie. 

LISA  Trzymałam go na linii ponad godzinę. Mówił, że ma wiele szacunku do mnie, do Petry. Uważał, że ma przed sobą świetlaną przyszłość. Był bardzo spokojny, ale ja się coraz bardziej denerwowałam.  

CARMEN  Chcę posłuchać. 

LISA przewija nagranie do przodu, puszcza jeszcze raz.  

GŁOS LISY  To nie jest powód… 

LISA zatrzymuje nagranie.  

LISA  Zaraz.  

LISA ponownie przewija nagranie, włącza. 

GŁOS BOBA  Chce mi pani powiedzieć, że nigdy nie brała pani niczego na rozluźnienie? 

LISA po raz kolejny przewija nagranie, ponownie włącza. 

GŁOS LISY  Jak pan może tak mówić? 

LISA  To jest to.  

GŁOS LISY  Jak pan może mówić coś takiego po tym, co pan zrobił? 

GŁOS BOBA  Proszę się uspokoić. 

GŁOS LISY Nie będę, kurwa, spokojna! 

GŁOS BOBA  W takim razie się rozłączam.  

GŁOS LISY  Nie waż się rozłączać! Ani mi się waż! 

GŁOS BOBA  Proszę pani… 

GŁOS LISY  Zrobił pan coś strasznego.  

GŁOS BOBA Bardzo panią proszę… 

GŁOS LISY  Potwornego.  

GŁOS BOBA  Rozdmuchuje to pani do rozmiarów… 

GŁOS LISY  Jest pan nikczemnikiem.  

GŁOS BOBA  Nieładnie tak mówić. 

GŁOS LISY  Skrzywdził pan moje dziecko. Skrzywdził ją pan.  

GŁOS BOBA  Posłuchaj, mamciu, ona jest dorosła. 

GŁOS LISY  A co to niby za wymówka? 

GŁOS BOBA  Chodzi mi o to, że nie zrobiła niczego, czego sama by nie chciała. Kieruje pani pretensje pod niewłaściwym adresem. Tak czy siak, mam nadzieję, że to zostanie między nami.  

GŁOS LISY  Nie wiem, sama nie wiem… 

GŁOS BOBA  Owszem, wie pani. Wie pani dobrze, że ma pani tylko jej słowo przeciwko mojemu. I wie pani, że nikt jej nie uwierzy. Wie to pani, tak? (Bob się śmieje) Jezu, chyba naprawdę muszę się przebadać. Jestem chorym człowiekiem. 

Słyszymy, jak Bob się rozłącza. LISA wyłącza nagranie.  

LISA  Powiedziałam Petrze, co zrobiłam i powtórzyłam wszystko, co mi powiedział. Miał rację, to było tylko jej słowo przeciwko jego słowu. I kto niby miałby jej uwierzyć? Nawet z tym nagraniem. Miał prawników, którzy by to jakoś zatuszowali, a ona byłaby wszędzie – w internecie, w telewizji, przedstawiona jako jakaś… To ją przerażało. Powiedziałam, żeby spróbowała o tym zapomnieć i normalnie żyć, że wspomnienia z czasem przyblakną, że zapomni.  

CARMEN  Ale nie zapomniała.  

LISA  Zawsze była uczuciowym dzieckiem, rozchwianym. Raz była w depresji, za chwilę tryskała energią. Nie dlatego, że coś robiliśmy źle. Po prostu taka była. W wieku dojrzewania stała się niespokojna i drażliwa, ale kiedy już przeszła przez ten okres, wreszcie się ustabilizowała. Jednak po tym, co się stało, wróciła do punktu wyjścia. Przez dziesięć lat próbowałyśmy wszystkiego – leków, terapii – nic nie pomagało. W lipcu zabrałam ją do Yosemite, żeby przewietrzyła głowę, żeby ją czymś zająć. Ale nigdy się od tego nie uwolniła. Miała problemy, żeby się utrzymać w pracy, co jakiś czas wracała do szpitala na leczenie. Wcześniej zawsze miałyśmy góry. Tym razem nie podziałało. Poprzedniego dnia się kłóciłyśmy. O to, że powinna znowu spróbować terapii, jakoś to poukładać. Nie chciałam ustąpić, więc obiecała, że po powrocie spróbuje raz jeszcze. Na drugi dzień zjadłyśmy śniadanie na szlaku. Szłyśmy obok siebie aż do południa, kiedy wyprzedziła mnie o jakieś dziesięć metrów. Nie goniłam jej, pomyślałam, że potrzebuje się wyciszyć. Raz czy dwa odwróciła się do mnie, żeby sprawdzić, gdzie jestem, i uśmiechnęła się. A potem, gdy dotarłyśmy do krawędzi urwiska – jakieś sto metrów nad doliną – zatrzymała się. Myślałam, że na mnie czeka. Słyszała moje kroki, kiedy się zbliżałam, a kiedy byłam już kilka metrów od niej, znowu się odwróciła. Zapytała mnie: „Widziałaś wiadomości?” Nie widziałam. „Dzisiaj go wypuścili”. Z początku nie zrozumiałam, to się pojawiło nie wiadomo skąd. „Wypuścili go, mamo. Wypuścili tego potwora. Dłużej nie dam rady”. 

