Wioletta Perzanowska
Mary Lavin - strzała w locie
Dwa opowiadania irlandzkiej pisarki Mary Lavin, opublikowane w tym numerze pisma Pole – „Co się zdarzyło pośród pól” („In the Middle of the Fields”, 1961) oraz „W kawiarni” („In the Café”, 1960) – po raz pierwszy ukazały się na łamach New Yorkera. Lavin współpracowała z tym prestiżowym magazynem w latach 1958–1978, publikując w nim szesnaście opowiadań. Choć była już wówczas uznaną autorką, śmierć jej pierwszego męża, prawnika Williama Walsha (1954) oraz konieczność samodzielnego wychowania trzech córek – z których najmłodsza miała wówczas zaledwie rok – stanowiły poważne wyzwanie zarówno dla jej życia osobistego, jak i twórczości.
W tym kontekście podjęcie współpracy z New Yorkerem, dzięki entuzjastycznej rekomendacji J.D. Salingera, okazało się nie tylko wsparciem finansowym, lecz także istotnym impulsem twórczym. Ich znajomość rozpoczęła się w 1957 roku, gdy Lavin zwróciła się do autora „Buszującego w zbożu” o radę dotyczącą amerykańskiego rynku wydawniczego. Poruszony jej sytuacją Salinger udzielił jej wsparcia, co sprawiło, że redakcja magazynu zainteresowała się jej twórczością i w 1958 roku nawiązała z nią współpracę. Zapoczątkowało to osiemnastoletnią, niezwykle owocną obecność Lavin na łamach pisma.
Doświadczenie straty po śmierci męża przeniknęło jej pisarstwo, wprowadzając motywy wdowieństwa i samotności, wyraźnie obecne również w obu prezentowanych opowiadaniach.
Mary Lavin, jedna z najważniejszych przedstawicielek irlandzkiej prozy XX wieku i mistrzyni krótkiej formy, urodziła się 11 czerwca 1912 roku w East Walpole w stanie Massachusetts jako jedyne dziecko irlandzkich emigrantów. Choć od 1921 roku mieszkała w Irlandii, amerykańskie dzieciństwo pozostawiło trwały ślad w jej twórczości. Jak zauważył Seamus Deane1, była Irlandką, ale nosiła w sobie irlandzki smutek w sposób wyjątkowy.
Rodzice Lavin poznali się podczas podróży z Ameryki do Irlandii. Nora Mahon, córka zamożnej rodziny kupieckiej z Athenry, wracała do domu po nieudanej próbie znalezienia męża w Stanach Zjednoczonych. Tom Lavin, ubogi emigrant z Frenchpark w hrabstwie Roscommon, początkowo nie odpowiadał jej oczekiwaniom, jednak po trzech latach wytrwałych zalotów Nora zgodziła się za niego wyjść, po czym oboje wrócili do Ameryki. Tęsknota Nory za domem sprawiła, że rodzina często odwiedzała Irlandię, co wprowadziło do dzieciństwa Mary doświadczenie życia pomiędzy dwoma światami i ciągłego podróżowania przez Atlantyk. Ta podwójna perspektywa – zakorzenienie i dystans – stała się istotnym elementem jej wrażliwości pisarskiej, nadając jej spojrzeniu charakter outsiderki.
Po powrocie do Irlandii dziewięcioletnia Lavin musiała odnaleźć się w rzeczywistości Athenry: w świecie bez elektryczności, ze zwierzętami gospodarskimi na ulicach, z odmiennym rytmem życia i innym systemem edukacji. Irlandzki katolicyzm również różnił się od tego znanego z amerykańskiego doświadczenia. W East Walpole uczęszczała do szkółki niedzielnej – co w Irlandii było typowe raczej dla protestantów – oraz na mszę odprawianą w miejscowym kinie. Mieszkańcy Athenry wydawali się jej niezdolni do samodzielnego myślenia i przesądni. Szok kulturowy oraz poczucie wyobcowanie wywarły trwały wpływ na jej pisarstwo. Motyw napięcia między idealizowaną a realną Irlandią pojawia się m.in. w opowiadaniu „Tom” (1973), gdzie powrót do ojczyzny przynosi bolesne rozczarowanie.
