Syn jest głodny, białe szpitalne ściany, białe szpitalne łóżko, idzie pielęgniarka, idzie w białych szpitalnych chodakach, białe chodaki po białym szpitalnym korytarzu, a na białym szpitalnym łóżku leży syn, a obok syna siedzi matka, i syn do matki mama amm, mama amm, a matka do syna przecież już zjadłeś, nic nie ma, syn na białym szpitalnym łóżku, głowa syna duża, spocona, oczy głęboko wciśnięte, matka siedzi na krześle, dłonie na kolanach, palce obejmujące kolana, zaciśnięte na nich, kolana i palce razem, blisko siebie, na spódnicy mokre ślady, ślady dłoni i kolan, matka i syn razem, on na łóżku, a ona przy nim, i on ciągle mama amm, mama amm, syn do matki mama amm, mama amm, siedzą i on cały czas, na okrągło amm, mama amm, syn jest duży, duża głowa, a z głowy, z ust, ślina, amm, mama amm, matka wyciera syna, a syn kaszle, kaszle i charczy, nic tylko kaszle, charczy i pluje, wciąż kaszle, wciąż charczy, wciąż pluje, tylko kaszel, charczenie i plucie, i mama amm, flegma na twarzy, ciało syna i jego wydzieliny, matka patrzy na wydzieliny syna, matka czuwa nad wydzielinami syna, pokaż, spróbuj jeszcze, flegma błyszczy się, połyskuje, matka wyciera twarz syna, matka i syn przy białej szpitalnej ścianie, a z oknem jest drzewo i cień liścia pada na matkę, na twarz matki, cień liścia drży na jej twarzy, wędruje i drży na rękach, na piersi, tam syn układa głowę, pierś matki i głowa syna, matka oddaje ciepło synowi, ciepło wędruje między matką i synem, mama amm, mama amm, nie ma, już zjadłeś, mama amm, nie ma, zobacz co kupiłam, sukcesy i porażki po złoty czterdzieści, cała ty dwa pięćdziesiąt, sekrety serca też złoty czterdzieści, najpiękniejsze romanse dwa trzydzieści, skarpetki steven, ale też skarpol bezuciskowe taniej, wafle w czekoladzie, syn patrzy na wafle, mama amm, mama amm, syn szeleści waflami, bierze do ręki i odkłada, a potem znów podnosi, chwilę trzyma, kładzie jeden obok drugiego, mama amm, zostaw, później, jan paweł II wspomnienia, zobacz to o naszym papieżu, i syn kaszle, charczy, a matka wyciąga chusteczkę, i syn pluje w chusteczkę, wędkarski świat trzy złote, dla taty jak przyjdzie, niepokonani ’44 dwa złote, żurawina w czekoladzie, ale drożyzna mówię ci, 100 jolek, a potem matka smaruje kanapki, a potem matka podciera syna, myje, a potem wspólna modlitwa, zdrowaś mario, to matka mówi, syn patrzy na nią i tylko porusza ustami, święć się imię twoje, tylko porusza ustami, próbuje naśladować usta matki, to jak układają do modlitwy, bądź wola twoja, usta, które nie wydają dźwięku, to modlitwa syna, milczące usta, odpuść nam nasze winy, bezdźwięczny ruch ust podąża za matką, i tylko mama amen, i matka i syn przed telewizorem, patrzą w ekran, światło ekranu na ich twarzach, dziś wieczorem mongolia w kabaretowym klubie dwójki, matka uśmiecha się i kładzie dłoń na głowie syna, będzie śmiesznie, syn patrzy na matkę, która patrzy w ekran i też się uśmiecha, matka i syn podłączeni do siebie, przepływ między matką synem i telewizorem, witam serdecznie nasze gwiazdy, witam publiczność zgromadzoną w studio, dzień dobry państwu, kobiety i mężczyźni śpiewają, jeden z nich, największy, ma kolorową koszulę, inni klaszczą do rytmu, blade światło ekranu, syn też klaszcze, przestań, daj spokój, a syn klaszcze, klaszcze i podskakuje, cicho, ciii, przestań, białe światło ekranu, a oni na białym szpitalnym łóżku, a syn kaszle, charczy, pluje, a matka wyciera usta syna, no już, już, a on, mama amm, mama amm, i mama podaje synowi wafelka, a syn rozpakowuje wafelka, szeleści wafelkiem, a w telewizorze śpiewają i klaszczą, a syn kaszle, charczy, pluje wafelkiem, a matka wyciera syna, no już, zostaw, a potem matka i syn na spacerze, biały korytarz, na korytarzu mężczyźni w piżamach, starzy i chudzi, z piżam wystają kościste dłonie, pomarszczone szyje, na szyjach głowy, głowy skierowane w dół, matka trzyma syna za rękę, mężczyźni chodzą tam i z powrotem, cały czas chodzą, w każdej chwili można natrafić na mężczyznę idącego w jedną lub w drugą stronę, nic tylko chodzą, tam i z powrotem, kobiety stoją przy parapetach, kobiety stoją, opierają się o parapety i patrzą, wciąż tylko patrzą na dziedziniec, gdzie chodzą mężczyźni, piżamy w paski poziome, piżamy w paski poprzeczne, na piżamach szlafrok, syn ma niebieski szlafrok, niebieski szlafrok i piżamę w paski, matka często poprawia szlafrok, poczekaj, dół szlafroka ciągnie się po ziemi, syn ciągnie za sobą szlafrok, matka ciągnie za sobą syna, mama amm, mama amm, za chwilę, zaraz kolacja, na nogach kapcie, wszyscy w kapciach, kapcie lub klapki, gołe stopy w kapciach, gołe stopy w klapkach, noga zakończona kapciem tu, noga zakończona klapkiem tam, tam i z powrotem, seria nóg w kapciach, seria nóg w klapkach, kiedy seria nóg w klapkach, mlaskanie, kiedy seria nóg w kapciach, szuranie, syn kaszle, charczy, pluje, a matka wyciąga chusteczkę, no dalej, jeszcze, wypluj wszystko, i syn pluje, wypluwa flegmę, a matka patrzy na flegmę, na wydzielinę syna, a syn patrzy na człowieka w szlafroku, nie gap się, a potem syn siedzi na brzegu łóżka, zgarbiony, matka tuż obok, podaje mu kromkę chleba, kromkę chleba z masłem, plasterek szynki, chleb z masłem i szynką, herbata do tego, no otwórz buzię, amm, i syn otwiera usta, a matka wkłada mu do ust kromkę chleba, kromkę chleba z masłem i szynką, łyk herbaty, potem znów chleb w ustach, okruszki spadają na podłogę, trochę zostaje w pościeli, mama amm, i matka karmi syna chlebem z szynką, i syn je chleb z szynką i kaszle, i charczy, i pluje, a matka wyciera syna, no już, spokojnie, a na matkę i syna patrzy pielęgniarka, stoi i patrzy, stoi i patrzy na charczącego syna, na matkę wycierającą charczącego syna, a matka widzi, jak ona stoi, stoi i patrzy, a potem idzie i słychać białe szpitalne chodaki, i matka podaje synowi wafelek i papierek po wafelku spada na ziemię, syn i matka razem, syn ma gruby palec i tym placem ugniata przy niej swoje miejsce, całym ciałem, co prostuje się i zgina, drąży miejsce w miękkiej pościeli.
Ignacy Kotkowski
CZYTAJ TEŻ