CARMEN  A potem? 

LISA  Dała krok w przepaść. Tak po prostu, jakby schodziła ze schodów. Musiałam krzyczeć, chociaż tego nie pamiętam. Pamiętam tylko, że stoję z otwartymi ustami i patrzę w dół na tę piękną dolinę, szukając wzrokiem jej czerwonej kurtki. Siedziałam tam przez chwilę i tylko na nią patrzyłam. Była taka nieruchoma, a w dolinie było tak cicho. Zajęło im dwa dni, żeby wydobyć jej ciało spomiędzy kamieni. Musieli użyć helikoptera. 

CARMEN  Boże. 

LISA  Ciekawa jestem, jak pani może z tym żyć.  

CARMEN  O co właściwie mnie oskarżasz? 

LISA  Przez tyle lat wiedziała pani o tym – o wszystkim, co robił. Ale odwracała pani tylko oczy, wolała pani nie widzieć tego, co działo się pod pani nosem.  

CARMEN  Uważasz, że tak właśnie robiłam? 

LISA  Moim zdaniem, na swój sposób, jest pani prawie takim samym potworem, jak on.  

CARMEN siada przy biurku i zaczyna otwierać listy nożem do papieru. 

CARMEN  Podoba ci się to biurko? Piękne, prawda? Oryginał z XVIII wieku, zwany „sekretarzykiem królewskim”. Ludwik XV zamówił je do swojego gabinetu w 1760 roku u nadwornego stolarza, Jeana-François Oebena. Jego ukończenie zajęło aż dziewięć lat. Najciekawsze są ukryte w nim sekrety – dziesiątki schowków, w których można chować notatki, talizmany i kosztowności.  

LISA  Po co mi to pani mówi? 

CARMEN  Chcę ci coś pokazać. 

CARMEN przywołuje ją gestem dłoni, LISA podchodzi bliżej. 

CARMEN  Naciśnij tutaj. Śmiało. 

LISA naciska wskazany przycisk, otwiera się sekretny schowek. 

CARMEN  Voilà! 

CARMEN wyciąga ze schowka kolorowe blaszane pudełeczko z napisem „Herbata”. 

CARMEN  Otwórz.  

LISA otwiera pudełko i wysypuje na dłoń jego zawartość: kilka tabletek. 

CARMEN  Poznajesz? 

LISA  To chyba nie… 

CARMEN  Fachowcom znany jako flunitrazepam. My, laicy, nazywamy go… 

LISA  Rohypnol. 

CARMEN  Stosowany jako silny środek nasenny.  

LISA  Albo pigułka gwałtu.  

CARMEN  To należący do mojego męża zapas pigułek gwałtu, które były składnikiem jego „mikstury”. Trzyma je w pudełku po herbacie, bo ja wolę kawę. Zwykle lepiej je ukrywał, ale tym razem się nie przyłożył.  

LISA  Więc akceptuje pani to, co zrobił? 

CARMEN  Carmen Westbrook, lojalna żona Boba Westbrooka, w trudnych okolicznościach staje u boku męża. Wszystkie oskarżenia to kłamstwa, co do jednego. 

LISA  A co ze zdradzaną i okłamywaną Carmen Westbrook? 

CARMEN  Czy podejrzewam, że gwałcił kobiety? Tak. Ale z drugiej strony jestem pewna, że niektóre były więcej niż skłonne przespać się z nim z własnej woli. 