Zanim w pełni oddała się pisaniu, studiowała na University College w Dublinie, przygotowując doktorat o twórczości Virginii Woolf. Przełom nastąpił w 1938 roku, gdy klientka narzeczonego, który był prawnikiem, powiedziała jej, że dzień wcześniej piła herbatę z Virginią Woolf. To pozornie banalne zdanie uświadomiło jej, że Woolf nie jest jedynie przedmiotem badań, lecz żywą pisarką. Pod wpływem tego impulsu Lavin porzuciła karierę akademicką i napisała pierwsze opowiadanie – „Miss Holland” – na odwrocie maszynopisu dysertacji. Choć zrezygnowała z kariery naukowej, inspiracja modernizmem Virginii Woolf pozostała wyraźna w jej utworach, zwłaszcza gdy chodzi o koncentrację na detalach codzienności, drobne wstrząsy oraz subtelne procesy psychiczne bohaterów żyjących w realiach surowej irlandzkiej prowincji.
Debiut szybko przyniósł jej uznanie. Opowiadanie „Miss Holland” ukazało się w 1939 roku na łamach Dublin Magazine dzięki wsparciu Lorda Dunsany’ego (Edwarda Plunketta)2, sąsiada pisarki z hrabstwa Meath, który stał się jej pierwszym mentorem. Gdy ojciec Mary poprosił go o przeczytanie rękopisu córki, Dunsany był pod ogromnym wrażeniem – dostrzegł w jej prozie zadziwiający wgląd w naturę ludzką i porównywał jej styl do Czechowa. Napisał także wstęp do jej debiutanckiego zbioru „Tales from Bective Bridge” (1942), wprowadzając ją tym samym do świata literackiego. W 1943 roku Lavin otrzymała prestiżową James Tait Black Memorial Prize, co ugruntowało jej pozycję jako jednej z najważniejszych pisarek młodego pokolenia.
Po śmierci pierwszego męża została wdową z trójką dzieci i podupadającą farmą w hrabstwie Meath. W tym okresie niemal przestała pisać – miała poczucie, że życie straciło sens, a jako samotna matka pilnie potrzebowała stabilnego dochodu. Honoraria z New Yorkera okazały się na tyle wysokie, że stały się jej głównym źródłem utrzymaniem. Dzięki wynagrodzeniu za pierwsze opublikowane tam opowiadanie zdołała kupić dom typu mews3 przy 11 Land Lane w centrum Dublina.
Przez piętnaście lat utrzymywała rodzinę wyłącznie z pisania opowiadań, a publikacje w tak prestiżowym piśmie zapewniły jej status pisarki światowego formatu i swoisty kosmopolityczny blask.
Choć redakcja narzucała rygorystyczne poprawki, Lavin pozostawała otwarta na współpracę, traktując je jako sposób doskonalenia własnego warsztatu. Pisała często w autobusach kursujących między farmą a Dublinem, a także w znanej dublińskiej kawiarni Bewley’s. Z redakcją New Yorkera łączyła ją tzw. first-reading agreement (umowa pierwszeństwa).
Jak wspomina Colm Tóibín, Lavin stosowała jednak osobliwą strategię twórczą: mając kilka pomysłów na opowiadanie, wybierała ten, który – jej zdaniem – miał najmniejsze szanse na publikację. Nie pisała pod gusta wydawców ani wyłącznie dla pieniędzy; przedkładała literackie ryzyko nad bezpieczne schematy. Współpraca z New Yorkerem zapewniła jej zarówno prestiż, jak i stabilizację finansową.
Istotną rolę odegrała również jej relacja z redaktorką Rachel MacKenzie. Ich znajomość szybko wykroczyła poza ramy zawodowe – w ciągu osiemnastu lat wymieniły blisko czterysta listów, w których poruszały nie tylko kwestie literackie, lecz także sprawy osobiste, takie jak zdrowie, podróże czy problemy prawne.
Po śmierci męża Lavin dzieliła życie między Abbey Farm w hrabstwie Meath a Dublinem, który pozostawał centrum jej aktywności towarzyskiej i literackiej, a także miejscem edukacji córek – sama uczęszczała niegdyś do dublińskich szkół (Loreto College, UCD), pragnęła więc zapewnić dzieciom podobne możliwości. Jednocześnie prowadziła intensywne życie towarzyskie, przyjmując w swoim domu pisarzy i artystów.