LISA  To po co je odurzać? 

CARMEN  Tu chodzi o poczucie władzy. Możliwość robienia, co się chce, kiedy się chce. 

LISA  Pytanie brzmi nie: „Jak on mógł to robić?”, tylko: „Jak mógłby tego nie robić?”. 

CARMEN  Jeśli o mnie chodzi, teraz to i tak bez znaczenia. 

LISA  Jak pani może tak mówić? 

CARMEN  Co się stało, to się nie odstanie. Sąd wydał wyrok; osąd opinii publicznej jest czymś jeszcze innym. Więc teraz nam dwóm pozostaje obmyślić ostatnie szczegóły i jeszcze dzisiaj podjąć decyzję. 

LISA  Jaką? 

CARMEN  O naszej przyszłości.  

LISA  Chyba nie rozumiem. 

CARMEN  Kiedy Boba skazano na dziesięć lat i osadzono, nie zdziwiło mnie to. Media już zdążyły go zaszufladkować jako przestępcę, gwałciciela. I one, i w ogóle ludzie chcieli, by dosięgła go kara. Wszystko ładnie, pięknie. Byłam przygotowana na wyrok oznaczający de facto dożywocie. Myślałam, że umrze w więzieniu. Mijały miesiące, niebo zaczynało się nade mną przejaśniać, a rany zabliźniać. „Najgorsze mam już za sobą, prawie wychodzę na prostą”, mówiłam sobie. On umrze, a za kilka miesięcy media zajmą się nowym tematem, który pozwoli mi usunąć się w cień.  

LISA  Ale nie umarł.  

CARMEN  Kiedy go zwolnili po zaledwie dziewięciu miesiącach – no, wtedy się zdziwiłam. Miałam zaplanowane życie bez niego, już wiele lat wcześniej, prawdę mówiąc. Nie mogłam znieść myśli, że znowu będę musiała go widywać, aż tu nagle on się pojawia, chory i słaby, a ode mnie się oczekuje, że nadal będę dobrą żoną, która będzie trwać przy nim w jego niedołęstwie i się nim opiekować.  

LISA  Przecież się nim pani opiekuje.  

CARMEN  Zatrudnienie ciebie, albo kogoś takiego jak ty, miało być początkiem końca tego wszystkiego.  

LISA  Czyli czego? 

CARMEN  Mojego brzemienia, tego kamienia u szyi nazwiskiem Bob Westbrook, który mi ciążył przez tyle lat. Zaczęłam szukać jakiegoś wyjścia, ale nie bardzo wiedziałam, od czego zacząć. I wtedy prawie instynktownie napisałam do swojej przyjaciółki Elaine, pytając o jej najlepsze pielęgniarki. Twoje nazwisko było na liście. Powiedz mi, czy ona wie? 

LISA  O czym? 

CARMEN  Mam wierzyć, że to wszystko to tylko zbieg okoliczności? 

LISA  Elaine wie o samobójstwie Petry, przemawiała nawet na jej pogrzebie, ale nigdy nie powiedziałam jej o gwałcie.  

CARMEN  Wstydziłaś się.  

LISA  Niepraw… 

CARMEN  I mimo to mam uwierzyć, że jej nie powiedziałaś…? 

LISA  Te sprawy są bardzo… intymne. I szczerze mówiąc, nie chciałam, żeby to wpłynęło na naszą zawodową relację. 

CARMEN  Chcesz powiedzieć, że nie wiedziałaś, jak wygląda moja z nią relacja. 

LISA  Nie, nie wiedziałam.  

CARMEN  Bałaś się namieszać.  

LISA  Nie chciałam stracić pracy.  

CARMEN  Instynkt samozachowawczy to coś, co zatracamy na samym końcu, prawda? Dlatego cię tu zaprosiłam. Wyobrażałam sobie, że z kimś takim jak ty, mogłabym zrzucić z siebie odpowiedzialność, usunąć go z mojego życia i dożyć końca swoich dni – ile mi tam ich zostało – w spokoju. Ale potem, ku własnemu zaskoczeniu, sprawdzając twoją przeszłość, dowiedziałam się o śmierci Petry. W dokumentacji jej terapii była mowa o oskarżeniach wobec Boba. Wystarczyło dodać dwa do dwóch. To nie był przypadek. To była z twojej strony czysta kalkulacja, żeby się tu dostać i zemścić. Pamiętam, że na początku byłam oburzona. „Co ta niezrównoważona kobieta sobie w ogóle wyobraża? Za kogo ona się ma?”. Ale potem zdałam sobie sprawę, że twój gniew jest uzasadniony i niewiele się różni od mojego. Wtedy podjęłam decyzję. Przyszłaś tu, żeby go zabić. Ja dam ci tę możliwość. 

LISA Co to znaczy, że „da mi pani możliwość”? 

CARMEN Dokładnie to, co słyszysz.  

LISA Nie wiem, co powiedzieć.  

CARMEN  Nic nie mów. Po prostu zrób to, po co tu przyszłaś. To stary człowiek, który jest jedną nogą, może nawet obiema, w grobie. Jakie by to było łatwe – tylko go lekko popchnąć. A poza tym, nie sądzisz, że już najwyższa pora, żeby dostał, na co sobie zasłużył? 

LISA Wszystko się zmieniło.  

CARMEN  Być może zmienił się kontekst, ale to, co sobie zaplanowałaś w chwili, gdy Petra zrobiła krok w przepaść, akurat się nie zmieniło.  

LISA  Nie tego się spodziewałam.  

CARMEN  Spodziewałaś się walki podczas rozmowy o pracę, potem wzięcia pełnej odpowiedzialności za zajmowanie się moim mężem, a w końcu zakończenia jego życia, kiedy nikt nie będzie patrzył. Rozumiem, że jest inaczej, niż to sobie wyobrażałaś, ale tak jest chyba lepiej? 

LISA Dlaczego? 

CARMEN  Sprawa jest bardziej przejrzysta. Wszystko odbywa się jawnie. 

LISA  Nie chciałam, żeby to się odbyło jawnie.  

CARMEN Na pewno zrobienie tego po cichu, kiedy nikt nie patrzy, miałoby zalety, przyznaję. Ale jest, jak jest. Coś nie tak? 

LISA  Nie, nic… 

CARMEN  Rozumiem.  

LISA  Czyżby? 

CARMEN  Mówi się, żeby uważać, o czym się marzy… 

LISA  Bo można to dostać… 

CARMEN  Pojawiam się znienacka i ubiegam cię.  

LISA  Nie o to chodzi.  

CARMEN  Zatem o co? 

LISA  Po prostu nie pomyślałabym, że żona może pragnąć śmierci męża. 

CARMEN  Z pewnością nie ja pierwsza. 

LISA Skąd mam wiedzieć, czy będę potem mogła z tym żyć?   

CARMEN  Och, na miłość boską. A z czym musiałaś żyć dotąd? Molestowanie w dzieciństwie, nieudane małżeństwo, śmierć córki. To – to się praktycznie nie liczy. Wyświadczymy światu przysługę. Chociaż, wiesz co? Do diabła ze światem – zrobimy to dla siebie, dla nas obu. Widzisz, wychowano mnie w wierze, że Bóg karze grzeszników. „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”. 

LISA Kara boska.  

CARMEN  Nie ma w tym nic boskiego. Wierzysz w sprawiedliwość? Bob już został osądzony, ale nawet gdyby mógł ci spojrzeć w oczy i przyznać się do winy, nie jestem pewna, czyby to zrobił. Przyznanie się w rozmowie przez telefon, że ma problem, to najwięcej, czego można się po nim spodziewać. W związku z tym to my musimy zebrać burzę. A ty wiesz równie dobrze, jak ja, że nie powinno być to nazbyt trudne. No, wiesz, dosypać mu czegoś tam do soku pomarańczowego… 

LISA Czegoś tam dosypać…? 

CARMEN  Mówię o tym, żeby mu zaaplikować coś, co mu pomoże zasnąć. Coś, co go… uśpi. 

LISA Mówi pani, jakby to było takie proste.  

CARMEN  Z tego, co czytałam, to bardzo proste. Ludzie ciągle coś przedawkowują przypadkiem. To się zdarza codziennie. Co godzinę. Zrobić to naumyślnie powinno być jeszcze łatwiej.  

LISA Ale ja jestem pielęgniarką. Zawodowcem. 