W roku 1969 poślubiła Michaela Scotta, dawnego przyjaciela z czasów studiów. Scott był jezuickim księdzem, przez lata, gdy przebywał jako misjonarz w Australii, utrzymywali wyłącznie kontakt listowny. Aby móc poślubić Mary, uzyskał w Rzymie zwolnienie ze ślubów zakonnych i powrócił do Irlandii. Ich małżeństwo uchodziło za udane i przez ponad dwadzieścia lat było dla pisarki ważnym oparciem emocjonalnym i życiowym. Michael Scott zmarł w roku 1991 i Mary po raz kolejny została wdową.
Dwukrotne doświadczenie wdowieństwa i życia naznaczonego stratą znalazło wyraz w jej twórczości. Dzięki niemu mogła nadawać portretom wdów i samotnych kobiet wyjątkową precyzję oraz głębię psychologiczną. Jej opowiadania nie epatują współczuciem, lecz ukazują złożone strategie radzenia sobie ze stratą. Bohaterki Lavin pozostają niejednoznaczne – zawieszone między potrzebą bliskości a pragnieniem niezależności, między miłością a lękiem. W tym sensie jej proza ma również wymiar egzystencjalny, a niekiedy pośrednio także feministyczny, ukazując kobiece doświadczenia bez spłyceń, w ich pełnej złożoności.
Styl Lavin cechują powściągliwość i precyzja. Podobnie jak Czechow, odrzucała tradycyjną puentę na rzecz niedopowiedzenia i budowania nastroju. Jej proza wykorzystuje technikę epifanii – moment nagłego, często bolesnego uświadomienia sobie prawdy o sobie i świecie. Cisza, gesty oraz zwykłe aspekty codzienności współtworzą w jej opowiadaniach napięcie i znaczenie. Jak zauważył Colm Tóibín, siła jej pisarstwa tkwi właśnie w tym, co niewypowiedziane.
Lavin bywa też porównywana z Katherine Mansfield ze względu na subtelność w przedstawianiu wewnętrznych przeżyć kobiet i bohaterów wykluczonych społecznie. Przykładem może być główna postać opowiadania „W kawiarni”, zestawiana z tytułową bohaterką utworu Mansfield „Miss Brill”.
Jej krótkie formy prozatorskie, odznaczające się subtelnością i wnikliwością psychologiczną, pozostają istotnym głosem w literaturze irlandzkiej. Choć nie cieszyła się tak szerokim uznaniem jak Elizabeth Bowen czy Edna O’Brien, potrafiła w prostych słowach uchwycić złożoność ludzkich emocji i codziennych doświadczeń.
W 1992 roku została uhonorowana najwyższym irlandzkim wyróżnieniem literackim – tytułem Saoi (Mędrczyni), przyznawanym przez organizację Aosdána. Mary Lavin zmarła 25 marca 1996 roku w Dublinie. Skala jej wpływu na współczesną literaturę irlandzką znajduje także symboliczny wyraz w przestrzeni miasta: w czerwcu 2024 roku w Dublinie otwarto plac nazwany jej imieniem – Mary Lavin Place, łączący Land Lane (gdzie mieszkała) z Wilton Park. Był to pierwszy plac w mieście nazwany na cześć irlandzkiej pisarki.
Istotną rolę w przywróceniu jej twórczości współczesnym czytelnikom odegrał Colm Tóibín, który określał Lavin mianem jednego z najważniejszych głosów literatury irlandzkiej. W swoich esejach oraz we wstępie do zbioru „An Arrow in Flight” podkreślał kilka kluczowych cech jej pisarstwa: świadome unikanie wielkich tematów na rzecz skupienia na codzienności, samotności i dramatach jednostki; przedstawianie kobiet jako postaci złożonych, a nie jedynie szlachetnych ofiar; ukazywanie wdowieństwa jako formy skomplikowanej wolności. Zwracał także uwagę na jej styl, porównując go do malarstwa Morandiego i Williama Scotta – ze względu na klarowność, powściągliwość i precyzyjną kontrolę tonu. Podkreślał, że podejmuje ona uniwersalne tematy – żałobę, izolację i pamięć – ujmowane bez odwołań do lokalnego kolorytu. Dostrzegał w jej prozie równie wyjątkowe wyczucie psychologii postaci jak u Czechowa, Henry’ego Jamesa i Edith Wharton.