CARMEN  No, tak. Masz swoje zasady etyki zawodowej, bla, bla, bla… A miałam wrażenie, że zostawiłaś je za drzwiami, kiedy tu dzisiaj przyszłaś. 

LISA  Też tak myślałam.  

CARMEN  No, właśnie. Zabić w teorii to jedno, ale poprzeć słowa czynami to zupełnie co innego, prawda? Przyszłaś tu z zamiarem odegrania anioła zemsty. Ja cię zmusiłam do odsłonięcia kart. Teraz twój ruch.  

LISA  A co jeśli go nie wykonam? 

CARMEN  Niektórzy mają odwagę płynącą z przekonań… 

LISA  Ja mam odwagę… 

CARMEN  Udowodnij to. Tym razem to nie zlecenie zawodowe, tylko sprawa osobista. Czas odwiesić na chwilę pielęgniarski fartuch i dokończyć to, czego Bóg, w swej nieskończonej mądrości, nie dopatrzył. 

LISA Skąd mam wiedzieć, że to nie pułapka? 

CARMEN  Co? 

LISA  Skąd mam wiedzieć, że nie każe mi pani tego zrobić, a po wszystkim wyda mnie policji, żeby uniknąć odpowiedzialności? 

CARMEN  Co za przewrotne myślenie. 

LISA Swój pozna swego. 

CARMEN Chcę, żeby nie żył, Liso. To wszystko. Nie ma tu żadnego drugiego dna. Musisz mi w tej kwestii zaufać.  

LISA Chyba nie potrafię. 

CARMEN  Jestem też skłonna wypisać ci pokaźny czek. (CARMEN podchodzi do biurka i wyjmuje z szuflady książeczkę czekową.) Milion wystarczy? 

LISA  Nie chcę pani pieniędzy.  

CARMEN  Potraktuj to jako prezent, albo – jeśli wolisz – zapłatę za wykonaną usługę.  

LISA Nie. 

CARMEN  To może półtora. Co ty na to? 

LISA  Proszę przestać.  

CARMEN  Umiesz się targować. Dwa miliony to moje ostatnie słowo.  

LISA  Niedobrze mi.  

CARMEN  Błagam, tylko nie na dywan. Tu jest kosz na śmieci.  

CARMEN podnosi kosz na śmieci, podaje go LISIE. 

CARMEN  Wiem, z czym masz problem.  

LISA  Z czym mam problem? 

CARMEN  Ciągle jej nie wierzysz. To dlatego nie pozwoliłaś jej pójść na policję. Nadal wątpisz w jej wersję wydarzeń.  

LISA  To nieprawda.  

CARMEN  Na pewno? 

LISA  Mam nagranie! 

CARMEN  Na którym mówi, że co? Że lubi młode kobiety i dał jej coś, żeby się odprężyła i poczuła lepiej? To nie jest nielegalne. A ty wiesz dobrze, że twoja córka lubiła koloryzować. 

LISA  Gówno prawda.  

CARMEN  W ogólnym zarysie wierzysz w to, co ci powiedziała, ale po części myślisz, że mogła dawać mu sprzeczne sygnały, manipulować nim… 

LISA  Wcale tak nie myślę… 

CARMEN  Być może chętnie przekroczyłaby jakąś granicę albo dwie, gdyby to oznaczało pracę, karierę, pieniądze. Brzydka prawda jest taka, że twoja córka była na sprzedaż.  

LISA  Idź do diabła. 

CARMEN  W takim razie nie chodzi o nią, tylko o ciebie.  

LISA  O mnie? 

CARMEN  Kiedy byłaś dzieckiem, molestował cię stryj. Odtąd instynktownie się chowasz, spychasz wstyd gdzieś do środka. Więc kiedy twoje dziecko przyszło do ciebie powiedzieć ci, co się stało, zrobiłaś to samo: powiedziałaś jej, by to zepchnęła głęboko, była cicho i zapomniała.  

LISA  Nie chciałam, żeby spotkała ją krzywda! 

CARMEN  Ale już spotkała ją krzywda.  

LISA Wiem! Myśli pani, że nie wiem?! 

CARMEN  Trzymaj się tego gniewu, Liso. To nam pomoże przez to przebrnąć.  

CARMEN wypisuje czek. 

CARMEN Posłuchaj. Powiedziałaś, że chcesz sprawiedliwości. Innej nie ma. Po wszystkim będziesz wreszcie od niego wolna. Będziesz mogła sobie wybaczyć, że nie pozwoliłaś jej o tym mówić głośno, że jej nie ochroniłaś i nie obroniłaś. A potem będziesz mogła zostawić to za sobą. Będziesz mogła ją zostawić za sobą. Dzięki temu dowodowi uznania zrobisz z resztą swojego życia, co tylko zechcesz. A jeszcze sporo dobrego możesz zrobić. Przekazać darowiznę na jakiś szlachetny cel, na przykład pomoc kobietom po takich traumach. Prawda jest taka, że wszystkie jesteśmy na sprzedaż, Liso. Tyle że kiedy cel jest słuszny, są to dobrze zarobione pieniądze.  

CARMEN podaje czek LISIE. 

LISA  On już prawie pani nie poznaje, tak? 

CARMEN  Przez większość czasu jest ledwo przytomny. Śmierć może nadejść w każdej chwili. My po prostu wyznaczymy jej datę. To akt łaski tak naprawdę, dla nas wszystkich.  

LISA bierze od CARMEN czek, składa go i chowa do kieszeni. CARMEN sprawdza terminarz. 

CARMEN  Pasuje ci przyszła środa? (po chwili) Słyszałaś, co powiedziałam? 

LISA Może być środa.  

CARMEN  To jesteśmy umówione. Chcesz sobie wpisać w kalendarz? 

LISA  Będę pamiętać.  

CARMEN  Nie wiem, jak to się odbywa, więc liczę, że przeprowadzisz nas przez cały ten proces.  

LISA  Dam radę.  

CARMEN  Rozumiem, że potrafisz załatwić lek. 

LISA  Tak.  

CARMEN  Mam kilka pytań organizacyjnych.  

LISA Słucham. 

CARMEN  Jakie jest prawdopodobieństwo, że wzbudzimy podejrzenia? 

LISA  Bardzo małe.  

CARMEN  Możesz sprecyzować? 

LISA  W jego wieku, w takim stanie, zwykle umiera się z przyczyn naturalnych.  

CARMEN  A jak zapytają, jak to się stało, to co mam powiedzieć? 

LISA Że po prostu umarł… 

LISA/CARMEN …we śnie. 

CARMEN  No, tak, oczywiście. Tak powiem. I nie będą więcej pytać? 

LISA  Nie powinni. Mogą zapytać, jakie ma pani życzenia.  

CARMEN  Jakie mam… 

LISA  Co zrobić z ciałem.  

CARMEN  Chodzi o pogrzeb? 

LISA  O wcześniej. 

CARMEN  A co jest wcześniej? 

LISA Mogą na przykład zapytać, czy życzy sobie pani, żeby przeprowadzić sekcję zwłok.  

CARMEN  „Ale… panie doktorze, czy to konieczne?” 

LISA  „Nie, w przypadku pacjenta w jego wieku to nie jest konieczne, ale decyzja należy do pani”. 

CARMEN  „Nie, wolałabym nie robić sekcji zwłok. Dziękuję panu”. I już? 

LISA I już.  

CARMEN  To takie proste? 

LISA  Nie powinno być problemów.  

CARMEN  Ale jak to zrobimy? Czego użyjemy, żeby go…? 

LISA Najszybszy i najpewniejszy będzie chyba chlorek potasu. 

CARMEN  Polegam w tej sprawie na twojej wiedzy. 

LISA Zaraz, moment. Cofnijmy się o krok. 

CARMEN O co chodzi? 

LISA Muszę to przeanalizować.  

CARMEN  Myślałam, że wszystko miałaś zaplanowane.  

LISA  Miałam. Mam. 

CARMEN  No to…? 

LISA Uważam, że zanim podamy mu chlorek potasu, musimy najpierw dać mu dwa inne leki.  

CARMEN  Jakie inne leki? 

LISA  Najlepiej zrobić to tak, jak się robi w czasie egzekucji skazanych na śmierć – wie pani, śmiertelny zastrzyk. 

CARMEN  Słucham.  

LISA  Pierwszy zastrzyk – tiopental. To środek znieczulający, powoduje, że skazany traci przytomność. Jako następny trzeba wstrzyknąć bromek pankuronium. 