Metafora strzały w locie doskonale oddaje jej poetykę: opowiadanie jako kondensacja czasu, emocji i doświadczenia w jednym intensywnym momencie. Jej teksty są skondensowanymi fragmentami życia, w których przeszłość, teraźniejszość i emocjonalna intensywność splatają się w nieodwracalnym ruchu.
„Co się zdarzyło pośród pól” to opowiadanie o wdowie żyjącej w izolacji, które Colm Tóibín określa mianem arcydzieła formy – tekstu łączącego poetycką obrazowość z przenikliwością obserwacji. Utwór ten można uznać za jeden z najbardziej reprezentatywnych przykładów pisarstwa Lavin o żałobie, a zarazem realizację jej metafory strzały w locie. Ukazuje on moment gwałtownego przerwania dotychczasowego życia młodej kobiety, która pozostaje w stanie bolesnego zawieszenia. Przestrzeń pól – wcześniej oswojona i kojarzona z bezpieczeństwem – po śmierci męża staje się dla bohaterki miejscem lęku i samotności, swoistą granicą oddzielającą ją od świata żywych.
Wyrazistość tego ujęcia wynika z autentyczności doświadczenia. Lavin pisała jako młoda wdowa wychowująca samotnie trójkę dzieci w gospodarstwie w Meath, dlatego jej twórczość nie przedstawia żałoby z dystansu, lecz od wewnątrz. W jej prozie żałoba nie jest jedynie stanem emocjonalnym, lecz egzystencjalnym doświadczeniem – fizycznym odczuciem ciszy, pamięci i osaczenia, które współistnieją z codziennym krajobrazem życia. W tej perspektywie „Co się zdarzyło pośród pól” ukazuje nie tyle proces przepracowywania straty, ile nową tożsamość, którą trzeba nieustannie dźwigać w samotności.
Podobny mechanizm, choć w odmiennym otoczeniu, ujawnia się w opowiadaniu „W kawiarni”. Przeniesienie doświadczenia żałoby z przestrzeni wiejskiej do miejskiej nie łagodzi izolacji bohaterki, lecz ją intensyfikuje. Samotność nie przybiera tu formy ciszy, ale nadmiaru bodźców – świata, w którym nie można już znaleźć własnego miejsca.
Oba opowiadania doskonale ilustrują charakterystyczną dla Lavin poetykę. Jej bohaterki konfrontują się z pamięcią i sprzecznymi emocjami, a melancholia nie zamyka ich doświadczenia, lecz staje się elementem procesu wewnętrznej przemiany. Codzienność – pozornie zwyczajna – okazuje się przestrzenią intensywnych, często granicznych przeżyć.
Moje spotkanie z twórczością Mary Lavin nie rozpoczęło się od polskiego tomu „Czas dawno miniony” (1976) w przekładzie Krystyny Tomorowicz, lecz od cyfrowego archiwum New Yorkera. To właśnie tam, podczas lektury tekstów publikowanych przez nią na przestrzeni niemal dwóch dekad, uderzyła mnie zaskakująca współczesność i aktualność jej spojrzenia na stratę oraz kobiecą autonomię.
Polski wybór jej opowiadań obejmuje jedynie część dorobku – dziesięć utworów, m.in. „Tom”, „Szczęśliwa śmierć” i „Podlotki” – z pominięciem tekstów najbardziej dojrzałych, gęstych i kluczowych dla zrozumienia jej stylu pisania, takich jak „Szczęście” oraz publikowane tu „Co się zdarzyło pośród pól” i „W kawiarni”. Przedstawione przekłady stanowią próbę uzupełnienia tego obrazu oraz przybliżenia Lavin jako pisarki, która potrafiła w najprostszych sytuacjach uchwycić najgłębsze doświadczenia – miłość, stratę i pamięć – w ich najbardziej uniwersalnym wymiarze.
Wioletta Perzanowska
CZYTAJ TEŻ