CARMEN  Co on robi? 

LISA  Zwiotcza mięśnie. I na końcu… 

CARMEN  …chlorek potasu. 

LISA  Który powoduje wstrzymanie akcji serca.  

CARMEN  Wielki finał.  

LISA  Właśnie.  

CARMEN  Un, deux, trois. Un, deux, trois… ile czasu pomiędzy pierwszym a ostatnim zastrzykiem? 

LISA  Nie ma zaleconego określonego czasu. Pewnie najlepiej odczekać po każdym z nich, aż… aż poszczególne substancje zaczną działać.  

CARMEN  Un… deux… trois. 

LISA  Wszystko powinno zająć nie więcej niż dziesięć minut, może nawet pięć. Postaram się, żeby trwało jak najkrócej.  

CARMEN  A gdyby tak…? 

LISA  Co? 

CARMEN  Gdyby… spowolnić proces? 

LISA  Ale po co? 

CARMEN  No, sama mówiłaś, że trzeba się upewnić, że każdy środek działa, zanim się poda następny.  

LISA  Te leki działają bardzo szybko.  

CARMEN A gdyby mu tak dać dwa ostatnie zastrzyki, a tego pierwszego nie? 

LISA  Jak to? 

CARMEN  No, gdyby pominąć ten pierwszy, ten, od którego się traci przytomność? 

LISA  Ale dlaczego…? 

CARMEN  Tak hipotetycznie pytam. Czy te dwa zastrzyki też by zadziałały bez pierwszego? 

LISA  Myślę, że tak. Ale w jakim celu…? 

CARMEN  To tak zróbmy. Drugi podamy jako pierwszy. Skrócimy proces do dwóch etapów. Kiedy Bob będzie przytomny, dam znak, na przykład skinę głową, wkłujesz igłę w tę największą żyłę na prawym ramieniu i powoli naciśniesz tłok z bromium… 

LISA  Bromkiem pankuronium.  

CARMEN  Bromkiem, no właśnie. Będzie unieruchomiony, nie będzie mógł się ruszać. My obok, pochylone nad nim… pewnie będzie miał otwarte oczy.  

LISA  Nie wydaje mi się, żeby to był dobry pomysł tak zmieniać.  

CARMEN  Dlaczego nie? 

LISA  To sprzeczne z zasadami.  

CARMEN  Bo to nowe zasady. Stworzymy własne.  

CARMEN oczyma wyobraźni widzi siebie pochyloną nad mężem. 

CARMEN  Jest nieruchomy. Jesteś unieruchomiony. Nie możesz się ruszać, co, Bob? 

LISA  Do kogo pani mówi? 

CARMEN  Mówię do Boba. Wyobrażam to sobie. Chcę zrobić próbę, zanim to się naprawdę stanie. Wszystko musi pójść zgodnie z planem. Czekałyśmy na tę chwilę. (do wyimaginowanego Boba) Nie możesz się ruszyć, ale mnie widzisz, prawda, Bob? Wiem, że mnie widzisz. Patrzysz na mnie tymi swoimi wielkimi, brązowymi oczyma. Mgła się na chwilę rozproszyła, co, kochanie? Zostań ze mną, jeszcze tylko kilka minut. Od lat nie miałam twojej niepodzielnej uwagi, więc teraz postaram się, żeby nie uronić z tego ani sekundy. 

LISA  Co pani robi? 

CARMEN  Próbuję to zakończyć. 

LISA  Ale wtedy już będzie czas na podanie chlorku potasu.  

CARMEN (do LISY) Jeszcze nie.  

LISA Nie należy czekać zbyt długo.  

CARMEN (do Boba) Przykro mi, że dzieciom nie udało się przyjechać w porę, żeby cię pożegnać. Przesyłają buziaki. Tak powiedziały: buziaki. 

LISA  Pani Westbrook.  

CARMEN  Piękne dzieci sobie zrobiliśmy, prawda? 

LISA  Proszę… 

CARMEN (do LISY) Jeszcze chwilę. To nasze ostatnie pożegnanie. (do Boba) Muszę ci coś wyznać, kochanie. Nigdy ci tego nie mówiłam.  

LISA  Wcale nie próbuje pani tego zakończyć. Pani chce to przedłużyć.  

CARMEN  O Las Vegas.  

LISA  Jego tu nie ma, pani Westbrook. On pani nie… 

CARMEN  To było latem ’66. 

LISA  Nie, no, nie mogę… 

CARMEN Kręciłeś film z Sinatrą.  

LISA  Słyszy mnie pani? Nie mogę tego zrobić. Nie mogę pani pomóc! 

CARMEN  Byłam wtedy w Nowym Jorku, w ciąży z naszym pierwszym dzieckiem.  

LISA  W ciąży…? 

CARMEN  Tak, ale ciii…! Chciałam mu zrobić niespodziankę. Chciałam ci zrobić niespodziankę tą wiadomością. Mój samolot wylądował jakoś wpół do trzeciej po południu. Wynajęłam limuzynę z lotniska. Kierowca wysadził mnie przed głównym wejściem do twojego hotelu. Podeszłam do recepcji, żeby się zameldować. Przedstawiłam się: „Nazywam się Westbrook. Proszę o klucze do pokoju mojego męża.” Recepcjonista powiedział, że zaszła pomyłka, bo pani Westbrook przyjechała wczoraj. Potem boy hotelowy dodał, że to nie jest miejsce dla jakichś lafirynd i jeśli natychmiast nie opuszczę hotelu sama, to mnie z niego wyprowadzą. Mogłam go wtedy powstrzymać, zawstydzić, pokazać prawo jazdy, dowieść, że jestem, do cholery, prawowitą małżonką Boba Westbrooka, i dureń może sobie zacząć szukać nowej pracy! Ale nie zrobiłam tego. Odwróciłam się na pięcie i wyszłam z hotelu. Poszłam prosto na pustynię. Musiałam się tam błąkać godzinami. Ktoś, jakiś mężczyzna, znalazł mnie, z udarem słonecznym, popękanymi ustami, odwodnioną i bliską śmierci. Dziecko nie przeżyło. Nie chciałam, żeby umarło, ale kiedy się o tym dowiedziałam, ucieszyłam się. Pomyślałam sobie, a dobrze ci tak, draniu – zasłużyłeś sobie za to, co mi zrobiłeś. Ale zabiłam nasze dziecko. Zrobiłam to. A teraz o tym wiesz. Może gdybym bardziej się interesowała twoją pracą, więcej z tobą podróżowała, była kobietą, jakiej potrzebowałeś, to wszystko by się nie stało… 

LISA  To nie pani wina.  

CARMEN  Co? 

LISA  To, co pani zrobił, nie jest pani winą.  

CARMEN  A to, co sama sobie zrobiłam? Podobało mi się być żoną Boba Westbrooka. Podobały mi się prywatne samoloty, baseny, zdjęcia publikowane w gazetach. Podobało mi się, że nigdy nie musiałam się interesować, ile co kosztuje. Jak mi się coś podobało, po prostu to kupowałam. 

LISA  Życie to kompromis.  

CARMEN  Tak to nazywasz? Muszę żyć ze świadomością, że gdzieś po drodze był moment, kiedy mogłam to wszystko zatrzymać, ale teraz jest już za późno. Za późno, żeby ocalić te wszystkie kobiety, którym zniszczył życie.  

LISA  Dla mnie nie jest za późno.  

CARMEN  Co? 

LISA Przyszłam tu, żeby wykonać zadanie, pani Westbrook, a naprawdę nie boję się brudnej roboty. Jestem przekonana, że pani róże potrzebują jedynie kogoś, kto je zrozumie. Kto przytnie krzewy we właściwy sposób. Powycina martwe i obumierające gałązki, żeby kwiaty mogły się w pełni rozwinąć. To proste zadanie, naprawdę, a pani… a pani nawet się nie zorientuje, kiedy już będzie po wszystkim. Co pani na to? 

CARMEN  No… 

LISA bierze w dłoń płyn do dezynfekcji, wyciska trochę na rękę i podsuwa dozownik CARMEN. Wyciska na jej dłonie kilka kropel, które CARMEN wciera w skórę dłoni. 

CARMEN  Bardzo mi się podoba ten pomysł, Liso. Naprawdę bardzo.  

Słychać coraz głośniejszy świergot ptaków, podczas gdy światła powoli gasną. 

 

 

 

 

KONIEC 

 

 

David Robson


 

CZYTAJ TEŻ